reklama

Wakacyjne kieszonkowe

Rok szkolny dobiega końca, za chwilę zaczną się wakacje. I jak co roku o tej porze – pojawia się problem zapewnienia dzieciom opieki i to w dodatku takiej, aby wypoczęły i nabrały sił. Siedzenie w domu przed  komputerem nie jest najlepszym rozwiązaniem, wskazana jest zmiana otoczenia, czy trochę ruchu na świeżym powietrzu.    

Starym i sprawdzonym sposobem są tu kolonie letnie. Kiedyś organizowane przez zakłady pracy, dziś raczej przez biura podróży, ale w większości przypadków spełniają swój cel. Dzieci są pod opieką, mają atrakcyjnie zorganizowany czas, a przede wszystkim – uczą się samodzielności. To wielka wartość.

Jak to wygląda od strony finansowej? Z pewnością jest to duży wydatek dla rodziny, ale warto pamiętać, że pracując na etacie możemy skorzystać z dofinansowania z zakładowego funduszu socjalnego. W zależności od regulaminu - kwota takiej dotacji może być znaczna i wakacyjny wypoczynek naszych dzieci nie musi być wcale rujnujący dla naszych domowych finansów.    
Oczywiście pojawia się tu jednak dodatkowy problem: ile pieniędzy dziecko powinno zabrać z sobą? Nie ma tu prostej odpowiedzi i optymalnej konkretnej kwoty, jest ona uzależniona od wielu czynników, które powinny być wzięte pod uwagę.    

Przede wszystkim pamiętajmy o tym, że wyjeżdżające na kolonie dziecko ma zapewnione wyżywienie, więc głodne nie będzie chodziło. Wszystkie pieniądze, które zabierze z sobą przeznaczone będą na różne dodatki w stylu cola, lody, chipsy itp. Bez tego można żyć, choć z pewnością nie będzie łatwe przebywanie w grupie, gdy wszystkie dzieci kupują lody, a jedno tylko patrzy. Niezależnie od wieku – dzieci bywają okrutne, poczucie upokorzenia może wywołać traumę i sprawić, że wakacyjny wypoczynek stanie się psychicznym koszmarem. Chcąc tego uniknąć – musimy sięgnąć do kieszeni i wyposażyć nasze dziecko w wakacyjne kieszonkowe.    

Nie wpadajmy jednak w przesadę i nie dawajmy za dużo. Nie zapominajmy, że każda złotówka będzie wydana poza naszą kontrolą, a zapchanie się samymi chipsami i lodami może spowodować, że na surówkę do obiadu może nie być już miejsca. Jeżeli nasze dziecko przez cały rok jest przyzwyczajone do własnego kieszonkowego, uczy się racjonalnie wydawać swoje pieniądze – efekty takiego działania będziemy mogli dostrzec także podczas wakacji. Nasza rola może się tu ograniczyć to ustalenia na przykład w ten sposób: masz tu po 5, 10 czy 20zł dziennie na własne potrzeby. Pamiętaj o tym, że w kolonijnych planach są 3 wycieczki, kiedy może przydać się dodatkowych kilka złotych na jakąś drobną pamiątkę czy na kartkę do babci i dziadka, w zwykłe dni więc wydawaj raczej mniej. W takiej sytuacji możemy być zdecydowanie spokojniejsi.    

Jeśli jednak nasze dziecko nie ma na co dzień do czynienia pieniędzmi – może się nimi zachłysnąć i spróbować wydać je wszystkie pierwszego dnia, a zaraz następnego zadzwonić z płacze. Nie reagujmy na to jednak od razu, w panice dowożąc czy wysyłając kolejne pieniądze. Wakacje to także dobry czas na naukę. W tym przypadku – akurat życia i podstawowej edukacji finansowej. Pieniędzy wydanych – po prostu już nie ma. Owszem, można i nawet trzeba pozwolić sobie na trochę luzu, ale nie musi to wcale oznaczać totalnego szaleństwa.    

Każdy rodzic najlepiej zna swoje dziecko i wie, czego może się po nim spodziewać, a tym samym zabezpieczyć się przed takimi niespodziankami. W przypadku dzieci młodszych można część pieniędzy oddać na przechowanie wychowawczyni w grupie i umówić się – kiedy ma dać je naszemu dziecku. Ze starszymi jest łatwiej – wystarczy zaopatrzyć dziecko kartę do bankomatu i ewentualnie w odpowiednim momencie zasilić ją dodatkowymi środkami. Większość banków oferuje konta młodzieżowe już dla trzynastolatków, poza tym na rynku funkcjonują też takie produkty jak karta pre-paid. W ten sposób jednak mamy jakąś kontrolę.    

Pamiętajmy, że nasze dziecko przebywając na koloniach – ma gdzie spać i co jeść, więc nawet jeżeli szybko wyda wszystkie pieniądze – krzywda mu się nie dzieje, a taki kilkudniowy post od lodów i batonów może mieć dobre skutki wychowawcze na przyszłość.

Istotne jest tu też to, że każde dziecko w grupie rówieśników może zachowywać się nieco inaczej niż w domu. Nawet więc nie mając problemów finansowych – nie przesadzajmy z dawaniem dziecku zbyt dużej sumy pieniędzy. Dziecko z wypchanym pieniędzmi portfelem, pozbawione kontroli rodziców, może mieć różne dziwne pomysły, również takie, które bardzo mogłyby się nam nie spodobać. Przy okazji zaapelujmy więc także do wszystkich członków bliższej i dalszej rodziny. Życzliwe babcie i ciocie wciskające dziecku po cichu („tylko nic nie mów mamie”) dodatkowe 100zł – mogą narobić więcej szkody niż pożytku. Musimy o tym wiedzieć, żeby znać pełną kwotę z jaką nasza pociecha wyjeżdża na kolonie. W końcu chodzi o to, aby wakacyjne wspomnienia były miłe i wesołe, a dziecko wypoczęło.

Marzanna Szulta

reklama