reklama
Zielono mi lub sałatą być

Zielono mi lub sałatą być

Nadchodzi pora obfitości sałat. Najtańsza i najpopularniejsza jest sałata głowiasta. Niektórzy nią pogardzają i patrząc różnorodność dostępnych warzyw liściastych wybierają wszystko byle nie zwykłą, by nie powiedzieć: pospolitą sałatę. A niesłusznie. Zielona główka może stać się obiektem marzeń! Któż z nas nie pamięta widoku Albercika, jednego z bohaterów Sexmisji, chwytającego sałatę i wgryzającego się w nią z prawdziwą zapalczywością?

Ale sałata może też stać się przedmiotem wielu sporów. Na forach dyskusyjnych nadal pojawiają się pytania czy sałatę rwać czy kroić i niejeden nie oszczędza w słowach wypowiadając się na ten ważki temat.

Zacytujmy tu pewnego Brytyjczyka, którego los rzucił do Francji, kraju, w którym jedzenie traktuje się bardzo poważnie. Kilkuletni pobyt Paula Westa w Paryżu skłonił go do napisania książki „Merde! rok w Paryżu”, i właśnie sałacie poświęcił tam kilka zdań.

„Sałata – świeża, nie z torebki – umyta i zawinięta w lnianą ściereczkę, czekała w lodówce. Należało ją jeszcze podrzeć – podrzeć, a nie pokroić na odpowiedniej wielkości kawałki, w sam raz do nabijania na widelec. We Francji krojenie sałaty na talerzu jest karane śmiercią.”

I o co chodzi z tym nożem? – niejeden zadaje sobie to pytanie. Odpowiedź jest jak zwykle prosta: to zwykła chemia. Większość używanych przez nas noży robi się ze stali, która wchodzi w reakcję z naturalnymi sokami zawartymi w warzywach. To dlatego ciemnieją obrane jabłka, a niektórzy twierdzą nawet, że ogórek staje się gorzki również z tego powodu. Dotyczy to również sałaty - brzegi liści mogą ściemnieć. Chociaż nowoczesne technologie przychodzą i tu z odsieczą, wystarczy zaopatrzyć się w nóż ceramiczny, który nie powoduje takich efektów.

Muszę tu od razu nadmienić, że sama widziałam jak jeden z moich ulubionych szefów kuchni, Jacques Pepin, z pochodzenia Francuz, co do którego wiedzy i umiejętności nie mam żadnych wątpliwości, kroił sałatę nożem. Nie całą oczywiście, jedynie usuwał grube włókna zewnętrznych liści, ale fakt pozostaje faktem.

Tyle wstępu, a teraz przejdźmy do rzeczy.

Dlaczego kochamy sałaty

Pierwszy powód jest oczywisty i jednocześnie najważniejszy – kochamy sałaty bo są pyszne! Niezliczone sałatki oparte na przeróżnych mieszaninach zielonych liści, sałaty duszone (bo i tak można je podawać), sałaty na kanapkach i jako smakowita jadalna dekoracja. Wprost trudno sobie wyobrazić kuchnię bez sałaty.

Jedna z najprostszych metod podawania tego zielonego warzywa jest jednocześnie jedną z najlepszych – sałata z winegretem. Pasuje do tylu dań, że nie sposób ich wymienić i zawsze spotyka się z uznaniem. Ale trzeba przestrzegać kilku zasad.

Zacznijmy od sosu

Klasyczny winegret jest wyjątkowo prosty do wykonania. Bierzemy łyżkę octu (balsamicznego lub winnego), dosypujemy sól i pieprz i dokładnie mieszamy. Następnie wlewamy trzy łyżki oliwy i wszystko znowu mieszamy. Taka kolejność spowodowana jest faktem, że sól nie rozpuści się w tłuszczu. Niektóre źródła podają cztery łyżki oliwy na łyżkę octu, ale myślę, że każdy sam musi dobrać ulubione proporcje.

Winegret w wersji dla leniwych wygląda tak: wszystkie składniki wrzuca się po prostu do słoiczka, zakręca i dobrze potrząsa – robię tak prawie zawsze.

Warto tu jeszcze przytoczyć francuskie powiedzenie, które mówi, że „cztery osoby powinny przyprawiać sałatę: rozrzutna niech dodaje oliwę, skąpa ocet, mądra – sól i pieprz, szalona powinna to wszystko wymieszać”.

