6 porad jak czuć się piękną

Motto:

Kobieta:
Kiedy ma 5 lat:

Ogląda się w lustrze i widzi księżniczkę.

Kiedy ma 10 lat:
Ogląda się w lustrze i widzi Kopciuszka.

Kiedy ma 15 lat:
Ogląda się w lustrze i widzi obrzydliwą siostrę przyrodnią
Kopciuszka: "Mamo, przecież tak nie mogę pójść do szkoły!"

Kiedy ma 20 lat:
Ogląda się w lustrze i widzi się "za gruba, za chuda, za niska,
za wysoka, włosy za bardzo kręcone albo za proste", ale mimo
wszystko wychodzi z domu.

Kiedy ma 30 lat:
Ogląda się w lustrze i widzi się "za gruba, za chuda, za niska, za
wysoka, włosy za bardzo kręcone albo za proste", ale uważa, że teraz
nie ma czasu, żeby się o to troszczyć i mimo wszystko wychodzi z
domu.

Kiedy ma 40 lat:
Ogląda się w lustrze i widzi się "za gruba, za chuda, za niska, za
wysoka, włosy za bardzo kręcone albo za proste", ale mówi, że jest
przynajmniej czysta i mimo wszystko wychodzi z domu.

Kiedy ma 50 lat:
Ogląda się w lustrze i mówi: "Jestem sobą" i idzie wszędzie.

Kiedy ma 60 lat:
Patrzy na siebie i wspomina wszystkich ludzi, którzy już nie mogą na
siebie spoglądać w lustrze. Wychodzi z domu i zdobywa świat.

Kiedy ma 70 lat:
Patrzy na siebie i widzi mądrość, radość i umiejętności. Wychodzi z
domu i cieszy się życiem.

Kiedy ma 80 lat:
Nie troszczy się o patrzenie w lustro. Po prostu zakłada liliowy
kapelusz i wychodzi z domu, żeby czerpać radość i przyjemność ze
świata.


Może wszystkie powinnyśmy dużo wcześniej założyć taki liliowy kapelusz?

dr Joanna Heidtman

Obraz samej siebie tworzy się przez całe życie. W dzieciństwie nie zastanawiamy się jeszcze jak jesteśmy oceniane przez innych – czy nasz wygląd jest „piękny” lub „wystarczająco piękny”, by zostać uwieczniony na zdjęciach lub by cieszyć się nim podczas kolejnych przebieranek, dziecięcych balów maskowych itp.

Czas dojrzewania i przemiany z dziewczynki w kobietę jest niewątpliwie tym przełomowym, który silnie wpłynie na to, jak określimy siebie pod względem wyglądu, urody, kobiecości. Potem z kolei wpłynie na to nasze pierwsze związki i jakie zainteresowanie ze strony płci przeciwnej pozyskamy. Tak więc nie dziwmy się temu, że jako dziewczynki z radością wkładałyśmy „fioletowy kapelusz” i odważnie paradowałyśmy przed lustrem lub obiektywem aparatu fotograficznego. Potem pojawił się w nas „wewnętrzny krytyk” siejący wątpliwości i… bardzo często musiałyśmy odkrywać siebie na nowo. Jeśli tak jest, to znaczy, jeśli rzeczywiście chcemy czuć się dobrze w swojej kobiecości oraz mieć pozytywny wizerunek samej siebie jako kobiety, nie możemy same szkodzić sobie. Nadmierna samokrytyka, wycofywanie się, „skreślanie” samej siebie nie jest tym, co pomoże nam czuć się lepiej we własnej skórze.

Oczywiście - czasem kobiety zmieniają to, co na zewnątrz – dokonują korekt i poprawek urody. Ale okazuje się, że zdecydowanie ważniejsze jest to, co wytworzymy w naszym umyśle jako wizerunek siebie oraz założenia i przekonania jakie mamy o swojej urodzie.

1. „Być kobietą”

Najważniejsze w tym, jak będziesz się zachowywać wobec innych, a także wobec skierowanego na nas aparatu fotograficznego jest to, jak definiujesz siebie. Czasem dużego przedefiniowania wymaga to, co znaczy dla Ciebie „być kobietą”. Jeśli silnie definiujesz się poprzez np. role zawodowe („jestem lekarzem, prawnikiem, menedżerem”), czy społeczne (jestem matką, jestem osobą publiczną itd.), może zabraknąć miejsca na to, co może wydawać Ci się zbyt banalne i mało ważne – czyli definiowanie siebie jako kobiety.

Co więc dla Ciebie oznacza „kobiecość”? Upewnij się, że ta definicja jest Twoja i nie wzbudza wieloznacznych emocji, ale same pozytywne. Czy potrafisz być zadowolona z tego, że jesteś kobietą? Czy kobiecość jest czymś, z czym jest Ci dobrze, czy też uważasz, że „sprawia kłopot”? Pytania może wydają się zaskakujące, ale w swojej praktyce nie raz spotkałam się z tym, że „kobiecość” w samych paniach budzi mieszane uczucia i różne emocje.

