reklama
  1. Ta strona wykorzystuje ciasteczka (cookies) w celu: utrzymania sesji zalogowanego użytkownika, gromadzenia informacji związanych z korzystaniem z serwisu, ułatwienia korzystania z niego, dopasowania treści wyświetlanych użytkownikowi oraz tworzenia statystyk oglądalności i efektywności publikowanych reklam.Użytkownik ma możliwość skonfigurowania ustawień cookies za pomocą ustawień swojej przeglądarki internetowej. Użytkownik wyraża zgodę na używanie i wykorzystywanie cookies oraz ma możliwość wyłączenia cookies za pomocą ustawień swojej przeglądarki internetowej. Dowiedz się więcej.

Poród rzucawkowy

Temat na forum 'Ciąża, poród, połóg' rozpoczęty przez kasia___133, 17 Lipiec 2008.

  1. kasia___133

    kasia___133 New Member

    Mam pytanie czy jest wśród was kobieta która miała poród rzucawkowy? Lub spotkała się z czymś takim? Mnie to niestety spotkało i ledwo zarówno ja jak i mój synuś uszliśmy życiem :-(
     
  2. niunia12a

    niunia12a mamusia synusia...

    Pierwszy raz cos takiego slysze:szok:mozesz powiedziec cos wiecej na ten temat:confused:
     
  3. reklama
  4. kasia___133

    kasia___133 New Member

    Poród rzucawkowy jest wywołany nadciśnieniem. U mnie wyglądało to tak: utrata przytomności przy tym drgawki (mąż był przy mnie jak dostałam rzucawkę i mówił że wyglądało to jakbym dostała padaczkę) zatrzymanie oddechu. Na szczęście byłam w szpitalu i mogli od razu zareagować. W 4 minuty po tym wydarzeniu mój synek był już na świecie. Co prawda miał 1 punkt w skali Apgar ale po przyłożeniu mu maseczki z tlenem dostał 9 pkt. U mnie rzucawka wystąpiła przy ciśnieniu 160/90 (jestem niskociśnieniowcem) ale słyszałam o kobiecie która miała ciśnienie dużo większe i od nowa musiała się uczyć czytać pisać nazywać różne przedmioty itd. Ja miałam lekkie niedokrwienie mózgu na szczęście już jest minimalne. W szpitalu w mojej okolicy (w którym rodziłam) w ciągu 20 lat byłam 3 przypadkiem rzucawki ale pierwszym gdzie zarówno ja jak i moje dziecko żyjemy.
     
    Ostatnia edycja: 17 Lipiec 2008
  5. niunia12a

    niunia12a mamusia synusia...

    Jestem w szoku:szok:nigdy o takim czyms nie slyszalam:no:przeczytalam to mezowi to zbladl:baffled:.Gratuluje udanego porodu i zycze zdrowka dla ciebie i dziecka:tak:
     
  6. rozalka

    rozalka Lutówkowo-sierpniowa mama

    Miałam stan przedrzucawkowy,zakażenie wewnątrzmaciczne i bardzo wysokie ciśnienie(220\160).
    Oprócz bólu głowy i problemu ze spaniem,nie miałam żadnych objawów.Przez wysokie ciśnienie odkleiło mi sie łożysko i 4 tyg. przed czasem rozwiazano ciąże i przyszedł na świat mój ukochany skarb(10 punktów Apgar).
    Dzięki mojej czujności(,mierzyłam ciśnienie kilka razy dziennie i szybkiej interwencji lekarzy),wszystko skonczyło sie dobrze.
    Po porodzie dostawałam antybiotyki i przez miesiac leki na nadciśnienie.

    ,Ten stan mozna wykryć wcześniej,ważne by kontrolowac ciśnienie i białko w moczu(ono też jest objawem rzucawki).
     
