reklama
W poszukiwaniu tańszego prądu - czy warto zmieniać dotychczasowego dostawcę?

W poszukiwaniu tańszego prądu - czy warto zmieniać dotychczasowego dostawcę?

W poszukiwaniu tańszego prądu - czy warto zmieniać dotychczasowego dostawcę? Rachunków nikt nie lubi płacić, to zawsze boli. Każdemu z nich warto się więc przyjrzeć i zastanowić się, dlaczego jest tak wysoki, no i co można zrobić, by go obniżyć? Może nie wszystkie usługi są ci potrzebne i można z nich zrezygnować lub przynajmniej ograniczyć?

Na pewno jednak nie da ci się uniknąć rachunków za energię elektryczną – bez prądu nie da się po prostu już żyć. Możesz próbować jedynie zmniejszyć wysokość tych rachunków, wyłączając wszystkie niepotrzebne urządzenia i ograniczając zużycie prądu. Warto też zrobić przegląd wszystkich urządzeń elektrycznych i poszukać tych najbardziej energochłonnych. Może pora je wymienić na bardziej ekologiczne, o wyższej klasie energetycznej? Na pewno w dłuższej perspektywie odczujesz efekty takich działań, choć przeliczone na złotówki oszczędności nie muszą być porażająco wysokie. Szczególnie, jeśli powoli dochodzisz do ściany - wieczorami siedzisz przy świecach, jedyna rzecz, która pozostała ci do wyłączenia to lodówka, a w międzyczasie prąd zdrożał i rachunek wcale nie jest niższy.

Analizując rachunek za energię elektryczną i porównując go z poprzednimi, nie patrz na końcową kwotę do zapłaty. Niestety, ceny zmieniają się tak często, że nie da się wyciągnąć z tego żadnych sensownych wniosków. Spójrz za to na ilość kilowatogodzin zużytych w określonej jednostce czasu – tu możesz sprawdzić, ile zużywasz i czy twoje działania oszczędnościowe przynoszą efekty. Pamiętaj tylko o tym, że zimą zużywa się dużo więcej prądu niż latem, porównuj więc rachunki odnoszące się do tej samej pory roku.     

Jeżeli dostajesz faktury dwa razy w roku i płacisz należność wynikająca z prognozowanego zużycia energii – zerknij na zużycie sprzed roku. Faktura otrzymana na wiosnę, prognozująca kilowatogodziny na okres letni, powinna przewidywać niższą ich ilość niż to, co wynika z rozliczenia miesięcy zimowych. Niestety, dostawcy energii często idą na łatwiznę i prognozują zużycie wg własnych zasad, a ty w ten sposób płacisz więcej. Owszem, po rozliczeniu tego okresu będziesz miała nadpłatę uwzględnioną w kolejnym rachunku, ale czy na pewno chcesz udzielać firmie energetycznej nieoprocentowanego kredytu? Taką fakturę można zareklamować i poprosić o jej korektę – na ogół nie ma z tym problemów.     

Możesz też zdecydować się na oferowany już przez większość dostawców system rozliczeń rzeczywistych. Cyklicznie odczytujesz i podajesz do dostawcy stan licznika, płacąc tylko za to, co faktycznie zużyłaś.     

Istnieje też system przedpłat – najpierw płacisz, potem możesz korzystać. To rozwiązanie jest jednak raczej mało popularne. Pieniądze są „zamrożone” w prądzie, ciągle trzeba pilnować zużycia i na bieżąco uzupełniać wpłaty. Bez zapasu świeczek się nie obejdzie – chwila przeoczenia i wykupiony limit może zostać wyczerpany.

W ramach poszukiwań tańszej energii elektrycznej można też poszukać innego, tańszego dostawcy. Taka możliwość istnieje od lipca 2007 roku i ciągle jest mało popularna. Korzysta z niej niewiele osób. Teoretycznie może budzić to zdziwienie, gdyż zmiana operatorów telekomunikacyjnych stała się już codziennością – robimy to często i chętnie. Dlaczego tu tak nie działa? Odpowiedź jest banalnie prosta: rynek energetyczny nie jest do końca uwolniony. Owszem, można wybrać sobie dostawcę energii, ale operatora już nie. W praktyce oznacza to, że zawierając umowę na dostawę energii elektrycznej – kupujesz prąd (często rzeczywiście tańszy), ale dostarczenie go do twojego mieszkania to już zupełnie inna rzecz - tu potrzebny jest operator. Nawet na rachunku widać to wyraźnie: osobna kwota jest za zużyte kilowatogodziny i osobna – za przesył.    

Znajdując alternatywnego dostawcę energii z dotychczasowego rachunku usuwasz więc tylko tę pierwszą pozycję (zastępując ją nową fakturą). Samej faktury od obecnego operatora energetycznego się nie pozbędziesz – łączą cię z nim kable doprowadzające prąd. Będziesz więc i tak musiała z nim zawrzeć nową umowę i opłacać utrzymanie przyłącza i linii energetycznych. W dodatku wcale nie jest powiedziane, że ta opłata nie będzie wyższa niż dotychczas.

W efekcie więc zamiast jednej umowy i jednego rachunku – masz dwie umowy i dwa rachunki, i to bez gwarancji, że w sumie wyjdzie to taniej. Warto? Wygląda to jednak niestety mało przekonująco. Różnica w cenie musiałaby być rzeczywiście istotna, żeby się opłacało załatwianie wszystkich formalności z tym związanych. Nic więc dziwnego, że zmiana dostawcy energetycznego jest jeszcze mało popularna. Samo uwolnienie rynku dostaw energii to za mało, konieczne jest jeszcze, tak jak to zrobiono w telekomunikacji, uwolnienie rynku operatorów. Termin tejże operacji niestety jeszcze nie jest znany.

Skoro więc trudno znaleźć tańszy prąd w gniazdku elektrycznym – sprawdź, ile i jakie urządzenia są do nich przyłączone. Ta ładowarka i telewizor w stanie czuwania to niby niewiele, ale po przeliczeniu na złotówki, w skali roku, z pewnością uzbiera się tyle, że warto je wyłączyć.

Marzanna Szulta

reklama