reklama

Kolejny rok za nami, czyli czas na bilans

Rok dobiega końca, co - jak zwykle o tej porze – skłania nas do bilansu i podsumowań. Czy mijający rok był dobry czy zły? Co się udało, a co było porażką? Nie ma znaczenia, że odpowiedzi na niektóre z tych pytań będą nieco dołujące, a sukcesy niemal niewidoczne - i tak lepiej zrobić taki rachunek zysków i strat. Pozwoli to na bardziej racjonalną ocenę tego roku, a także umożliwi wyciągnięcie wniosków na przyszłość.  

Nawet, jeżeli coś Ci w tym roku coś nie wyszło, wykorzystaj doświadczenie. Wiedza nabyta przez własne błędy i porażki jest bolesna, ale cenna - nie warto jej marnować. Teoretycznie najprostszą oceną finansów mijającego roku jest porównanie stanu konta sprzed roku i teraz, ale tak naprawdę, nie świadczy to o niczym i wcale nie odzwierciedla tego, czy były dobrze zarządzane. Znacznie lepszym porównaniem jest stan naszych oszczędności dedykowanych na różne cele np.: fundusz urlopowy, na nieprzewidziane wydatki, na emeryturę itp. Tu warto sprawdzić czy i co nam przybyło w ciągu roku, ile udało się zarobić na odsetkach. 

Pieniądze są po to, aby były wydawane i/lub inwestowane, musisz mieć jednak nad nimi kontrolę. Oczywiście najlepszym wyjściem byłoby spisywanie wszystkich wydatków przez cały rok. Jeżeli to robiłaś – to masz teraz doskonały materiał do analizy i sprawdzenia, gdzie ucieka najwięcej pieniędzy, a gdzie jest największe pole do szukania oszczędności. Jeśli nie – to musisz odwołać się do własnej pamięci. Z wyciągnięciem konkretnych i rzeczowych wniosków będzie trudniej, ale też się powinno udać. Wystarczy chcieć tylko odważnie spojrzeć na własne finanse, nawet jeżeli są w opłakanym stanie.  Niezależnie od tego jak wysokie czy niskie są Twoje dochody – zastanów się, czy wydawałaś pieniądze świadomie i z rozmysłem. Wprawdzie każdy lubi czasami pozwolić sobie na luz i kupowanie bez większych ograniczeń, ale pomyśl jak często ci się to zdarza i czy na pewno nie masz żadnego celu, na który dałoby się wydać lepiej i mądrzej? Co z tego, że masz wysokie zarobki, a w tym roku jeszcze trafiły ci się dodatkowe dochody, skoro pieniądze te po prostu „rozeszły się” i to nie wiadomo gdzie i na co? Sprawdź listę – ile pozycji dałoby się tam bez problemu wykreślić? Podsumuj kwotę i pomyśl, na co mogłabyś przeznaczyć chociaż połowę tej kwoty?     

Jeżeli takiego spisu wydatków nie masz – spróbuj sobie przypomnieć, co zwykle robiłaś otrzymując wypłatę? Były pieniądze, więc szłaś na zakupy? I nawet zarabiając niewiele – fundowałaś sobie jakiś mało w gruncie rzeczy racjonalny zakup na zasadzie „coś mi się od życia należy”? A czy pamiętasz także, jak zaraz następnego dnia traciłaś kompletnie humor, biorąc do ręki stertę rachunków do zapłacenia i sama sobie zadając modne ostatnio pytanie: jak żyć?     

A może brałaś w tym roku kredyt? Jaki był jego cel i ile cię to kosztowało? Jeżeli był to kredyt gotówkowy, przeznaczony na spłatę rat wcześniejszych kredytów i bieżących zobowiązań – to znaczy, że wpadłaś w spiralę zadłużenia i natychmiast musisz radykalnie zmienić zarządzanie swoimi finansami.     

Jeżeli kupowałaś na raty jakiś sprzęt AGD czy telewizor – podlicz, ile naprawdę i w całości za niego zapłaciłaś. Czy widząc taką cenę w sklepie na pewno zdecydowałabyś się na zakup? Odsetki, koszty ubezpieczenia i wszelkie inne dodatkowe koszty tego kredytu to pieniądze stracone bezpowrotnie. Może to ich właśnie zabrakło ci na wymarzony urlop? Lub tyle musiałaś pożyczyć, gdy zabrakło ci na coś w nagłej sytuacji? Jak spłacałaś zadłużenie na karcie kredytowej? Całość czy tylko kwotę minimalną? Podsumuj odsetki z całego roku i zobacz, że to całkiem niemała kwota. Na pewno nie szkoda ci jej? 

Robiąc finansowe podsumowanie roku skoncentruj się na tym, że życie od wypłaty do wypłaty jest bardzo kosztowne. Z perspektywy minionych 12 miesięcy z pewnością to dostrzeżesz. Wiedząc na przykład o tym, co się wydarzy w czerwcu z pewnością inaczej zaplanowałabyś wydatki w kwietniu, a brak premii we wrześniu i październiku nie byłby tak dokuczliwy, gdyby nie urlopowe zadłużenie karty kredytowej. Teraz, po fakcie, widać to dokładnie, ale wcześniej? Wszystkiego nie da się przewidzieć, można jednak próbować ubezpieczyć się na wszelki wypadek od różnych niespodziewanych wydarzeń i wydatków. Nie myśl więc tylko o tym, jak dotrwać do następnej wypłaty, ale spójrz na swoje finanse tak, aby za rok o tej porze nie być w tym samym punkcie i nie mówić, że gdybym wiedziała wcześniej…. 

Gdybyś w styczniu kończącego się właśnie roku wiedziała co czeka cię w kolejnych miesiącach, z pewnością wiele twoich decyzji wyglądałoby zupełnie inaczej. Czasu nie da się cofnąć, ale wyciągnąć wnioski na przyszłość nie tylko można, ale i trzeba. Za kilka dni rozpocznie się nowy rok. Znowu będzie styczeń i kolejne miesiące, które nie wiadomo, co przyniosą. Być może wygrasz na loterii, bezpieczniej jednak nastawić się na wariant, że żadne wielkie pieniądze nie znajdą się niespodziewanie na twoim koncie, a za to zepsuje się pralka. Fundusz awaryjny przyda się tu więc jak najbardziej.     

I nawet jeżeli zarabiasz mało, i to w dodatku nieregularnie, wcale nie możesz sobie pozwolić na rezygnację z rozsądnego zarządzania finansami. Im mniej masz, tym cenniejsza jest dla ciebie każda złotówka - nie możesz sobie pozwolić na jej marnotrawienie. Podobno mamy kryzys, ale nie każdego i nie w równym stopniu on dotyka. Nawyk pilnowania własnych środków i rozsądnego nimi gospodarowania przyda się każdemu, nie ma sensu czekać na „lepsze czasy”. Zacznij więc liczyć, aby za rok móc spokojnie powiedzieć: to był dobry rok. 


Marzanna Szulta

reklama