reklama

O tym, że własne dane osobowe trzeba chronić, gdyż łatwo mogą stać się towarem rynkowym – z pewnością już wiesz. Na wszelki wypadek jeszcze raz przeczytaj i zapamiętaj artykuł:    
Chroń swoje dane osobowe    

Dobre nawyki trzeba w sobie ćwiczyć zawsze, aż staną się tak automatyczne, że nawet w chwili nieostrożności nie popełnisz błędu.

Niemniej przestrzegając tych wszystkich zasad musisz jednak pamiętać o tym, że są miejsca, w których niejako z definicji trudno jest zataić dokładne informacje o sobie - nawet te przekazywane tylko pośrednio. Na czoło wysuwają się tu banki. Nie tylko znają twoje dokładne dane osobowe (w tym nazwisko panieńskie twojej matki), ale wiedzą także wszystko o twoich finansach – i zarobkach, i wydatkach. Łącząca cię z bankiem umowa upoważnia bank do przechowywania i przetwarzania twoich danych  w celu realizacji umowy. Bank może też wykorzystywać je do celów marketingowych, ale tylko własnych. Jeżeli więc bank zacznie ci przesyłać oferty swoich usług – jest to zgodne z prawem. Przekazywanie ich innym podmiotom wymaga już twojej osobnej zgody i zawsze możesz ją odwołać. Jest tu jednak pewien wyjątek – BIK.

Biuro Informacji Kredytowej czyli BIK to współpracująca z bankami firma, zajmująca się zbieraniem i przetwarzaniem wszelkich informacji kredytowych. Nie jest to jednak, jak się często uważa, żaden rejestr niesolidnych dłużników. To baza danych o wszystkich kredytach, nie tylko przeterminowanych. Dostęp do danych w BIK mają tylko banki i SKOKi, pośrednicy finansowi już nie. Jeżeli masz kartę kredytową czy kredyt w banku – twoje dane są od razu przesyłane do BIK. Spłacając je regularnie (dane są aktualizowane raz w miesiącu) – budujesz swoją pozytywną historię finansową. Taki wizerunek sprawia, że jesteś wiarygodną klientką i można ci zaufać. Po całkowitym spłaceniu kredytu twoje dane są usuwane, chyba że wyrazisz zgodę na ich dalsze przechowywanie w bazie BIK. Warto to zrobić, gdyż może się przydać przy staraniach o kolejny kredyt.

Banki z zasady łatwiej przyznają go tym, którzy już wcześniej wykazali się solidnością niż tym, o których nic nie wiedzą, a więc potencjalnie stanowią większe ryzyko. Często wiąże się to także z niższą prowizją, czy mniej restrykcyjnymi zabezpieczeniami. Musisz jednak uważać, gdyż wpadki w spłacie rat mogą spowodować, że twoja historia kredytowa nie będzie wyglądać już tak różowo. Ponadto, jeżeli opóźnienie w spłacie raty przekroczyło 60 dni, a bank poinformował cię o tym pisemnie – nawet już po spłacie kredytu nie możesz zażądać ich usunięcia. Będą tam figurowały przez okres 5 lat i występując o kolejny kredyt możesz mieć przez to problemy.     

Dostęp do danych w BIK mają tylko banki i SKOKi, ale ty sama też możesz sprawdzić, jakie informacje zgromadzono o tobie. Na stronie internetowej:
Biuro Informacji Kredytowej można poznać zasady i pobrać wniosek umożliwiający otrzymanie raportu ze zgromadzonymi w bazie danymi na swój temat. Taki raport można też zamówić poprzez stronę bankowości elektronicznej niektórych banków.

Zupełnie inaczej wygląda sytuacja z rejestrami dłużników. Tu trafiają tylko dane związane z niespłacanymi zobowiązaniami i z pewnością lepiej nie figurować w takim wykazie. Tym bardziej, że mając przedawnioną wierzytelność nie możesz skorzystać z prawa do ochrony danych osobowych i usunięcia ich z bazy. Konsekwencje też mogą być dotkliwe, gdyż mają one szeroki zakres działania. Z rejestrami dłużników (w Polsce jest kilka firm prowadzących taka działalność) współpracują nie tylko banki i firmy finansowe, ale również operatorzy telekomunikacyjni, telewizje kablowe, zakłady energetyczne itp. Efekt może być taki, że zalegając ze spłatą czynszu – operator nie podpisze z tobą umowy na abonament telefonu komórkowego.

Żeby znaleźć się w takim rejestrze dłużników musi być spełnionych kilka warunków:

  • od terminu spłaty należności minęło co najmniej 60 dni
  • dług jest większy niż 200zł
  • wierzyciel w formie pisemnej poinformował dłużnika o zamiarze wpisania do rejestru dłużników

Informacje są przechowywane (i dostępne dla innych) tak długo, aż nie zostanie uregulowany. Nawet po upływie okresu przedawnienia, informacja o zadłużeniu nie jest wycofywana i może skutecznie utrudnić życie. 

Wierzyciel ma natomiast obowiązek zaktualizować wpis, jeżeli należność zostanie częściowo spłacona oraz usunąć go w ciągu 14 dni po całkowitym uiszczeniu długu. Jeżeli więc zdarzy ci się taka sytuacja, sprawdź czy na pewno twoje dane zniknęły z takiej „czarnej listy”. Raz na pół roku masz prawo do sprawdzenia czy (i przez kogo wpisane) twoje dane znajdują się w rejestrze dłużników. Jak więc widać twoje dane osobowe mogą być w wielu miejscach i mieć znaczny wpływ również na finansową sferę twojego życia. Lepiej więc wiedzieć kto i w jakim celu je przechowuje i/lub przetwarza.     

Przy okazji przemyśl też, w ramach ćwiczenia uwrażliwiającego na ich ochronę, jak często dzwoni do ciebie twój bank lub operator? Czy rozmowa z reguły zaczyna się od weryfikacji czyli ktoś po drugiej stronie zaczyna ci zadawać pytania sprawdzające, że ty to ty? Czy jeszcze zanim zaczniesz udzielać odpowiedzi, zastanawiasz się czy na pewno rozmawiasz z przedstawicielem banku/operatora? Szczególnie jeśli odebrane połączenie jest z numeru zastrzeżonego lub zupełnie ci nieznanego? Może warto mieć w zanadrzu jakieś małe pytanko, które pozwoli ci wpierw zweryfikować z kim naprawdę rozmawiasz? Dla kogoś siedzącego w banku, mającego na ekranie komputera twoje dane, nie powinna być problemem odpowiedź na pytanie np. od kiedy masz konto w tym banku lub czy ktoś jeszcze jest jego współwłaścicielem. Jeżeli twój test wypadnie negatywnie – to lepiej zrezygnuj z podawania imienia panieńskiego matki czy miejsca urodzenia – nie wiadomo, komu byś je podała. I w jaki sposób mogłoby to być wykorzystane. Czasem lepiej dmuchać na zimne niż żałować swojej lekkomyślności.

Marzanna Szulta

reklama