reklama
Znajdź czas dla siebie

Znajdź czas dla siebie

Pewna moja znajoma wyznaje w życiu zasadę „osiem razy trzy”- osiem godzin przeznacza na sen, osiem na pracę zawodową i osiem dla siebie. Zdziwiłam się usłyszawszy ową deklarację: przy założeniu, że doba nie jest elastyczna -  gdzie jest miejsce na codzienny cykl czynności, dzięki którym gospodarstwem domowym nie interesuje się Sanepid, a dziećmi - opieka społeczna? Wszak bycie panią domu i matką to ani praca zawodowa, ani hobby, a tym bardziej nie li tylko senne marzenie.

Otóż okazuje się, że idea ta, zaczerpnięta notabene z fachowej literatury, wszelkie obowiązki domowe: gotowanie, pranie czy sprzątanie wlicza w tak zwany czas wolny i traktuje je jako uszlachetniający dar serca dla członków rodziny. Hm … wydało mi się to cokolwiek odważne i … niedorzeczne.

Nie będę oryginalna, jeśli stwierdzę, że według mojej filozofii „czas dla mnie” to jednak nie te momenty spędzone przy garach i zarówno nie te, które spędzam w objęciach mopa. Moje „pięć minut” to te małe chwile, kiedy małoletni, absorbujący domownicy śpią, kiedy zamykam kuchnię, odkładam ściereczki, zrzucam z siebie wszystkie życiowe maski i role, zapominam o wszystkich pełnionych funkcjach. To te momenty, kiedy bezwstydnie, z uśmiechem szczęśliwości na ustach budzę w sobie … siebie: leniwca, kanapowca, mola książkowego i internautkę.

•    Wiem, że istnieją jednostki, które - choć trudno w to uwierzyć - naprawdę spełniają się w domowej krzątaninie i doglądaniu piskląt, a ich prawdziwym hobby jest czynne obdarowywanie innych sobą. Bezczynność w fotelu, oddawanie się myśleniu o niebieskich migdałach jest postrzegane jako bezproduktywne i … bolesne. W pewnym sensie zazdroszczę. Osoby te jednak muszą uważać, by nie zapominać o prawdziwym podłożu swego maratonu. W pewnym momencie mogą bowiem nieuczciwie wyrzucać światu niewdzięczność za swe poświęcenie lub co gorsza, zaczną wymagać od innych, by i ci byli równie oddani i aktywni. Jednym słowem – swój samorealizacyjny zapał mogą pomylić z poświęceniem, co niestety w konsekwencji jest bardzo niezdrowe.

•    Jest masa czynności, które jako matka i pani domu po prostu wykonać MUSISZ. Dzieci sobie obiadu nie ugotują, nie wypiorą ubrań i ich nie wyprasują; zresztą - to nas, rodziców w tym głowa, by stworzyć pociechom warunki do prawidłowego rozwoju, nie pozostaje nam nic innego jak akceptacja powyższego. Nie czuj się jednak sfrustrowana i  uciemiężona – w pewnym sensie twoja domowa harówka to dar dla twoich dzieci; myśl perspektywicznie i zmień nastawienie - niedługo szkraby się usamodzielnią, a ty odzyskasz kolejne okruchy wolności.  

•    Bycie kobietą wielozadaniową: mamą, panią domu, żoną – to ogrom obowiązków i morze czynności do wykonania. Nie ma siły, żeby codziennie, z uporem maniaka, za to bez uszczerbku na zdrowiu psychicznym swoim bądź reszty domowników, wykonywać 100 % normy. Moim zdaniem kluczem do szczęścia jest podzielenie obowiązków domowych na grupy, ustanowienie priorytetów i odpuszczenie sobie czynności, których wykonanie nie grozi nieszczęściem. Trzeba obudzić w sobie hedonistkę,  uspokoić doskonałą panią domu, a czas poświęcany dotychczas na przysłowiowe mycie podłogi pod dywanami wykorzystać na drobne przyjemności – na czytanie książki czy kąpiel. Wystarczy, że będziesz Dostatecznie Dobrą, za to szczęśliwą Panią domu.

•    Możesz odciążyć się i kupić sobie wolność - skorzystać z pomocy płatnej niani, gosposi, pani od prasowania, pani od mycia okien czy gotowania; możecie jeść obiady na stołówkach czy w restauracjach – ale wiadomo, nie każdy może sobie na to pozwolić i nie każdy chce sobie radzić w ten sposób.

•    Można też podzielić się obowiązkami z dziećmi (im dziecko starsze, tym bardziej pomocne) bądź partnerem (zaufaj mu – to po pierwsze, a po drugie – ucz się od niego lekkiego podejścia do domowych obowiązków, wszak robota nie zając) – on zmywa, ty w tym czasie gotujesz; ty pierzesz – on prasuje; możesz korzystać z dobrego serca babci, która ugotuje obiad czy dopilnuje dzieciaków; można też wokół wielu obowiązków - sprzątania czy przygotowywania posiłków stworzyć otoczkę ceremonii – i łączyć przyjemne (wspólnie spędzony czas) z pożytecznym.

