reklama

Dobre i złe strony urlopu wychowawczego, czyli jak się zorganizować, by nie zwariować

Podjęłaś decyzję (a może życie podjęło ją za ciebie), że oto zaczynasz nowy etap w życiu swojej rodziny i oddajesz się wychowaniu dziecka - jednym słowem idziesz na urlop wychowawczy. Twoja wyobraźnia i matczyna miłość podsuwają ci obrazy: wspólne zabawy z dzieckiem, spacery i miłe spędzanie czasu, śledzenie rozwojowych poczynań pociechy, wspólne poznawanie świata. A dziecko? Będzie coraz mądrzejsze, coraz bardziej komunikatywne, otwarte, pogodne i ufne - ach, sama radość.

Założyłaś, ze urlop wychowawczy to nieustające wakacje w doborowym towarzystwie. Tymczasem okazuje się, że w całodobowym macierzyńskim dyżurze jest sporo miejsca na frustrację, zmęczenie i złość. Po kilkunastu dniach, może wcześniej, a może sporo później - za to na pewno okazuje się, że już tylko twoje otoczenie zazdrości ci błogiego lenistwa w domowym zaciszu i spędzania czasu na ciągłych zabawach z dzieckiem.

Urlop wychowawczy tak jak wszystko - ma swoje dobre i złe strony. Wiele zależy od kobiety i jej podejścia – są takie, które idealnie odnajdą się w roli mamy totalnej, dla innych urlop wychowawczy okaże się domowym więzieniem. Tak czy inaczej siedzenie w domu z dzieckiem na pewno nie jest sielanką. Może gdyby istniała jakaś odskocznia? Urlop od... urlopu?

Wielkim plusem urlopu wychowawczego jest stała bliskość matki i dziecka, możliwość ciągłego przebywania z maluchem, budowanie więzi i wartościowych relacji,  towarzyszenie mu w poznawaniu świata. To świetna okazja do codziennej obserwacji rozwoju dziecka - wszystkiego można zasmakować, od pierwszego „mama”, po samodzielne ułożenie małych puzzli.

Urlop wychowawczy to stuprocentowo "zwracalna" inwestycja - to nasz wkład w budowanie osobowości dziecka.

Jest też inny wymiar stałej opieki matki nad dzieckiem - nikt tak dobrze, z takim oddaniem się nim nie zajmie, a i nikt z taką starannością go nie dopilnuje. Cóż, nikt nie zna dziecka i jego potrzeb tak, jak właśnie mama. Nikt tak czule nie będzie pocieszał po stłuczeniu kolana, nikt tak jak ona nie będzie się cieszył z samodzielnego skorzystania z nocnika. Nikt tak bardzo nie będzie starał się, by stymulować jego rozwój i kształtować charakter. Dziecko ma po prostu dobrą opiekę i wartościowego opiekuna.

Niezależnie od osobowości i podejścia mamy do poświęcenia się wychowywaniu dziecka w pierwszych latach jego życia, całodobowe przebywanie na macierzyńskim posterunku ma też ciemne strony. Zmęczenie, rutyna, znużenie, brak czasu dla siebie, brak kontaktu z ludźmi i pracą, poczucie osamotnienia, wręcz odrealnienia, tęsknota za aktywnością i możliwościami samorealizacji - ten spory bagaż niesiony przez jedne barki może budzić frustrację, złość, niezadowolenie, może także wpędzić w stany depresyjne. Czy na urlopie wychowawczym można znaleźć miejsce dla siebie - nie matki? Czy spośród opieki nad dzieckiem i obowiązków domowych można wyszarpnąć kilka chwil tylko dla siebie? Jeśli tak, to jak to zorganizować?

Jako mama zajmująca się dzieckiem w domu, swój dzienny grafik masz wypełniony po brzegi. W zasadzie jest to mniej więcej stały wachlarz czynności do wykonania i wciąż ten sam małoletni asystent, towarzyszący ci niemal krok w krok. Rozważania o codziennych czynnościach dotyczyć mogą w zasadzie jedynie priorytetów, to jest kolejności ich wykonania, bowiem co by się nie działo, i tak musisz malca umyć, ubrać, nakarmić, a w domu posprzątać, ugotować, wyprać…

Nie jesteś jednak w sytuacji beznadziejnej. Możesz tak zorganizować czas, by uszczknąć go ciut  i dla siebie. Otóż możesz:

•    Wyjść sama z domu bądź zorganizować dziecku na spacer - pod opieką babci, taty lub niani (przy okazji dziecko będzie miało okazję powoli przyzwyczajać się do rozstań i kontaktów z innymi dorosłymi)

•    odpuścić sobie jakąś czynność - prawdopodobnie czas wolny należy ci się tylko w porach drzemki pociechy. Te drogocenne chwile ciszy możesz zaanektować dla siebie. W sumie jeśli dziś nie wypierzesz- zrobisz to jutro.

•    ostatecznie możesz zrobić pranie (jak i wiele innych czynności) w towarzystwie dziecka (w tym towarzystwie jednak na spokojnie nie przeczytasz książki).

•    Znaleźć zajęcia dla maluszka - rytmika, basen, angielski, kilka godzin w przedszkolu czy klub malucha. Warto z nich korzystać - nie dość, że w ten sposób zapewniasz dziecku dobrą i rozwojową zabawę, to sama zyskasz wolniejszą chwilę - może nie zrobisz wiele, ale choć na chwilę oderwiesz się od rytmu dnia codziennego

•    Znaleźć zajęcia dla siebie i zabierać ze sobą dziecko. Niektórym mamom udaje się uczestniczyć w życiu towarzyskim wraz z dziećmi (ukłon dla innych mam zwłaszcza z pociechami w zbliżonym wieku), inne zabierają malucha na aerobik, do kina lub zajęcia jogi. Kolorowy kocyk, ulubione zabawki malca, paczka kukurydzianych chrupek albo jego spokojny sen... Może się uda?

•    Pomyśl sobie, że urlop wychowawczy to krótki epizod w życiu pracującej mamy- spróbuj się niego cieszyć, bo czas ten nie będzie trwał wiecznie; poza tym ten męczący pęd o wiele lepiej się wspomina niż trwający na zewnątrz wyścig szczurów;

•    Postaraj się, żeby i twój etat kiedyś się kończył- możesz na przykład ustalić z mężem, że raz na jakiś czas należą ci się wolne popołudnia bądź wieczory. A może wyskoczycie gdzieś razem?

Monika Zalewska-Biełło

 

reklama