reklama

Mama idzie do pracy

Pomimo nieprzespanych nocy i zmęczenia czujesz wszechogarniające szczęście. Z dzieckiem łączy cię silne uczucie graniczące niejednokrotnie z nierozerwalnością…i niestety musisz wracać do pracy. Co robić? Jak się przygotować? A może zostaniesz w domu? Niezależnie od tego, jaką podejmiesz decyzję, pamiętaj, że jesteś najlepszą mamą dla swojego dziecka!

Po urlopie macierzyńskim
Na początek przeanalizuj całą sytuację i odpowiedz sobie na następujące pytania: czy chcę i mogę wrócić do pracy? A może muszę wrócić do pracy, bo z jednej pensji nie będziemy w stanie się utrzymać?

Jeśli odpowiedziałaś twierdząco na pierwsze pytanie, to prawdopodobne od samego początku wiedziałaś, że na pewno chcesz i możesz wrócisz do pracy lub wykonujesz wolny zawód i możesz pozwolić sobie na nienormowany czas pracy lub na pracę w domu. Może masz już zapewnioną opiekę dla dziecka. Ustaliłaś dyżury i już wiesz, że babcia czy niania będą z maluszkiem od rana do popołudnia, potem włączy się tata, a ty będziesz mogła poświęcić się pracy zawodowej. Przygotowałaś się do nowej roli – mamy i pracownika. Jesteś szczęśliwa, bo dziecko będzie miało zapewnioną fachową opiekę, a ty będziesz mogła bez stresu zająć się własną karierą.

Jeśli odpowiedziałaś twierdząco na drugie pytanie, to znaczy, że wcale nie chcesz wracać do pracy, wolisz zająć się Maleństwem… ale nie możesz zrezygnować z zarabiania. Jesteś zestresowana, źle się czujesz w tej sytuacji… Nie chcesz zostawiać Maleństwa, boisz się nowej sytuacji. W takim razie zaplanuj wszystko krok po kroku:

Na początku możesz wykorzystać zaległy i bieżący urlop wypoczynkowy i zastanowić się nad urlopem wychowawczym… za trzy lata Maluszek będzie mógł iść do przedszkola i wówczas będzie ci łatwiej. Być może tata dziecka chętnie poszedłby na urlop wychowawczy, a przy tym mniej od ciebie zarabia i wówczas będzie się to kalkulować. A może wykonujesz taki zawód, że możesz go częściowo wykonywać w domu? A może twoje zarobki pokryją tylko wydatki na dojazdy do pracy i na opiekunkę? Wspólnie z partnerem zastanówcie się nad tym.

Porozmawiaj szczerze z pracodawcą i przedstaw jaką masz wizję współpracy. Pracodawca też się obawia powrotu młodej mamy na stanowisko. Częste zwolnienia lekarskie, mniejsza wydajność w pracy, brak pełnej dyspozycyjności – to mogą być pośrednie powody rozstania się pracodawcy z tobą. Dlatego porozmawiaj wcześniej z przełożonym i ustalcie, że część pracy będziesz wykonywać w domu i wracasz na pół etatu, albo, że np. podczas choroby dziecka będziesz pracować w domu.

Jeśli natomiast będziesz źle się czuła w pracy, borykała się z wyrzutami sumienia - rozważ powrót do domu. Nie ma nic gorszego niż sfrustrowana mama. Twoje emocje przede wszystkim odbiją się na dziecku, ale też na wydajności w pracy i stosunkach w domu. Spróbuj znaleźć pracę dorywczą, załóż „prywatny żłobek” i zajmij się innymi dziećmi – ty sobie dorobisz, a koleżanki będą ci wdzięczne, że mogą spokojnie wrócić do pracy.

Wiesz już jednak, że pójdziesz do pracy. Nastawiłaś się już do tego psychicznie. Znalazłaś odpowiednią opiekunkę. Wszystko jest ustalone. Nurtuje cię jednak pytanie: jak przygotować takie kilkumiesięczne Maleństwo na zmiany?

Przede wszystkim zapoznaj dziecko z nową sytuacją. Rób to powoli. Na początek wychodź z domu na 1-2 godziny, a dziecko zostawiaj pod opieką osoby, która będzie się nim zajmować. Jeśli karmisz piersią – naucz się używać laktatora. Powolutku ucz dziecko korzystania z butelki. Zgłoś w pracy, że karmisz piersią - jeśli pracujesz na cały etat, będziesz mogła wychodzić wcześniej z pracy lub przychodzić godzinę później.

