reklama

Pracowite wakacje dzieci i młodzieży

Przed nami wakacje. Po całym roku szkolnym dwa miesiące laby i odpoczynku od obowiązków. Dzieci i młodzież nabierają siły. Czy wszystkie? Wiadomo, że są dzieci, które w czasie wakacji ciężko pracują, chcąc ulżyć borykającej się z problemami finansowymi rodzinie. Taka praca, czy to w gospodarstwie czy na przykład przy zbieraniu leśnego runa, jest smutną koniecznością i można tylko mieć nadzieję, że uda im się choć na kilka dni wyjechać i odpocząć.

Czy jednak wakacyjna praca dzieci i młodzieży musi być traktowana tylko w kategoriach smutnej konieczności wynikającej z ekonomicznego przymusu? A gdyby potraktować ją jako swoistą przygodę, chęć zyskania nowych doświadczeń? Może być to bardzo dobry element wychowawczy. Dziecko poznając trud zarobienia własnych pieniędzy, nauczy się je szanować, a to z pewnością wielka wartość przydatna na całe życie. Poza tym jest to doskonała lekcja przedsiębiorczości w warunkach jak najbardziej realnych.
Kiedyś bardzo popularne były organizowane przez OHP wyjazdy zorganizowane, gdzie pracę łączono z wypoczynkiem. Dziś niestety takie oferty są rzadkością. Gdzie więc nastolatek może szukać pracy?

W czasach wysokiego bezrobocia nie jest to łatwe, ale praca sezonowa, na kilka dni czy tygodni i bez żadnych perspektyw jest zupełnie nieatrakcyjna dla większości bezrobotnych, za to może stanowić ciekawą ofertę dla młodzieży.     
Na niektórych portalach z ofertami pracy można znaleźć specjalne ogłoszenia pracy adresowane właśnie dla nich. Przykładowe z nich można znaleźć tu:    
OHP – oferty pracy    
Praca na wakacje    
lub filtrując oferty na którymś z popularnych portali:    
GazetaPraca    
Pracuj.pl    

Poza tym warto rozejrzeć się i poszukać ofert na sklepowych wystawach, tablicach ogłoszeń w centrach handlowych itp. Wielu pracodawców właśnie w ten sposób poszukuje sezonowych pracowników.

Jaka praca jest najczęściej wykonywana przez nieletnich? Może być to roznoszenie ulotek, sprzedaż na stoiskach sezonowych, drobne prace porządkowe. Popularna jest też praca przy zbieraniu np. truskawek, malin, porzeczek czy przy pieleniu ogródka. Jeżeli mamy kilka możliwości, która najlepiej wybrać? To już zależy od indywidualnych cech naszego dziecka, jego kondycji i zdolności. Na pewno  każdym przypadku musimy się liczyć z tym, że będzie to męczące i wymagające naszego wsparcia. Oczywiście nie chodzi tu o wykonanie pracy za dziecko, gdyż efekt wychowawczy takiego działania będzie fatalny. Wspomóc możemy za to odpowiednią motywacją, konkretnymi radami, czy choćby ugotowaniem ulubionego posiłku. Powiedzmy dziecku, że jesteśmy dumni z jego zaradności i przedsiębiorczości, ale uważajmy, aby nie przesadzić.

Chęć zadowolenia nas i naszego poczucia dumy mogą okazać się zbyt wielką presją psychiczną i w sytuacji, gdy dziecko po prostu nie będzie miało już siły na dalszą pracę, nie chcą nas zawieść – nie poskarży się. Musimy tu wypośrodkować pomiędzy uczeniem dziecka odpowiedzialności za wykonywane obowiązki, a przymusem wtedy, gdy są one zbyt ciężkie. Dziecko musi mieć poczucie bezpieczeństwa i świadomość tego, że pracuje dlatego, że chce, a nie dlatego, że musi. Satysfakcja z wyznaczanych w ten sposób samemu sobie granic będzie o wiele większa.

Bardzo ważnym aspektem wakacyjnej pracy dzieci i młodzieży może być także problem ewentualnego wykorzystania przez oszustów. Praca zostanie wykonana, a zapłaty brak. Niestety, takie przypadki się zdarzają. Nauczmy dziecko, aby w trakcie rozmowy kwalifikacyjnej wypytało się o wszystkie szczegóły, sprawdźmy wspólnie pracodawcę. Może warto też być w pobliżu (ale będąc widocznym) podczas ustalania warunków pracy? Ewentualny oszust widząc za plecami dziecka dorosłego może nie chcieć ryzykować.     

Sprawą zasadniczą jest także to, że zarobione pieniądze należą w całości do dziecka. Samo ma prawo zdecydować na co chce je wydać, nawet jeśli miałaby to być pizza, chipsy i cola. Życie jednak najczęściej pokazuje, że to, co zostało okupione ciężkim wysiłkiem, ma zupełnie inną wartość i wcale tak łatwo się nie wydaje. Zresztą cóż, nawet pizza kupiona za samodzielnie zarobione środki zupełnie inaczej smakuje…

Marzanna Szulta

reklama