Taki podstawowy winegret jest, jak to zazwyczaj w kuchni bywa, jedynie punktem wyjścia, bardzo często dodaje się łyżeczkę musztardy Dijon, świeże posiekane zioła lub na przykład czosnek.

Sos można przygotować wcześniej i odstawić, ale sałatę polewamy nim tuż przed podaniem. W innym przypadku liście oklapną i nie będą wyglądały apetycznie, no i co gorsza znacznie stracą na smaku.

Podzielmy sałatę

Sałatę dzielimy na liście, usuwając te brzydkie z zewnątrz i dokładnie myjemy. Niektóre gatunki tak jak na przykład sałatę kruchą lub lodową wygodnie myje się pod bieżącą wodą, ale już taką dębolistną czy lollo rosso  łatwiej jest chwycić za łodygę, włożyć do miski z dużą ilością zimnej wody i dokładnie wypłukać poruszając sałatą w górę i w dół.

Następnie trzeba wysuszyć liście i naprawdę nieocenione są tu specjalne suszarki. Jeśli ktoś jeszcze nie ma, to proponuję szybko nabyć, szczególnie że, moim zdaniem, te za złotych siedemnaście sprawdzają się równie dobrze jak te za siedemdziesiąt, bo zasada działania jest taka sama.

Pozostaje już tylko porwać liście na kawałki, takie na jeden ząb, wyłożyć je na talerz i polać winegretem. Aha, sosu w żadnym wypadku nie może być za dużo – to nie zupa i sałata nie powinna pływać. Ot, odrobina dla smaku.

I tyle.

Cieszmy się obfitością

Druga zaleta sałat również nie podlega dyskusji. Zna ją każdy, kto kiedykolwiek w życiu się odchudzał – jest niskokaloryczna. Zważywszy na niewielką objętość lekkich sosów na bazie zdrowej oliwy z oliwek, jakie się do niej podaje, jest idealnym daniem dla osób na diecie. Można zjeść olbrzymią miskę i zupełnie nie przejmować się liczbą przyswojonych kalorii. Naturalnie ciekawiej się robi, gdy dorzucimy do niej jakiegoś pomidora, ogórka, rzodkiewkę, szczypior … Można wymieniać bez końca, bo sałata to warzywo uniwersalne.

I to właśnie trzeci plus, o którym trzeba powiedzieć. Sałata pasuje prawie do wszystkiego.

A przy tym w żadnym wypadku nie jest nudna. Dlatego na zakończenie podam odkryte przeze mnie całkiem niedawno połączenie smaków, które znajdzie się na stałe w moim repertuarze sałatek. Bardzo polecam.

Sałatka z gruszką, awokado i pomarańczą

Składniki:
około ½ główki sałaty lodowej
1 awokado
1 gruszka
1 pomarańcza
kilka gramów twardego koziego sera

sos:
½ łyżeczki musztardy Dijon
1 łyżka octu balsamicznego (lub winnego)
3 łyżki oliwy
sól, pieprz

Jak zwykle najpierw sos. Zgodnie z tym co napisałam powyżej, w małym słoiczku mieszam musztardę, ocet, sól i pieprz, potem dodaję oliwę i znowu dokładnie mieszam energicznie potrząsając zakręconym słoiczkiem.

Sałatę myję, suszę, rwę na kawałki, wkładam do miski.

Pomarańczę myję i obieram odcinając też albedo. Gruszkę obieram, pozbawiam gniazda nasiennego i kroję na plastry. Awokado przekrawam, wyjmuję pestkę, obieram ze skóry i również kroję na plastry.

Gruszkę i awokado dokładam do sałaty i trzymając pomarańczę nad miską rwę ją na kawałeczki tak, że sok ścieka na owoce.

Sałatkę bardzo delikatnie mieszam rękami. Polewam sosem i posypuję małymi kawałeczkami twardego koziego sera, który ścinam nożem do sera.

Smacznego zielonego!
Anna Lewandowska

pstryku-pstryk.blogspot.com

www.dwiechochelki.pl

Uważasz, że ten tekst jest wart przeczytania? Poleć go znajomym:

Oceń:

Wysyłam Twój głos!
Ocena: 5,00 z 5. Głosów: 4
Kliknij w gwiazdki, żeby dodać swój głos.
reklama