reklama

Trudne rozstania - smoczek

Kiedy cztery lata temu rodziła się moja córka, wszystko było dla mnie nowe. Toteż gdy szpitalny pediatra zarządził natychmiastowe pozbycie się zakupionego dla noworodka smoczka – uległam, i by nie być matką wyrodną, wyrzuciłam to „samo zło”. Z wrzeszczącym dzieckiem wytrzymałam cztery doby, po czym przeprosiłam smoczek, dziecko się uspokoiło, a nasza sytuacja się unormowała.

Kiedy trzy lata później, w innym już szpitalu, rodził się mój syn, pielęgniarkę zszokowało, że smoczkiem nie dysponuję, i w związku z tym nie mam czym uspokoić wrzeszczącego na cały oddział syna. Uratowały nas szybkie zakupy w całodobowym sklepie.

Moje dzieci to ssaki niebywałe – swych silikonowych przyjaciół kochały niezwykle silnie. Ale o ile odwyk córki był bolesny dla nas wszystkich, o tyle syn - w okolicy swego półrocza - sam zdecydował, że nudzi go takie bezproduktywne ciumkanie, po czym bez żalu o smoku zapomniał. Moje doświadczenie pokazało, że teoria sobie, a życie sobie i że najważniejszy to zdrowy rozsądek, wyczucie i i intuicja, a miotanie się pomiędzy walczącymi ze sobą szkołami i stanowiskami jest bez sensu. Dzieci nie lubią szufladkowania – one po prostu chcą, by podchodzić do nich indywidualnie. A mądrości i reguły? – tak, owszem, ale bez przesady!

Niby zwykła rzecz, mały smoczek, a wokół tyle szumu. W dzieciach budzi całą gamę uczuć - od wielkiej miłości po totalną ignorancję, od wielkiej rozpaczy po wzruszenie ramion przy rozstaniu. Silikonowy przyjaciel najmłodszych, również dorosłych podzielił się na obozy, na zwolenników, przeciwników i tych, którzy próbują ów wynalazek rozsądnie wykorzystać.

Jedno jest pewne - dziecko przychodzi na świat z odruchem ssania – to pozwala mu nie tylko zaspokoić głód, ale też potrzebę bezpieczeństwa i bliskości. Ssanie uspokaja, gdy jest źle, dostarcza miłych wrażeń, gdy maluchowi się nudzi. Niektórym dzieciom wystarczy ssanie podczas karmienia, a inne – mogłyby to robić bez przerwy. My, rodzice, nie możemy dać się zwariować. W całej smoczkowej aferze chodzi o to, żeby nie przesadzać – jeśli dziecko bardzo potrzebuje smoczka, trzeba zastosować ideę złotego środka – podawać go wyłącznie w sytuacjach kryzysowych, incydentalnie, by maluch nie miał szans się uzależnić. Zasypianie – tak, ale zaraz po tym delikatne wyjmowanie smoczka. Płacz – smok tak, ale nie od razu. Nuda? – może najpierw grzechotka lub książeczka?

Świat medycyny donosi o złych stronach smoka:

•    jeśli dziecko używa smoczka bardzo dużo, to istnieje duże prawdopodobieństwo, że pojawi się wada zgryzu

•    psychologowie sygnalizują, że maluch, który ma cały czas smoczek w buzi, później i mniej chętnie mówi, ma mniejszą ochotę na porozumiewanie się z otoczeniem

•    ssanie smoka przez dziecko karmione piersią może zaburzyć prawidłowy odruch ssania i spowodować kłopoty z karmieniem naturalnym - maluch przy piersi robi się leniwy i nie chce ssać, co zaburza delikatny mechanizm laktacji, poza tym ssanie smoczka wymaga zupełnie innej techniki i dziecko oducza się prawidłowego ssania piersi

Jednak okazuje się jednak, że nie taki smok straszny:

•    pediatrzy i stomatolodzy są zgodni, że sporadyczne ssanie smoczka służące zaspokajaniu odruchu ssania nie stanowi dla malca żadnego zagrożenia

•    u niektórych dzieci występuje tak silny odruch ssania, że smoczek jest niezbędny – wpływa to kojąco zarówno na dziecko, jak i na matkę oraz całe otoczenie. Poza tym istnieje ryzyko, że dziecko znajdzie sobie substytut – kciuka – a walka z nim jest dużo trudniejsza niż ze smokiem

Z badań i obserwacji wynika, że najlepszy moment na odzwyczajenie malca od smoka to:

•    wiek 5 - 6 miesięcy: ze względu na to, że w tym wieku dziecko dynamicznie się rozwija, a nowe osiągnięcia absorbują go i odwracają uwagę od smoka

•    wiek 1,5 - 2 lata: po ukończeniu 2 roku życia odruch ssania zaczyna słabnąć, a poza tym dwulatek lepiej sobie radzi z emocjami no i często demonstruje już swą „dorosłość”, pozbywając się atrybutów wczesnego dziecięctwa

Jeśli twoje dziecko nie rozstaje się ze smokiem, musisz mu go ograniczyć – to etap pierwszy Kiedy smyk już czasem rozstaje się ze swym przyjacielem, czas na odwyk:

•    nie zabieraj maluchowi smoczka w sytuacji stresowej - w żłobku, szpitalu, przy zmianie miejsca pobytu

•    odwracaj uwagę dziecka od smoczka (budujcie domki z klocków, układajcie puzzle, rysujcie)

•    nie podawaj smoka w ciągu dnia

•    nie odzwyczajaj dziecka jednocześnie od butelki ze smoczkiem i smoczka -najpierw wyeliminuj butelkę

•    nie podawaj smoczka dla świętego spokoju lub gdy nie masz dla dziecka czasu

•    podczas procesu odzwyczajania poświęć dziecku dużo uwagi i bądź wyrozumiała – dla niego to rozstanie to naprawdę duża rzecz

•    pamiętaj, że dla malucha ta sytuacja jest niezwykle trudna – ono może nie rozumieć dlaczego coś, co do tej pory było normalne i akceptowane, nagle jest zakazane.

•    I nie zapominaj, że to ty zapoczątkowałaś przyjaźń twego dziecka ze smokiem, teraz więc to właśnie ty musisz pomóc mu w tych trudnych chwilach

Sposoby na pożegnanie smoczka:

•    odcinanie smoczka - każdego dnia po kawałku, aż do momentu, kiedy do ssania już nic nie zostaje

•    ścięcie smoka na tyle krótko, żeby dziecko nie miało możliwości, by złapać go buźką – może na przykład smoczka odgryzła myszka?

•    a może smoczek "podarujcie" jakiemuś maluszkowi znajomych, a może małemu pieskowi

•    maczanie smoka w musztardzie czy posypywanie pieprzem – ale tak, by nie zaszkodzić maluchowi

•    rozmowa z dzieckiem – choć brzmi to mało wiarygodnie, to naprawdę wspomaga

•    pomóc może igła z nitką – można smoczka tak „pozaszywać”, że spotkanie z plątaniną nici może być dla malca mało atrakcyjne

Monika Zalewska - Biełło

reklama