reklama

Uwaga, telefoniczny oszust!

Różnego rodzaju oszustwa nie są wcale wynalazkiem naszych czasów. Od zawsze byli ludzie, którzy w naiwności innych widzieli źródło szybkiego wzbogacenia. Teraz po prostu do dyspozycji mają nowe technologie.
Chcąc się przed tym obronić musimy zachować elementarne zasady ostrożności. Oczywiście nie ma sensu popadać w paranoję i węszyć na każdym kroku oszustwa, ale minimum rezerwy wobec wszelkich wspaniałych okazji warto zachować.

Jednym z najczęściej spotykanych sposobów na wyłudzenie od nas pieniędzy jest skłonienie nas do wysłania SMS-a na całkiem nieźle płatny numer. Właśnie wygrałaś udział w finale gry o… , Gratulacje, twój numer został wylosowany… - tak na ogół zaczynają się otrzymywane przez nas SMS-y . Dostajemy ich tym więcej, im częściej zdarza nam się brać udział w różnych konkursach, głosowaniach np. radiowych czy telewizyjnych. Końcówka też jest klasycznie powtarzalna – wystarczy potwierdzić chęć odebrania nagrody, czy startu o główną wygraną poprzez wysłanie SMS-a na numer…  Właśnie w tym momencie powinna nam się zapalić ostrzegawcza lampka. Jak można wygrać cokolwiek w konkursie, w którym nie brało się udziału? Zanim zdecydujemy się na wysłanie naszej zgody na cokolwiek – sprawdźmy dokładnie nie tylko w czym będziemy uczestniczyć, ale także – ile będzie nas to kosztować. Często jest tak, że niewinny SMS z odpowiedzią TAK jest naszą zgodą na otrzymywanie codziennie kolejnych wiadomości – płatnych i to niemało.     

Wysyłając SMS na określony numer – sprawdźmy też, co to za numer. Każdy numer skrócony rozpoczynający się od cyfry 7 lub 9. Nie są one opłacane „zgodnie z taryfą operatora”, obowiązuje tu taryfa numerów Premium.    
Cennik jest prosty i łatwy do zapamiętania. W zależności od początku numeru płacimy za każdy SMS:

71xx... – 1zł + VAT
72xx... – 2zł + VAT
73xx… – 3zł + VAT

….. itd. – druga cyfra pokazuje opłatę netto

910xx… - 10zł + VAT
911xx… - 11zł + VAT
920xx… - 20zł + VAT
930xx… - 30zł + VAT

….. itd. – druga i trzecia cyfra pokazują opłatę netto

Warto pamiętać, że podatek VAT dla usług telekomunikacyjnych wynosi 23%.

Bardzo podobna struktura opłat jest także dla numerów telefonicznych. Dzwoniąc na numer rozpoczynający się na 7 – ponosimy bardzo wysokie opłaty (liczy się druga i trzecia cyfra). Ostatnio takie numery stały się bardzo modne. Oszuści dzwonią do nas z takich płatnych numerów, i po pierwszym sygnale się rozłączają. Potem wystarczy poczekać na zwykły ludzki odruch – ktoś do mnie dzwonił, nie odebrałam, więc oddzwaniam. Koszt wysłuchania nagranej wiadomości, ze dodzwoniliśmy się do programu/konkursu/loterii może być znaczny. Tym bardziej, że zabezpieczeniem prawnym organizatorów takich „akcji” jest krótka zapowiedź o koszcie połączenia na samym początku nagrania. Nie da się więc skutecznie reklamować u operatora, mogą być też poważne problemy z ewentualnym wygraniem sprawy w sądzie.     

Nie dajmy się więc nabrać i nie oddzwaniajmy na nieznane, płatne numery. W ogóle z telefonem warto uważać. Czy na pewno zawsze wiemy, z kim rozmawiamy? Metoda oszustwa „na wnuczka” w rozmaitych wariantach została skutecznie nagłośniona przez media i dziś już mało kto się na to nabiera. Czy jednak w innych przypadkach jesteśmy także czujne?    

Dzwoni telefon, wyświetla nam się numer zastrzeżony, a słuchawce słyszymy, że to nasz bank. I następuje sprawdzanie, czy my to my. Podajemy ochoczo w celu weryfikacji nasze pełne dane osobowe, nazwisko panieńskie matki itp. Itd. Czy na pewno wiemy komu? Bezpieczniej będzie, gdy poprosimy o telefon z numeru jawnego. Jeżeli to naprawdę nasz bank – nie powinno być z tym problemu. Zawsze też możemy zadać dodatkowe pytanie weryfikujące np. o ilość rat kredytu do spłacenia itp. Dla siedzącego przed komputerem pracownika banku odpowiedź powinna być prosta.

Często też się zdarza, że właśnie drogą telefoniczną dostajemy ciekawe oferty handlowe. Nawet jeżeli jesteśmy zainteresowane – to warto sprawdzić w szczegóły. Dzwoniący do nas sprzedawca powie nam tylko to, co chcemy usłyszeć, całkowicie pomijając to, co mniej wygodne i atrakcyjne. Jeżeli okazuje się, że nie możemy dostać do wglądu umowy mailem i dokładnie się w nią wczytać – musimy się liczyć z tym, że drobnym druczkiem jest tam coś, co może nam się nie spodobać. Poza tym - im szybciej musimy podjąć decyzję, gdyż superatrakcyjna oferta właśnie się kończy – tym bardziej jest podejrzana.     

W takich przypadkach na szczęście możemy jeszcze zrezygnować z zakupu w chwili, gdy przesyłkę wraz z umową dostarczy do nas kurier. Nie pozwólmy się sterroryzować pośpiechem. Najpierw czytamy umowę, potem podpisujemy kurierowi odbiór, musi poczekać. Poza tym – w przypadku sprzedaży na odległość zawsze jeszcze w ciągu 10 dni mamy możliwość rezygnacji z zakupu i odesłania towaru. W takim przypadku ponosimy wprawdzie koszty przesyłki, ale i tak może być to taniej niż wplatanie się w niekorzystną umowę.

Warto być ostrożnym. Nie stać nas na wyrzucanie pieniędzy, a naiwność bywa kosztowna.

Marzanna Szulta

reklama