reklama
Przetwory i weki inaczej

Przetwory i weki inaczej

Przetwory wymagają trochę zachodu, ale warto się poświęcić. Po pierwsze – pięknie wyglądają na półeczkach różnokolorowe słoiczki. Po drugie – to naprawdę wielka frajda, takie przygotowywanie zapasów. No i kiedy dopadnie człowieka chandra jesienno-zimowa, zawsze można powyjadać jakieś pyszności…

Winogrona, po których robi się wesoło
Potrzebujemy kilograma zielonych, słodkich winogron, około trzech szklanek cukru pudru i litra rumu (nie musi być specjalnie szlachetny).

Owoce płuczę i dokładnie oglądam – nie powinny być w żadnym miejscu odbarwione ani uszkodzone. Wyparzam dwa średniej wielkości słoiki wrzątkiem. W każdym układam warstwę winogron, posypuję cukrem, na to warstwa winogron – i tak do samej góry. Wlewam rum. Są jadalne po jakichś dwóch miesiącach. Dobrze smakują z lodami.

Pikle rozmaite

Przygotowuję pół kalafiora,, około 200 gram drobnych ogórków, 4 małe cebulki, żółtą i czerwoną paprykę, koperek, 3 łyżki soli, 450 ml octu (najlepszy ziołowy), tyleż wody, łyżkę czarnego pieprzu w ziarnach i łyżkę gorczycy. Do pakowania – dwa litrowe słoiki.

Kalafior dzielę na różyczki i blanszuję przez chwilę we wrzątku. Ogórki tylko myję (bardzo dokładnie). Obieram też cebulki, kroję na pół lub na trzy części nawet. Paprykę pozbawiam pestek i kroję w paski, niezbyt cienkie. Siekam koperek.

Wszystko to układam warstwami w słoikach.

W garnuszku gotuję ocet z wodą, solą, gorczycą i pieprzem. Kiedy zabulgocze, zalewam cieczą warzywa, zamykam słoiki. I czekam około trzech miesięcy…

Litr prawdziwego keczupu

Składniki: kilogram bardzo dojrzałych, zdrowych pomidorów, trzy ząbki czosnku, dwie niewielkie cebule, dwie niewielkie czerwone papryki, cytryna, cukier, sól, pieprz, gorczyca, liście laurowe, goździki, sos sojowy.

Paprykę myję, kroję w kostkę. Siekam cebulę (uprzednio pozbawiwszy ją skórki) i czosnek. Pomidory obieram ze skórki, pozbawiam ogonków. Wszystko razem wrzucam do garnka. Dodaję liście laurowe, gorczycę i goździki zamknięte w specjalnym płóciennym woreczku (potem trzeba będzie to wyłowić). Gotuję masę przez godzinę na wolniutkim ogniu. Potem wyciągam przyprawowy woreczek, miksuję i przyprawiam: łyżką cukru, łyżką sosu sojowego, dwiema łyżeczkami soli, sokiem z cytryny. I do słoika lub butelki wyparzonej rzecz jasna).

Jabłka w postaci galaretki

Przygotowujemy dwa kilogramy jabłek (kwaskowatych. I żadnych narośli, spleśniałości i innych nieciekawych zjawisk), 700 g. cukru, laskę wanilii. Jabłka myjemy, kroimy na ćwiartki. Pestki precz, skórka zostaje. Wrzucamy do garnka, zalewamy wodą (niech trochę wystają) i gotujemy, gotujemy, gotujemy… W pewnym momencie owoce się rozpadną. To znak, że trzeba wziąć drugi garnek i sitko, które ładnie na nim leży. Rozgotowane jabłka przecieramy przez sitko.

Kiedy już wyciśnięte zostało wszystko, co można, stawiamy garnek na ogniu, wrzucamy cukier, wanilię – i gotujemy, gotujemy, gotujemy… Po pół godzinie galaretka powinna być gotowa – można to poznać po konsystencji, która stanie się zawiesista. Gorącą masę ładujemy do słoiczków i pasteryzujemy przez 20 minut.

behemot

Uważasz, że ten tekst jest wart przeczytania? Poleć go znajomym:

Oceń:

Wysyłam Twój głos!
Ocena: 5,00 z 5. Głosów: 2
Kliknij w gwiazdki, żeby dodać swój głos.
reklama