reklama

Ubezpiecz swoje mieszkanie

Masz mieszkanie lub dom? Ubezpieczasz je od różnych żywiołów, zdarzeń losowych i rozmaitych - mniej lub bardziej przewidywalnych - klęsk, i to nie tylko żywiołowych? Jeśli nie, to może warto o tym pomyśleć? Wprawdzie nic nie zastąpi zdrowego rozsądku i wyobraźni, ale nikt nie jest w stanie zabezpieczyć się przed wszystkim.

Nawet, jeżeli nie prowokujesz losu, mieszkając na terenach zalewowych, nie oznacza to, że na pewno nie grozi ci powódź. Nie musisz też rozpalać ogniska na środku sypialni, aby nie doszło do pożaru. Niestety, w życiu różne bywa. Sąsiadowi pęknie rura lub po zakrapianej imprezie zaśnie z papierosem w ręku. Huragan wyrwie drzewo przed twoim domem i - cóż - do wymiany będą wszystkie okna. Jeśli będziesz mieć „szczęście” i kataklizm, który cię dotknie będzie miał szerszy – najlepiej medialny – zasięg, będziesz miała szansę na jakieś odszkodowanie czy zapomogę. Jeżeli nie – to wszystkie straty są twoje. No, chyba że jesteś ubezpieczona…

Ubezpieczenie mieszkania czy domu nie jest niestety wcale tak popularne i powszechne, jakby się mogło wydawać. Być może niski popyt na powoduje fakt, że to jeden z najrzadziej reklamowanych produktów ubezpieczeniowych. Problem jednak w tym, że takie ubezpieczenie przydaje się - nie tylko w obliczu kataklizmów. Zwykłe włamanie czy choćby pęknięty wężyk doprowadzający wodę do kranu mogą spowodować znaczne szkody. Jeżeli straty dotyczą tylko ciebie – zaciśniesz zęby i zaczniesz oszczędzać, aby odbudować stan posiadania. Gorzej jednak, jeśli zalejesz sąsiada.

Jeżeli nie jest ubezpieczony – to zgłosi się bezpośrednio do ciebie i zażąda pokrycia strat. Takie doświadczenie może być mało przyjemne - i z pewnością kosztowne. Nawet jeżeli masz rezerwę finansową „na czarną godzinę” – będzie bolało. Jeżeli nie masz – problem stanie się poważniejszy. Nie tylko musisz szybko znaleźć/pożyczyć pieniądze – to jeszcze grozi ci ewentualny konflikt z sąsiadem. Problem może wystąpić także w sytuacji, gdy sąsiad ma własne ubezpieczenie mieszkania i skorzysta ze swojej polisy w celu pokrycia strat. Wówczas z roszczeniem może się zgłosić do ciebie jego ubezpieczyciel – na podstawie regresu chcąc odzyskać równowartość wypłaconego odszkodowania. Z Towarzystwem Ubezpieczeniowym będzie Ci jeszcze trudniej dyskutować, a i zapłacisz dużo więcej.

Zdecydowanie warto wykupić polisę. Nawet jeżeli uważasz, że nic nie masz i nie warto ponosić kosztów ochrony skromnego dobytku – to i tak może się to opłacać. Tym bardziej, że roczny koszt polisy, uzależniony od kwoty ubezpieczenia, nie jest wcale taki wysoki - to średnio ok. 200 zł rocznie (a bywa, że i połowę mniej).

Zbyt na polisy podkręcają banki. Firmy ubezpieczeniowe zawierają odpowiednią umowę o współpracy i ubezpieczenia mieszkań - te są sprzedawane jako obowiązkowe w pakiecie z kredytem hipotecznym. Mając taki kredyt – z automatu masz też i polisę. Co nie oznacza, że nie powinnaś się jej przyjrzeć, a potem - być może – zamienić na inną, wybraną przez ciebie. Ubezpieczenie dodawane do zabezpieczenia kredytu z reguły nastawione jest na ochronę wartości samego mieszkania, a  więc zabezpieczenie interesu banku. Zabezpieczenie twoich interesów może być tu sprawą drugorzędną.

Tak, jak przy każdym ubezpieczeniu, chcąc ubezpieczyć mieszkanie, musisz zacząć od OWU, czyli Ogólnych Warunków Ubezpieczenia. Szczególną uwagę zwróć tu na wszystko, co dopisane „drobnym druczkiem” – to tam będą szczegóły wykluczające odpowiedzialność ubezpieczyciela czy też zakres odpowiedzialności.

Nie zapomnij o odpowiedzialności cywilnej – to tu kryje się zabezpieczenie przed ewentualnymi roszczeniami sąsiadów. Mając taką polisę, nawet jeżeli zalejesz sufit sąsiadowi – wystarczy pokazać dokument i będziesz zwolniona z odpowiedzialności. No chyba, że celowo i złośliwie wylewasz wiadro wody na podłogę i nie przedstawisz wiarygodnego wyjaśnienia, że nie było w tym twojej winy umyślnej. Nie jest to najlepszy sposób na wymianę parkietu na koszt ubezpieczyciela, musisz liczyć się z tym, że likwidator szkody przepyta cię dokładnie – co robiłaś z wiadrem wody w pokoju, gdyż okno wcale nie wygląda na świeżo umyte. Takie ubezpieczenie jednak może być za to skuteczna metodą np. na wymuszenie remontu przeciekającego dachu. Ty dostaniesz odszkodowanie, ubezpieczyciel wystąpi z żądaniem regresu do administratora budynku. Już po trzeciej większej ulewie może się okazać, że taniej wyjdzie naprawa niż ciągłe zwracanie odszkodowania. Oczywiście nie zadziała to, jeżeli dom stanowi twoją własność i ty jesteś jego zarządcą.

Szukając polisy pamiętaj, że najtańsze - rzadko oznacza najlepsze. Zacznij od sprawdzenia OWU, a nie od najniższej ceny. Dopiero gdy już uda ci się znaleźć takich ubezpieczycieli, których polisy zabezpieczą cię najlepiej, sprawdź, ile to kosztuje. Na stronach internetowych firm ubezpieczeniowych znajdziesz kalkulatory składek, wystarczy wpisać swoje parametry wyjściowe. Wybierając spośród optymalnych dla ciebie ofert – możesz poszukać najtańszej z nich. Weź też pod uwagę, że możesz tu też liczyć na różne zniżki opłat: np. za drzwi antywłamaniowe, alarm, kraty w oknach, kontynuację ubezpieczenia czy inne produkty wykupione w tej samej firmie itp.

Pomyśl o tym już dziś, a nie wtedy, gdy np. mieszkając nad rzeką, dowiesz się o zbliżającej się fali powodziowej lub o serii włamań do mieszkań na twoim osiedlu. Nie da się też szybko wykupić polisy już np. po zalaniu zaprzyjaźnionego sąsiada. Pamiętaj, że polisy mają swój okres karencji – z reguły co najmniej 30 dni od wykupienia. Musisz być mądra przed szkodą, a nie po.

Marzanna Szulta

reklama