reklama

Fundusz wakacyjny, czyli zaplanuj urlop

Urlop to czas, kiedy odrywając się od wszelkich codziennych obowiązków, szukamy możliwości wypoczynku: fizycznego i psychicznego. Idąc po najmniejszej linii oporu „zostaję w domu i w końcu się wyśpię”, nie mamy na to szans. Może i będziemy wyspani (choć nie da się tego zrobić na zapas), ale na pewno nie wypoczniemy psychicznie. W ten sposób trudno „naładować akumulatory”, co najwyżej wyciszymy uczucie zmęczenia i wypalenia. Zdecydowanie lepsze efekty da nam zastąpienie codzienności aktywnością i wrażeniami zupełnie dla nas niecodziennymi.     

Oznacza to, ze również o urlopie trzeba pomyśleć wcześniej i zaplanować go odpowiednio do naszych możliwości. Jak i kiedy to zrobić? Zależy to od kilku czynników.

Mając konto bankowe, bardzo bogate w środki – przygotowania do urlopu można ograniczyć do wertowania katalogów biur podróży i szukania atrakcji. Wszyscy pozostali – muszą się więcej natrudzić. Im wcześniej zaczniemy planować – tym większe mamy możliwości, aby zapewnić sobie taki odpoczynek, o jakim marzymy.     

Przede wszystkim – najpierw wyznaczmy sobie kilka miejsc, gdzie chcielibyśmy pojechać. Zaraz potem spróbujmy ocenić koszty – ile taki urlop będzie kosztował. Jeżeli myślimy o wyjeździe zorganizowanym za granicę – warto pamiętać, że kupując z bardzo dużym (np. półrocznym) wyprzedzeniem możemy liczyć na znaczne rabaty. Możemy w ten sposób sporo zaoszczędzić, choć niesie to z sobą pewne niebezpieczeństwo. Niestety, co roku jesteśmy świadkami bankructw biur podróży. Firma, którą sprawdzimy teraz - za pół roku może mieć zupełnie inną sytuację finansową. Ostatnio doszło jeszcze jedno zagrożenie. Nigdy nie wiadomo, czy znany, spokojny kurort nie stanie się nagle centrum rewolucyjnych zamieszek i nasz pieczołowicie planowany urlop nie okaże się koszmarem. Pod tym względem bezpieczniejsze są oferty Last Minute, choć tu akurat będziemy mieć z pewnością zdecydowanie mniejszy wybór.     

Niezależnie od tego – kiedy zdecydujemy się na wykupienie wczasów czy wycieczki, musimy pamiętać o tym, że to tylko część kosztów. Nawet mając zapewniony dojazd i wyżywienie, potrzebujemy środków typu bilety wstępu do muzeów, komunikację lokalną, pamiątki, czy choćby lody i kawę. Z takich drobnych kwot uzbiera się suma, której nie możemy pominąć w naszym szacowaniu kosztów urlopu. Przeciętne ceny typowych artykułów znajdziemy w przewodnikach czy w Internecie. Warto skorzystać z takich porad.     

Planując urlop w kraju – też musimy przygotować sobie podobny kosztorys. Tu z pewnością będzie łatwiej, choć warto pamiętać, że nawet u nas w typowych miejscowościach turystycznych w trakcie sezonu ceny szybują w górę. Dodatkowo, wyjeżdżając indywidualnie – nie zapominajmy o kosztach dojazdu i przejazdów lokalnych i to niezależnie od tego, czy korzystamy z własnego samochodu czy komunikacji publicznej. Wszystkie takie koszty dodatkowe warto zaokrąglić w górę i dołożyć 10, 20% do rachunku. Lepiej mieć rezerwę (której wcale nie musimy przecież wydać) niż szukać po kieszeniach drobnych na zakup butelki wody mineralnej.
    
Metodę taką możemy zastosować także w przypadku, gdy nasze finanse są w opłakanym stanie, nie stać nas na żadne wyjazdy i z góry rezygnujemy z urlopowego wypoczynku. Może trzeba tylko skorygować cel? Ciekawy urlop można spędzić nie tylko w Tunezji czy na Karaibach. Niezapomnianą atrakcją może być także nawet kilkudniowy wypad pod namiot. Poza tym, nawet zostając w domu – też możemy atrakcyjnie spędzić czas. Może rowerowe wycieczki po okolicy? A może tam gdzie mieszkamy lub w okolicy są ciekawe miejsca do zwiedzenia? Wyznaczmy sobie konkretny cel i sprawdźmy – jakie będą koszty jego realizacji.

Wiedząc już z grubsza, ile pieniędzy potrzebujemy na nasze urlop, w dalszej kolejności szukamy źródeł jego sfinansowania. Pracując na etacie – sprawdźmy czy i na jakie dofinansowanie możemy liczyć z zakładowego funduszu świadczeń socjalnych. Może w bliskiej perspektywie mamy także jakieś inne dodatkowe środki? Całą resztę musimy po prostu zaoszczędzić. Brakującą nam kwotę dzielimy na liczbę miesięcy do urlopu i sprawdzamy – ile co miesiąc musimy odłożyć. Ten moment może być najtrudniejszy – przy napiętych finansach domowych dodatkowe cięcia mogą być bardzo bolesne. Wprawdzie wymarzony urlop może być doskonałą motywacją, ale codzienność też nie może być udręką. Jeżeli cięcia miałyby być zbyt duże – lepiej skorygować kosztorys. Może lepiej wybrać mniej znany kurort? Znaleźć tańszy hotel? Pojechać gdzieś bliżej? Lub na najbliższy urlop zaplanować wersję minimalistyczną, a zaszaleć rok później (oczywiście odkładając cały czas środki).

Gdy mamy już opracowany konkretny plan, wiemy co, gdzie i za ile – pozostaje nam realizacja. Podstawą sukcesu jest przede wszystkim wewnętrzna dyscyplina. Skoro ustalamy, że miesięcznie musimy odłożyć określoną kwotę – to konsekwentnie to robimy. Nasz fundusz urlopowy ma sens tylko wtedy, gdy systematycznie będzie zasilany. Wyznaczamy sobie stałą datę w miesiącu (najlepiej zaraz po wypłacie) i wpłacamy naszą urlopową składkę. Najlepiej w ogóle byłoby potraktować to dosłownie – założyć lokatę lub konto oszczędnościowe i tam co miesiąc przelewać odpowiednią kwotę. Środki mniej dostępne będą bezpieczniejsze i nie będą tak kusiły. Przy okazji też uzbiera się nam parę groszy odsetek. Może starczy na dodatkową kawę i drinka na zakończenie urlopu?    

W ten sposób mamy szansę, że nasz urlop będzie udany. Oderwiemy się od codziennych zajęć i problemów co jest podstawą dobrego wypoczynku. Mając wcześniej zabezpieczone środki finansowe, choć przez chwilę pożyjemy na luzie.    

I nabierzemy sił, aby zaraz po powrocie zacząć planowanie urlopu na kolejny rok.

Marzanna Szulta BLOG

reklama