reklama

Słoiczkowe obiadki czyli o gotowym jedzonku dla niemowlaka

Czym karmić kilkumiesięcznego bobasa, jeśli mleczko mamy przestaje mu już wystarczać?

Wśród pediatrów rośnie liczba zwolenników podawania dziecku gotowych potraw, produkowanych przez renomowane firmy.

Tym bardziej, że asortyment obiadków i deserków rośnie niemal z miesiąca na miesiąc. A zawartość słoiczka idealnie dostosowana jest do potrzeb dziecka w danym wieku. Z tej perspektywy tarcie ekologicznie wyhodowanej marchewki na wyparzonej plastikowej tarce stało się przeżytkiem dla wielu rodziców lub luksusem tych mam, które swojemu potomstwu mogą poświęcić cały dzień. 

Na zakupach
Sklepowe półki uginają się od przygotowanych w sterylnych warunkach potraw wyprodukowanych dla najmłodszych konsumentów przez czołowe koncerny branży spożywczej - firm Alima-Gerber, Ovita-Nutricia, Nestle. Produkty różnią się od siebie składem, stopniem rozdrobnienia komponentów i są przeznaczone dla różnych grup wiekowych.

Zupki - wprowadzać należy gdy niemowlę ukończy czwarty miesiąc życia. Karmienie piersią przypadające na porę obiadową można zastąpić wprowadzając właśnie zupę, np. jarzynową (w ilości ok. 150-200 ml, zaczynając stopniowo od kilku łyżeczek). Ovita-Nutricia w swej serii Bobovita i Gerber proponują zupy jarzynowe, z zaleceniem podawania ich od piątego miesiąca życia. Podobnie jarzynowa z porem, a dla dziecka w szóstym miesiącu jarzynowa z kalafiorem, z kurczakiem. Po ukończeniu siódmego miesiąca dieta wzbogaca się o nowe składniki - w tym wołowinę. Producenci "słoiczków" dbają o urozmaicenie składu zupek. Proponują rosół z kurczaka z ryżem i pomidorową z wołowiną i ryżem.

Zupki swoją konstystencją przypominają zupy "dla dorosłych". Są ugotowane na idealnie oczyszczonej wodzie, zawierają dodatkowe naturalne substancje wzbogacające smak: np. pietruszkę, seler, por.

Do możliwości dziecka dostosowane są rozmiary poszczególnych składników potrawy. Zupki dla 5-miesięcznego malucha są "papkowate", po to, by ułatwić mu przełykanie.

Starsze niemowlęta nie będą miały natomiast problemów ze zjedzeniem niewielkiego kawałka ziemniaka, marchwi czy wołowiny - takich, jakie obecne są np. w jarzynowej z wołowiną. Dla 7,8-miesięcznych dzieci wzbogaca się zupy mlekiem w proszku, podwyższając tym samym zawartość białka niezbędnego do prawidłowego rozwoju malucha.

Zupki w słoiczkach, jak podkreślają ich producenci, nie zawierają środków konserwujących, barwników, dodatków aromatycznych, ani soli czy cukru. Te cechy są szczególnie ważne, bo zgodne z zasadami zdrowego żywienia niemowląt. Obecność konserwantów czy dodatków smakowych sprzyja ujawnianiu się alergii u niemowląt.

Jarzynki - nieduże kawałki warzyw ugotowanych na wodzie, wzbogaconych mąką ryżową, kwasem askorbinowym i mlekiem w proszku. Przeznaczone są dla dzieci od 7 miesiąca życia. W sprzedaży: marchewka, marchewka z ziemniakami, kalafior z ziemniakami, brokuły.

Obiadki - podobnie jak zupki, mogą stanowić pełnowartościowy, samodzielny posiłek dla malucha. Produkowane dla dzieci od 7, 10, 12 miesiąca życia. Na sklepowych półkach znajdziemy m.in. zestawy:

Jarzyny, ziemniaki, wołowina,
Ryż, marchewka, groszek, kurczak,
Fasolka szparagowa, ziemniaki, wołowina
Spaghetti bolognese
Bukiet jarzyn z wołowiną

Jako smakowe, naturalne dodatki pojawiają się w nich m.in.: przecier pomidorowy, bulion wołowy, makaron, liść laurowy, bazylia, szałwia, śliwka.

Deserki - można je podawać już gdy maluch skończy piąty miesiąc życia. Bardzo ważne jest to, że deserki zawierają tylko naturalne cukry owocowe i, podobnie jak inne przetwory dla niemowląt, przygotowuje je się bez środków konserwujących, sztucznych barwników.