2. Wyrzuć „Krytyka”

Nikt nie jest idealny – to oczywiste, a wizerunki celebrytów i gwiazd w kolorowych magazynach, które tak stresują nas podczas naszych własnych sesji zdjęciowych są nieprawdziwe, bo technicznie udoskonalane na różne sposoby. Ale to wszystko nie znaczy, że to, co nie jest „doskonałe” mamy jeszcze same uwypuklać, czy właśnie na tym się skupiać. Jeśli „przyłapiesz się” na mówieniu (do siebie, lub wprost do innych) o swoich wadach i niedoskonałościach urody, zmień przedmiot swoich rozważań J To nic nie da – a w dodatku ciało „słucha” umysłu, więc zmienia się lub nie w zależności od tego, co myślisz i mówisz o sobie.

Jeśli długi czas powtarzasz sobie, że jesteś zbyt gruba nie zdziw się, że w pewnym momencie diety przestaną działać lub szybko pojawi się efekt jo-jo. Ciało niejako podąża za definicją samej siebie i „nie będzie chciało” schudnąć dostosowując się do tego, jak zdefiniowałaś samą siebie. Wewnętrzny krytyk jest naszym wielkim wrogiem – rodzi z czasem nieśmiałość, złe samopoczucie, nawet depresję i trudność z dokonaniem zmian. Powoli ograniczaj jego wpływ, nie pozwalaj mi dojść do głosu, z czasem pożegnasz się z nim całkowicie.

3. Nie twórz póz, twórz wdzięk

Kiedy ktoś próbuje zrobić nam zdjęcie, często zastanawiamy się, „co zrobić z rękami”, jak ułożyć ciało, czy się uśmiechnąć czy nie itp. Bywa, że zdesperowana kobieta tworzy „pozę”, która ma być zabawna lub śmieszna, żeby w ten sposób uniknąć zakłopotania związanego ze swoją kobiecością i urodą. Nie rób tego. W miarę możliwości zrelaksuj się i ewentualnie pomyśl o ty, co jest ładne na zdjęciach, kiedy potem je oglądasz. Uśmiech (ale nie koniecznie „od ucha do ucha”), spokojne, łagodne spojrzenie, zrelaksowana twarz i ciało. A zdjęcia zrobione „z zaskoczenia”? Nie zawsze będą udane – ale po to mamy czas fotografii cyfrowej, by potem zrobić selekcję i zupełnie nieudane usunąć, pozostawiając te, które być może nadal nie są idealne, ale miłe, a przede wszystkim spontanicznie oddające chwilę, emocje, wrażenia.

4. Spójrz na patrzącego

Zamiast zasłaniać się i droczyć spójrz na osobę, która robi Ci zdjęcie. Nie uśmiechasz się do aparatu, ale do osoby, która za nim stoi (lepiej jeśli ją lubisz) oraz do tych, którzy kiedyś może spojrzą na tę fotografię. Nie myśl o zdjęciach, myśl o ludziach. Tych, którzy lubią Cię i dobrze Ci życzą.

5. Zafunduj sobie sesję

Nie zapomnę sytuacji, w której mój znajomy, profesjonalny fotograf zrobił - ot tak, dla zabawy i przyjemności mojej znajomej - zdjęcia. Do tej pory przekonana była o swojej mniej niż przeciętnej urodzie. Kiedy zobaczyła zdjęcia (nie udoskonalane, ale robione z pełnym wyczuciem światła, nastroju, osoby) wykrzyknęła: „To ja tak wyglądam?!”. Od tej pory jej pojęcie o sobie istotnie się zmieniło. To właśnie fotograf i jego uwaga dla jej osoby, którą czasem mają tylko profesjonaliści, pokazał jej, jaka jest i może być. Pokazał jej szczególną, niepowtarzalną urodę. To zmieniło wiele. A już na pewno jej przekonanie, że zdjęcia pozwalają nie tylko zatrzymać, ale wręcz wydobyć kobiece piękno.

6. Lustro jest OK

Generalnie „stanie przed lustrem” jest w naszej kulturze uważane za coś złego, utożsamiane jest bowiem z próżnością czy powierzchownym skupieniu się na urodzie, nie zaś na rozwoju swojego charakteru. Ja jednak uważam, że przed lustrem czasami stajemy za rzadko, za krótko i nie wtedy, kiedy należy (najczęściej, kiedy właśnie „wybiegamy” do pracy, na zakupy, czy na spotkanie, by z przerażeniem stwierdzić, że wyglądamy nie tak, jakbyśmy chciały, ale teraz na poprawki nie ma już czasu). Uważne, obiektywne przyjrzenie się sobie – w różnym uczesaniu, makijażu, stroju pozwala nam dokonać wyboru w czym wyglądamy lepiej, co nam nie służy, a dalej co może wyglądać ładnie, czy brzydko w obiektywie aparatu. Dobrze jest mieć pewność, że dany strój jest dobrze dopasowany itd., zamiast w perspektywie zrobienia nam zdjęcia nagle martwić się, czy spódnica na pewno dobrze leży lub czy bluzka nie będzie wyglądać na zbyt opiętą. Patrz w lustro z ciekawością, uwagą i sympatią. Szukaj w sobie piękna.

reklama