Przestań być profesjonalistką i podziel się obowiązkami z innymi członkami rodziny. Mąż też może posprzątać i zrobić zakupy, a obiad możesz zrobić z mrożonki. Chodzi o to, żebyś po powrocie z pracy mogła poświęcić się w całości dziecku czy dzieciom. Baw się, poczytaj, mów o miłości, przytulaj, kochaj, pieść… niech dziecko czuje, że mamusia do wieczora jest teraz tylko dla niego.

Dziecko ma 1-2 lata…
Właściwie możesz zastosować wszystkie powyższe zasady… Jednakże dziecko już więcej rozumie, dlatego ucz dziecko, poprzez zabawę, że rzeczy można schować i znaleźć. Pamiętaj, że takie maluszki nie mają poczucia czasu oraz nie mają pojęcia, co oznacza „za chwilę”, „za godzinę”, „później”. Dlatego „zniknięcie” mamy, jej głosu, zapachu czy dotyku to traumatyczne przeżycie dla rocznego czy dwuletniego dziecka. Baw się z dzieckiem w „znikanie”. Chowaj się do innego pokoju lub za drzwi i pokaż dziecku, że mimo, że cię nie widzi, to ty wcale nie znikasz. Bawcie się wspólnie z innymi członkami rodziny; tak, żeby dziecko nabyło świadomości czasowej i powoli przyzwyczajało się do „znikania” mamy.

Ustalcie, wraz z partnerem, kto i jak będzie się opiekował waszym dzieckiem. Możesz spróbować zapisać dziecko do żłobka. Znajdź taki, żeby pasował i tobie /odległość od miejsca pracy/ i dziecku /fachowa, przyjazna atmosfera i kompetentne opiekunki/. Zanim pójdzie do żłobka, zapoznaj dziecko z nowym miejscem. Chodź z dzieckiem do żłobka i zostawaj tam najpierw godzinkę, potem dwie, cztery, itd. Wszystko rób bardzo powoli, dziecko musi się przyzwyczaić, a przede wszystkim czuć się bezpiecznie. Zostawiaj dziecko w żłobku, na początku na 15 minut i wydłużaj ten czas. Tak długo, jak dziecko tego potrzebuje. Jednak nie przedłużaj rozstań, nie wracaj przy każdym płaczu swojej pociechy. Bo wówczas będzie wam trudniej. Wcale nie musisz wychodzić z budynku. Obserwuj, jak dziecko reaguje na rozstanie, jak opiekunki zajmują się dziećmi. Jeśli widzisz coś niepokojącego, od razu reaguj! Zawsze wracaj po dziecko! Ono musi nauczyć się, że trochę jest bez mamy, ale ona zawsze przychodzi…

Jeśli jednak, z różnych względów, dziecko nie będzie sobie radziło w żłobku, albo ty stwierdzisz, że nie chcesz, aby tam chodziło; będziecie musieli pomyśleć nad inną formą opieki. Opiekunka czy babcia mogą zająć się dzieckiem… Obliczcie koszty… i zastosujcie znane wam metody…

Dziecko skończyło 3 lata…
Właściwie ty jesteś już gotowa go podjęcia pracy… Przemyślałaś wszystkie „za” i „przeciw”… chcesz się rozwijać… psychicznie już podjęłaś decyzję… ale Twoje dziecko nie jest jednak gotowe do rozstania? Jak sobie poradzić?

Wbrew pozorom, to mama częściej przeżywa rozstania z Maluszkiem. To twoje emocje odbijają się na dziecku w sposób negatywny, to ty się martwisz i nie jesteś w stanie spokojnie słuchać płaczu czy nawet wrzasku dziecka… Przygotuj dziecko do rozstania z Tobą.

Trzylatek ma już poczucie następstwa czasu. Wie, co to znaczy „wczoraj”, „jutro”, „za chwilę”, „później”; nie zna jeszcze godzin, ale doskonale zna rozkład dnia – np. rano, obiad, kolacja, noc. Najprawdopodobniej zastosowałaś już metodę „małych kroczków”, czyli zostawiałaś dziecko pod opieką taty, babci czy niani. Najpierw na krótko, potem coraz dłużej. Jak dziecko już rozumiało, co do niego mówisz - mówiłaś mu gdzie idziesz i kiedy wrócisz.