  7. anineczka

    anineczka królowa mrówek :P

    Ja na szczęście nie miałam takiego porodu,ale na porodówce ciśnienie spadło mi do 70/30 :szok:
    na szczęście uwinełam się szybko z porodem i nic mi nie groziło,ale później przez 3 dni dostawałam kroplówki wzmacniające :sorry2:
    Niestety dla niskociśnieniowców nie ma lekarstwa :baffled:
     
  8. kasia___133

    kasia___133 New Member


    Owszem miałam bardzo silny ból głowy i ciśnienie takie jak napisałam. Zadzwoniłam do lekarza prowadzącego moją ciąże i mi powiedział że mogę jechać do szpitala aby się uspokoić. Stwierdził że porobią mi badania i na drugi dzień mnie puszczą do domu. Pojechałam więc do szpitala a tam mi powiedzieli że nic mi nie jest i że mogę iść do domu jednak zostałam tam. Wg lekarzy tamtego szpitala miałam coraz większe rozwarcie dlatego czekali aż urodzę naturalnie. I tak spędziłam w szpitalu 16 godzin i dostałam rzucawkę. Nigdy wcześniej o takim czymś nie słyszałam więc nawet nic nie mogłam podejrzewać.:-(
     
  9. kasia___133

    kasia___133 New Member

    Bardzo dziękujemy:-) na szczęście po długich wizytach u neurologa i po wielu badaniach okazało się że już jest dobrze i mój stan zdrowotny nie wymaga stałego leczenia (mam raz na rok pokazać się u kontroli). Gorąco pozdrawiam waszą rodzinkę;-)
     
  10. reklama
  11. malenstwo23

    malenstwo23 Mama Kubusia:)

    Ja miałam pod koniec ciąży lekkie zatrucie+nadciśnienie.W szpitalu mi to unormowali,dostałam lek od nadcisnienia i wyszłam do domu.Po około 2 tygodniach zaczełam bardzo puchnąć ciśnienie fikać mim prochów.Na początku stycznia znów szpital podwojona dawka leku,dołączenie drugiego.Ciąża zakończona cięciem z powodu zagrożenia rzucawką.No i mamy Kubusia 3 tygodnie przed teminem.
     
  12. kasia82k

    kasia82k New Member

    witam! ja mialam zatrucie i rzucawke.
    z mezem staralismy sie o dzidzie ponad rok, kiedy sie okazalo ze jestem w ciazy bylismy wniebowzieci:-), jak sie puzniej okazalo- chlopczyk bylismy w 7-mym niebie:-D, wszystko krecilo sie wokul brzuszka .
    w ponniedz 34 tyg wszystko sie zaczelo od opuchlizny i bolu glowy, bialkomocz mialam w 34 tyg w czwartek, na wizycie u mojego gin, ktory przepisal mi cherbatke pokrzywowa:confused: i tabletki od bolu. w 35 tyg bole glowy z dnia na dzien byly coraz gorsze, co dziennie dochodzily nowe "zeczy" wymioty, rozwolnienie.
    w piatek tego samego tyg przyszlo mi go glowy, ze juz czytalam o czyms takim, znalazlam i naglos przy mezu czytalam -bylismy w szoku:szok:.
    ostatnie 3 dni tego tyg byly najgorsze, w nocy niespalam bo wszystko sie nasilalo, bole byly niedozniesienia na calej glowie wlacznie z oczami. ruchy dzidzusia byly niewyczuwalne.
    niestety do lekarza niemoglam isc poniewaz w sobote byla wielkanoc, bylam mloda i niezdawalam sobie sprawy.
    w sobote w nocy (nocowalismy u tescow) zaczelo sie, niespalam do puzna, ok 1 godz obudzilam meza zeby przyniusl mi tabletke od bolu, przy okazji zmiezylam sobie cisnienie ktore wynosilo 210/190.
    wsumie to bylo tyle co pamietam, niewiem kiedy zasnelam, a synka widzialam pierwszy raz jak mial 3 dni od tego czasu sie zaczynaja moje wspomnienia.
    z opowiadan meza wiem tyle ze ok 2 w nocy obudzilo go trzesace luzko, jak otwozyl oczy to widzial :szok: jak spadam z luzka i mam "padaczke", po tym jak mi troche przeszlo wezwal karetke, lekarze byli w szoku, stwierdzili ze juz dawno powinnam lezec w szpitalu zeby temu zapobiec.
    na szczescie wszystko skonczylo sie dobrze, mam zdrowego synka ktory sie urodzil w niedziele 36 tyg przez cesarke i ja czuje sie dobrze.
    obecnie staramy sie o drugie dziecko i ... mam stracha, zeby sie niepowtorzyla historia.:-(
    moj maz po skonczeniu tej historji (bo on ja opowiada) dodaje, ze nikomu niezyczy tego co on przeszedl. uwezcie mi ze ja bym niechciala byc na jego miejscu.
    ps. bardzo przepraszam za bledy.
     
    Ostatnia edycja: 15 Sierpień 2008

Poleć forum