reklama
Bezpiecznie na czworaka

Bezpiecznie na czworaka

Raczkowanie to ważna umiejętność dziecka, która otwiera przed nim nowe horyzonty: nareszcie może się samo przemieszczać!

Jest to też prawdziwe wyzwanie dla rodziców, bo samodzielnie poruszający się maluch to mała rewolucja i konieczność dostosowania domu do nowych potrzeb dziecka. Okazuje się nagle, że nasz do tej pory bezpieczny dom, pełen jest czyhających na dziecko pułapek: niezabezpieczonych kabli, kontaktów, łatwych do ściągnięcia przedmiotów, czy nawet zapomnianych „kotów” w jakimś kącie. Dziecko to wszystko wypatrzy i z zainteresowaniem będzie próbowało dotknąć, pociągnąć, szarpnąć i zjeść. Jak zadbać o bezpieczeństwo dzieci, które raczkują?

Czystość

Przez pierwsze miesiące dziecko pije i je z wysterylizowanych w wysokiej temperaturze naczyń, także zabawki są myte i odpowiednio dostosowane do wieku. Gdy zaczyna raczkować - wszystko się zmienia. Ulubioną zabawką staje się kapeć taty, niejeden maluch spróbował psiej czy kociej karmy, a nawet kółka od wózka. Próbując uchronić dziecko przed zarazkami nie można jednak popaść w przesadę. Dobrze jest myć dziecięce zabawki (i inne, chętnie brane przez dziecko do buzi przedmioty), ale zwykła woda z dziecięcym mydłem do tego celu wystarczą. Podłoga powinna być odkurzana i myta, ale nie silnymi środkami przeciwbakteryjnym, powinny to być naprawdę łagodne środki (np. płyn do naczyń lub wyciąg z orzechów piorących), dlatego, że kontakt dziecka z agresywnymi środkami dezynfekującymi może być dla niego znacznie bardziej szkodliwy niż bakterie. Poza tym wyjaławiając otoczenie dziecka można doprowadzić do tego, że wyjście do niekontrolowanego środowiska (sklepu, przychodni, koleżanki) skończy się ciężką chorobą, ponieważ dziecko nie będzie miało odporności na najczęściej spotykane w otoczeniu drobnoustroje. Zatem czysto, ale nie sterylnie.

Przemeblowanie mieszkania

To najlepszy sposób, żeby zyskać trochę spokoju, a dziecku zapewnić bezpieczeństwo. Oczywiście można nieustannie uważać na malucha i go uczyć, czego wolno, a czego nie, ale na dłuższą metę pewne zmiany w mieszkaniu są lepszym rozwiązaniem. Dziecko powinno mieć do swojej dyspozycji możliwie największą przestrzeń, gdyż to zachęca go do raczkowania. Dlatego warto pomyśleć o czasowym wyniesieniu stolika na kawę, fotela czy wielkiej donicy z kwiatkiem. Kojec to pomocny sprzęt, ale jest zbyt mały, aby zapewnić dziecku prawidłowy rozwój, powinien być używany zatem przez krótki czas (np. mama musi wyjść do ubikacji czy ugotować obiad), dlatego warto kupić składany kojec, który po złożeniu nie zajmuje dużo miejsca. Pomieszczenia, do których maluch nie powinien wchodzić, powinny być dobrze zamykane lub oddzielone bramką – szczególnie ważne jest zabezpieczenie schodów i łazienki. Czasem najtańszym rozwiązaniem jest wymiana klamek na gałki – dziecko dość długo nie potrafi ich otworzyć samodzielnie.

Zabezpieczyć co się da 

Z poziomu raczkującego i chodzącego dziecka powinny zniknąć rzeczy cenne, łatwo tłukące się, ostre i drobne. Trzeba dbać o to, żeby nic nie stało na krawędzi stołu i innych mebli w zasięgu małych rączek (szczególnie przedmioty ciężkie, ale dające się poruszyć, gorące i kaleczące). Kable elektryczne muszą być pochowane, a gniazdka zabezpieczone nakładkami. Na stole nie powinien leżeć obrus, bo dziecko próbując się o niego oprzeć lub przytrzymać przy wstawaniu przewraca się, może też ściągnąć wszystko co jest na stole. Szafki z chemikaliami powinny być starannie zamknięte (a jeszcze lepiej, żeby wszelka chemia była poza zasięgiem rąk dziecka, o zamknięciu szafki łatwo zapomnieć), podobnie rzecz ma się z apteczką. Jeżeli przedpokój nie jest oddzielną częścią, koniecznie trzeba przemyśleć jak zabezpieczyć buty i kapcie przed ciekawskim pełzakiem.

Pies i kot

Bez wątpienia czworonogi mogą mieć wspaniały wpływ na dzieci, ale nie zwalnia to opiekunów od wzmożonej czujności. Najłagodniejszy nawet pies może postanowić skarcić „szczeniaka”, lecz to, co dla prawdziwego psiaka jest niewielkim szturchnięciem, dla dziecka może być znacznie groźniejsze. Kocia wytrzymałość na ciągnięcie za ogon jest jeszcze mniejsza. Po posiłku trzeba uprzątnąć psie czy kocie miski, a kuwetę umieścić tak, aby dziecko nie miało do niej dostępu.

Zabójcze drobiazgi 

To rzeczy, na które w ogóle nie zwracamy uwagi, dopóki nie uświadomimy sobie, jak groźne mogą być dla dziecka. Należą do nich baterie, nasiona (fasolka włożona do nosa zacznie pęcznieć), guziki, spinacze, magnesy oraz to, co można znaleźć w pokoju starszego dziecka: drobne klocki, układanki, pionki – wszystko to wsadzone do buzi może być bardzo niebezpieczne. Dlatego trzeba często odkurzać mieszkanie, baterie wyrzucać od razu do specjalnych pojemników, a wejście do pokoju starszego dziecka po prostu uniemożliwić. Niebezpieczne dla dziecka są też woreczki foliowe – trzeba bardzo uważać, aby maluch się nimi nie bawił, ani nie miał do nich dostępu.

Nie tylko zabraniać

Teoretycznie dziecko powinno bawić się tylko atestowanymi zabawkami, jednak w praktyce najlepszymi zabawkami często są zupełnie nieatestowane przedmioty codziennego użytku. Warto zastanowić się, które są bezpieczne (nie za małe, dość lekkie, takie które nie przytną paluszków ani nie skaleczą) i przygotować dla dziecka pudełko z takimi cudami jak ubijaczka do piany, pojemniczki z przykrywkami, słoiczek z nakrętką czy inne kuchenne utensylia. Takie pudełko pozwoli zająć malucha na dłuższą chwilę, podobnie jak darcie gazet, które jednak musi się odbywać pod stałą rodzicielską kontrolą. Co jakiś czas warto też pokazywać dziecku „zakazane” miejsca oraz rzeczy i uczyć go, jak się ich używa. Dzięki temu wzrasta szansa, że dziecko użyje ich zgodnie z przeznaczeniem, gdy wymknie się spod kontroli. Także schodzenia po schodach (tyłem) warto uczyć już raczkującego malucha.

Joanna Górnisiewicz

reklama