Mamy kupić mogą jabłka (zawierające dodatkowo skrobię pszenną, kukurydzianą i kwas askorbinowy), jabłko z marchewką, jabłko z czarną porzeczką, czy jabłko z winogronami, owocem dzikiej róży i porzeczką.

Przeciery owocowe - papki z cukrem i witaminą C, od 5 miesiąca, na bazie przecieru jabłkowego, z dodatkiem przecierów z innych owoców, takich jak czarne porzeczki, brzoskwinie, morele, wiśnie.

Przeciery owocowe z dodatkiem jogurtu - podobnie jak same przeciery, zawierają witaminę C, cukier, również przygotowane na bazie przecieru jabłkowego.

"Klik" i do lodówki
Już przy zakupie potrawy w słoiczku należy zwrócić uwagę na to, czy jest on hermetycznie zamknięty, a wieczko nienaruszone. Warto oczywiście sprawdzić również datę jego przydatności do spożycia (zazwyczaj na wieczku). Jeśli decydujemy się na zakup większej ilości przetworów, nie wolno zapomnieć o prawidłowym ich przechowywaniu. Przy czym nie zawsze magazynowanie słoiczków w domu jest sensowne. Niemowlęta młodsze, które dopiero zaczynają poznawać świat smaków w coraz to nowszych pokarmach, będą zużywać znacznie mniej gotowych potraw. Zresztą rodzice powinni nastawić się na to, że upłynie trochę czasu zanim maluch jednoznacznie "opowie się" za konkretnymi smakami. Może być tak, że niektóre zupki, przeciery czy obiadki stanowczo odrzuci jako niesmaczne.

Słoiczki należy przechowywać w suchym, najlepiej ciemnym miejscu (szafka kuchenna, szuflada kredensu)

O tym, że słoiczek został przyniesiony ze sklepu rzeczywiście w stanie nienaruszonym, przekonamy się w momencie odkręcania wieczka. Powinno ono wydać charakterystyczny odgłos "kliknięcia" - wtedy do wnętrza dostaje się powietrze.

Producenci zalecają, by nie karmić niemowlęcia bezpośrednio z całej zawartości. Ponieważ, zwłaszcza podczas pierwszych prób wprowadzania nowej potrawy, nie wiadomo ile maluch zje, należy odłożyć kilka łyżeczek produktu na talerzyk i z tej porcji karmić niemowlę. Nie ma wówczas obawy, że ślina z łyżeczki, która zetknie się z zawartością słoika, spowoduje rozwój bakterii i zapoczątkuje psucie się potrawy. Jeśli dziecko zechce jeść dalej, wykładamy na talerzyk kolejną porcję. Resztę, po dokładnym zamknięciu, chowamy do lodówki. Tam bezpiecznie przechowujemy potrawę przez następne kilka godzin (maksymalnie jeden dzień).

Na ciepło lub zimno
W zależności od upodobań malucha, deserek, przecier czy zupkę podajemy w temperaturze pokojowej lub nieco podgrzane. Aby uzyskać pożądaną ciepłotę potrawy, otwarty słoiczek wkładamy do naczynia z gorącą wodą (np. niewielki garnuszek albo elektryczny podgrzewacz do butelek) i podgrzewamy (w przypadku garnka na płycie kuchenki gazowej lub elektrycznej). Od czasu do czasu mieszamy łyżeczką, kontrolując czy potrawa nie jest zbyt gorąca (można to zrobić podobnie jak sprawdza się temperaturę mleka - dotykając wewnętrznej strony własnego przedramienia). Są dzieci, które jednak nie uznają potraw "na ciepło" i wyraźnie smakują im słoiczki niepodgrzane.

Oczywiście nie powinny być wówczas podawane prosto z lodówki. Niemowlęce brzuszki są bardzo wrażliwe.

Uwaga!
Nie wolno podgrzewać słoiczków w kuchence mikrofalowej! Ich zawartość nagrzewa się wówczas w szybkim czasie do bardzo wysokiej temperatury i może poważnie poparzyć dziecko.

Lista zwolenników słoiczkowego jedzenia rośnie. Przemawiają za nimi wygoda i sterylność procesu produkcji. Niewątpliwą wadą jest cena jednego słoiczka, wahająca się (w zależności od producenta i wielkości) od 3 do 5 zł. Jeśli pomnożyć jeden słoik obiadkowy przez liczbę dni w miesiącu, łatwo obliczyć wydatki. A deserki i przeciery owocowe? To oczywiście wizja minimalistyczna, zakładająca, że rodzice nie są w stanie zetrzeć dziecku jabłka J. Kwestia stopniowo rozwiązuje się sama gdy maluch przekracza pierwszy rok życia i powoli dorasta do dorosłych potraw...

Marzena Świtała

reklama