Pamiętaj! Nie mów: „wrócę o 15-stej”, powiedz „wrócę na obiad”; powiedz: „poczytam ci się po kolacji, po bajce” a nie „poczytam ci o 18-stej”. Nie mów, że za chwilę wrócisz, jeśli twoje wyjście będzie trwało kilka godzin! Nie okłamuj dziecka! Jeśli obiecałaś, że pobawisz się z nim po powrocie, to zrób to. Nie odkładaj tego na później! Obiad możesz zrobić z mrożonki, a posprzątać możesz później lub może to zrobić może partner czy inna osoba. Przestań być profesjonalistką! Inni też mogą bardzo dobrze wykonać powierzone zadania. Pozwól im na to! W przeciwnym wypadku będziesz miała ciągłe wyrzuty sumienia, co na dłuższą metę jest nie do zniesienia tak dla ciebie, jak i innych. Musisz nauczyć się trudnej sztuki wyboru, a nie bycia ideałem.

Twoje dziecko jest na tyle duże, że potrzebuje coraz więcej kontaktów z rówieśnikami. Prawdopodobnie pójdzie do przedszkola. Wybierz najlepsze, na jakie cię stać. Zapytaj znajomych o opinię, wszystko dokładnie sprawdź. Możesz hartować Malucha… przez pierwsze dni chodź z nim do przedszkola i zostawaj z nim godzinkę, pół godzinki, coraz krócej… Dziecko będzie płakać czy nawet histeryzować przez kilka pierwszych dni, tobie będzie bardzo ciężko. Przetrzymaj to! Dziecko, najprawdopodobniej, po dwudziestu minutach będzie bawiło się w najlepsze – zapytaj o to wychowawczynię. Postaraj się odbierać dziecko o tej samej porze, zawsze omawiaj z nim to, co się dzisiaj ciekawego wydarzyło w przedszkolu, a co może wydarzyć się juto…? Zachęcaj dziecko do wyobrażania sobie nowych, fajnych sytuacji związanych z przedszkolem…

Pamiętaj, jeśli okłamiesz dziecko, straci ono poczucie bezpieczeństwa i zaufania do ciebie. Dziecko zacznie się bać i może wówczas mniej chętnie „wypuszczać” cię z domu i częściej histeryzować albo każde kolejne rozstanie może powodować wymioty, bóle brzucha czy nawet gorączkę – czyli objawy stresu. Nie możesz wówczas pozwalać na wszystko. To jest bardzo częsty błąd – brak siebie próbujesz rekompensować dziecku w taki sposób, że pozwalasz mu na wszystko, a dziecko zaczyna to wykorzystywać. I wówczas wcześniejsza nauka np. reguł, spełznie na niczym. Nie rób tego! Zamiast wygodnego „pozwalania na wszystko” spróbuj zastosować poniższe rady:

•    Wykorzystajcie dni wolne, sobotę czy niedzielę na obcowanie z dzieckiem w sposób aktywny: spacer, wspólna zabawa, czytanie książki;

•    Nie zadawalajcie się włączeniem telewizji, czy też kolejnym zakupami w supermarkecie;

•    Poświęćcie uwagę i zorientujcie się co sprawia dziecku największą przyjemność i tak organizujcie wolny czas aby przysparzać mu najwięcej radosnych chwil;

•    Zawsze powtarzaj dziecku, że je kochasz! Często je przytulaj! Kochaj… i okazuj to!

I pamiętaj – jeśli będziesz miała wyrzuty sumienia, że jesteś złą matką, bo poszłaś do pracy – dziecko woli mieć szczęśliwą i zadowoloną mamę krótko, ale treściwie; niż wiecznie zestresowaną, niezadowoloną i sfrustrowaną mamę, ale cały czas. Dlatego pomyśl też o sobie i realizuj się! Ale zrób to mądrze – tak, abyś ty nie miała poczucia winy, dziecko nie odczuwało, że coś niedobrego dzieje się w domu, a partner nie mieszkał ze znerwicowaną torpedą:)

I jeszcze jedno – zawsze znajdź czas dla siebie – zrelaksuj się, poczytaj książkę, idź do kosmetyczki, wyjdź z koleżanką do kina, z partnerem na kolację… zrób coś TYLKO dla siebie!

Wszystko ustalone. Dziecko jest przygotowane. Żłobek, przedszkole, niania, babcia a może tata? Plan dnia jest znany wszystkim. Spokojnie możesz iść do pracy… Gotowa???

mgr Katarzyna Lesińska
psychopedagog terapeuta

reklama