reklama

Wrześniowy remanent finansowy

Wakacje za nami. Znowu wpadliśmy w wir codziennej bieżączki, powoli zapominając, że miałyśmy jakiś urlop. Znowu jesteśmy zabiegane i przytłoczone codziennością, ogarnia nas pourlopowy stres w pracy. W takiej sytuacji bardzo łatwo stracić kontrolę nad wydatkami. Za chwilę może się okazać, że nasze finanse są w opłakanym stanie. Pora na wrześniowy remanent i uporządkowanie tego, co nas czeka.

Przede wszystkim właśnie teraz jest najlepszy moment na zastanowienie się nad... przyszłorocznym urlopem. Jeszcze na świeżo mamy w pamięci tegoroczny wypoczynek, wrażenia i obietnice w stylu „w przyszłym roku musimy….”. Wiemy, czego lepiej unikać i co okazało się przereklamowane. To mogą być cenne wskazówki, które warto wziąć pod uwagę. Spróbujmy choć wstępnie oszacować – ile pieniędzy będziemy potrzebować, załóżmy domowy fundusz urlopowy i zaplanujmy w budżecie comiesięczną składkę na ten cel. Nawet jeżeli później zmienimy i plany, i pomysł na wypoczynek, zgromadzone środki się przydadzą, nie będziemy startować od zera.

Wrzesień jest ciężkim finansowo miesiącem. Wiedzą o tym szczególnie rodzice dzieci w wieku szkolnym. Wydatków mnóstwo, codziennie dowiadujemy się o nowej książce czy ćwiczeniach, które musimy kupić. Na odbywające się w tych dniach pierwsze zebrania rodziców też musimy się wybrać z wypchanymi portfelami. Na pewno nie jest łatwo, ale kolejne miesiące wcale nie zapowiadają się pod tym względem lepiej.     

Teraz właśnie musimy przejrzeć szafy i sprawdzić, czy jesteśmy przygotowane do jesieni i zimy? Nie dajmy się zaskoczyć nagłą zmianą pogody. Buty, kurtki, czapki i wszystko to, co nas chroni przed zimnem. Co spokojnie przechowało się od ubiegłego roku i będziemy nosić jeszcze w tym, a co koniecznie musimy kupić? Lepiej sprawdzić to wcześniej, szczególnie w przypadku dzieci, które nie wiadomo kiedy tak urosły, że o włożeniu starej kurtki czy butów w ogóle nie ma mowy. To niestety kolejne wydatki, ale skoro nie da się ich uniknąć, lepiej się do nich przygotować wcześniej. Zaplanowane do realizacji w kolejnych miesiącach, nie zrujnują nam całkowicie budżetu.

W ramach przygotowań do nadchodzących krótkich i chłodnych dni, rozejrzyjmy się także po naszym domu/mieszkaniu. Czy potrzebny będzie nam opał? A może mamy ogrzewanie gazowe i za chwilę zaczniemy płacić wysokie rachunki? Skądś trzeba znaleźć na to środki. Podobnie jak na zwiększone zapotrzebowanie na energię elektryczną – więcej, częściej i dłużej będziemy korzystać z oświetlenia.

Niezależnie więc od zabezpieczenia w budżecie domowym środków na te wyższe rachunki – warto też spojrzeć na możliwości ich ograniczenia. Może ciepło ucieka nam przez nieszczelne okna i można je uszczelnić? Wymienić żarówki na energooszczędne?

Warto też już teraz pomyśleć o grudniu i świętach. Spróbujmy choć raz przygotować się do nich spokojnie, bez nerwowej bieganiny na ostatnią chwilę w poszukiwaniu prezentów. Przemyślmy to z dystansu: czy, komu i za ile kupujemy prezenty. Podliczmy, zastanówmy się czy stać nas na taki wydatek i w zależności od stanu naszych finansów – albo zrezygnujmy z nich w ogóle, albo ustalmy nieprzekraczalny limit i trzymajmy się go. Jeżeli zrobimy to teraz – mniejsze koszty finansowe możemy zrekompensować czasem, którego jeszcze jest sporo. Jeżeli prezentów zaczniemy szukać z odpowiednim wyprzedzeniem – wydając mniej możemy skompletować je znacznie ciekawsze, przemyślane i bardziej dopasowane do obdarowywanej osoby. Kupowane pośpiechu w drugiej połowie grudnia „zestawy prezentowe nr 1 do 5” nie mają tego uroku, a kosztują znacznie więcej.

Takie planowanie i oszczędzanie jest nudne i zmusza do ograniczeń. W pewien sposób nie pozwala na żadną spontaniczność i odrobinę szaleństwa. Problem jednak w tym, że jeżeli pozwolimy sobie na zbyt dużo luzu w dysponowaniu naszymi, ograniczonymi środkami – to wydatki wcale nie będą mniejsze, a  problemy nie tylko nie znikną, ale wręcz się pogłębią.

Pewnych rzeczy nie da się zaplanować, życie przynosi różne niespodzianki - możliwość debetu czy uruchomienia kredytu zostawmy sobie lepiej na takie właśnie okazje. Jeżeli wliczymy je do codziennego budżetu – to znajdzie się w nim dodatkowa pozycja – należne bankowi odsetki. Jest to z pewnością wydatek, którego lepiej unikać. Wystarczy tylko zaplanować...

Marzanna Szulta

reklama