•    Jeśli jednak z jakiegoś powodu niekoniecznie możesz liczyć na wsparcie innych i ciężar prowadzenia domu spoczywa głównie na twych barkach, spróbuj się tak zorganizować, by być jak najbardziej efektywna i … jak najmniej zmęczona:

o    Gotuj szybkie obiady, na dodatek w takiej ilości, by wystarczyło go na dwa dni (zupa z wkładką, pieczony kurczak z warzywami, ryba w pomidorach z ryżem, zapiekanki mięsno-warzywne, dania jednogarnkowe); kupuj mrożonki lub np. świeżą włoszczyznę jednorazowo umyj, poszatkuj mikserem i wrzuć poporcjowane do zamrażarki. Gotując bigos lub smażąc kotlety – zrób ich więcej i wrzuć kilka porcji do zamrażarki.

o    Pierz wtedy, kiedy uzbierasz całą pralkę, a zamiast prania ręcznego zastosuj specjalny program w „automacie”; czyste ubrania wieszaj na suszarce tak, by było na nich jak najmniej zagnieceń – by nie trzeba było jej gruntownie prasować (albo kupuj rzeczy nie wymagające prasowania); jeśli musisz coś wyprasować – rób to sukcesywnie, nie czekaj, aż zbierze się wielka góra tegoż; podczas prasowania oglądaj serial lub zrzuć ten obowiązek na barki męża (a może magel?);

o    Zawsze i od razu odkładaj rzeczy na przeznaczone dla nich miejsce – odzież wierzchnią zaraz po przyjściu do domu włóż do szafy; klucze odwieś na haczyk; buty wstaw do szafki, a ubrania wyjściowe odłóż na półkę lub od razu wrzuć do „brudownika”; sprzątając nie rób bałaganu - od razu odkładaj do szafki niepotrzebne ci już akcesoria i środki czystości; poobiednie naczynia wstaw do zlewozmywaka lub zmywarki (przypalone garnki czy patelnie namocz), tego samego wymagaj od partnera i dzieci;

o    Wszystkim wpajaj zasadę „każdy sprząta po sobie” (i sama ją stosuj) – niech dzieci będą odpowiedzialne za swe pokoje, ubrania lub zabawki; mąż niech pilnuje swych skarpet i innych męskich gadżetów. Dzięki temu nie tworzycie zbędnego bałaganu i chaosu w mieszkaniu – wszak łatwiej jest je szybko odkurzyć niż najpierw odgruzować.

o    Jak najwięcej czynności staraj się robić mimochodem – korzystając z toalety zalej sedes żelem dezynfekującym, po kąpieli przemyj wannę płynem uniwersalnym; widząc pełny kosz na śmieci – zwiąż worek, postaw koło drzwi i wyłóż wiaderko nowym. Widząc odciski łapek na szybie – umyj ją, nie czekaj, aż kurz przesłoni ci świat. Jeszcze ciepłą po pieczeniu kurczaka kuchenkę obmyj z tłuszczu, a gotując mleko - przy okazji opróżnij suszarkę do naczyń.

o    Wszystkie domowe czynności staraj się wykonywać dokładnie, ale dość szybko – nie warto spalać się godzinami przy dopieszczaniu okna czy skrupulatnym odkurzaniu dywanu do ostatniego pyłka. To są tylko rzeczy, a sprzątanie to zwykłe czynności, nie warto poświęcać im nadmiernej uwagi czy dorabiać filozofii.

o    Codziennie wieczorem zastanów się, co powinnaś zrobić jutro, co warto zrobić w ciągu tygodnia – spisz listę zadań w terminarzu lub na kartce (w ciągu dnia możesz do niej dopisywać kolejne pozycje) lub na lodówkę naklejaj samoprzylepne, kolorowe karteczki. W ten sposób nie będziesz traciła czasu na bezcelową krzątaninę.

o    Nie przerywaj zaczętej czynności – jeśli gotujesz obiad, a partner woła cię, żebyś mu pomogła w czymś, co robi w innym pokoju – powiedz, żeby pofatygował się do ciebie bądź poczekał.

o    Większe porządki lub duże zakupy (małe rób w drodze do domu, po pracy – na okazję robienia tych dużych stwórz listę zakupów) odłóż na sobotę lub inny wolny dzień. Zaplanuj je sobie - jeśli w sobotni poranek od razu jasno i rzeczowo rozdzielisz obowiązki, jeszcze przed południem będziecie mogli cieszyć się swobodą i czystym mieszkaniem.

•    Ustal(cie) dla siebie i dla rodziny mniej więcej stały porządek - wprowadź rytuały, dzięki którym wasz dzień będzie przewidywalny: np. przychodzisz z pracy, jecie obiad, chwilę odpoczywasz, gotujesz szybki obiad na kolejne dwa dni, robisz to, co sobie na dziś zaplanowałaś - dzieci w tym czasie bawią się same lub odrabiają lekcje; potem spędzacie chwilę ze sobą, kolacja, wieczorynka, toaleta, dzieci idą spać – a ty … nareszcie masz fajrant; rozwijasz skrzydła, zamykasz oczy i padasz na kanapę,  w objęcia męża lub jak wolisz, książki (tylko wtedy korzystniej będzie, gdy jednak otworzysz oczy).

Monika Zalewska-Biełło

Uważasz, że ten tekst jest wart przeczytania? Poleć go znajomym:

Oceń:

Wysyłam Twój głos!
Ocena: 4,40 z 5. Głosów: 15
Kliknij w gwiazdki, żeby dodać swój głos.
reklama