reklama
Nadziewana papryka

Nadziewana papryka

Kiedyś to mi robiłaś na obiad takie pyszne nadziewane papryczki... A teraz... - westchnął Mateuszek któregoś wieczora. Zgodnie z jego oczekiwaniami moja ambicja została połechtana.

Dnia następnego urwawszy się nieco wcześniej z pracy, udałam się do wielkiego sklepu. Nie znoszę ich, ale trzeba przyznać, że można tam kupić prawie wszystko za jednym zamachem. No więc w dziale warzywnym znalazłam dorodne zielone papryki - sztuk trzy (ważne, żeby były w miarę płaskie na dnie - będą musiały stać w garnuszku w czasie pieczenia) oraz cebulę. Z półki obok wzięłam 400 gram mielonego mięsa. Nieco dalej był ryż długoziarnisty, rosół warzywny w kostkach oraz koncentrat pomidorowy.

W domu idzie już dość szybko: wstawiam wodę na ryż (wystarczy mi jedna torebka), na rozgrzaną patelnię z odrobiną tłuszczu wrzucam mięso. Kiedy jest dość przyrumienione, dorzucam posiekaną cebulę. Oraz: sporą szczyptę ostrej papryki w proszku, nieco suszonej zielonej papryki w paseczkach (można się obejść bez tego), pieprz, sól oraz zioła prowansalskie. Wszystko to dusi się jeszcze jakieś 10 minut. Włączam wodę w czajniku na bulion - będę potrzebowała około litra rosołu.

Gdy ryż jest już ugotowany, dzielę go: trochę więcej niż połowa torebki trafia na patelnię, druga połowa - do garnuszka, gdzie przygotuję nadzienie bezmięsne. Ryż na patelni mieszam z mielonym i jeszcze chwilę smażę. Do garnka z drugą połową dodaję pół kostki fety (ok. 100 gram), solę, pieprzę, papryczę na ostro, mieszam i podgrzewam.

Kiedy rosół jest już gotowy, dodaję doń dwie - trzy łyżki koncentratu pomidorowego.

Teraz ważny moment: nadziewanie. Każdej papryce należy odciąć wieczko z ogonkiem - możliwie najcieńsze, ale też na tyle grube by się nie połamało (po napełnieniu papryki, nakryję ją tym wieczkiem, ale już pozbawionym ogonka). Myję wszystko i nadziewam: do dwóch papryk pakuję farsz mięsny (zwykle jest go trochę za dużo, ale Mateuszek lubi go też jeść bez papryki na szczęście), do jednej - ten drugi. Papryki lądują następnie w pojemniku żaroodpornym. Muszą trwać w pionie! Do naczynia wlewam bulion (powinien sięgać do około połowy wysokości papryk), przykrywam i wstawiam do nagrzanego do 200 stopni piekarnika. Po około 40 minutach potrawa jest gotowa.

Z piekarnika wyjmuje ją Mateuszek, ponieważ ja zawsze, ale to zawsze się przy tym muszę oparzyć.

Jest dobre. Mateusz zadowolony. I ja też. Tylko kot cos krzywo patrzy - nie dostał ani kawałka mięsa.

Składniki:

3 spore zielone papryki (sprawdzają się też czerwone  nawet żółte, można również zrobić mieszankę)
cebula
400 g mięsa
torebka ryżu długoziarnistego
pół opakowania fety
pieprz, sól, papryka ostra, zioła prowansalskie
dwie kostki bulionu warzywnego (na litr wody)
dwie-trzy łyżki koncentratu pomidorowego

Smacznego - behemot1977

Uważasz, że ten tekst jest wart przeczytania? Poleć go znajomym:

Oceń:

Wysyłam Twój głos!
Ocena: 4,00 z 5. Głosów: 4
Kliknij w gwiazdki, żeby dodać swój głos.
reklama