reklama
Śmierć – ocean smutku i pytań bez odpowiedzi

Śmierć – ocean smutku i pytań bez odpowiedzi

Kiedy umierają rodzice, dziecko zostaje sierotą. Kiedy umrze dziecko, pozostają osieroceni rodzice. Utrata każdej bliskiej osoby jest traumatyczna, ale śmierć dziecka jest wyjątkowo dotkliwa. Nieważne, czy też było już osobą dorosłą, czy dopiero się narodziło, czy też było tylko obrazem powstałym w umyśle oczekującej na nie ciężarnej.

Strata jako zmiana

Każdy człowiek jest inny i inaczej przeżywa stratę. To sprawia, że nie ma złotych rad, które mogą pomóc każdemu, a nawet wręcz przeciwnie – najczęściej wszelkie rady są irytujące, niestosowne, pogłębiają poczucie niezrozumienia. Nic dziwnego, przecież wynikają z doświadczeń (lub ich braku) zupełnie innej osoby, która odmiennie radziła sobie z traumą. Smutek, ogromny ból, poczucie straty, ale i braku kontroli nad swoim życiem – każdy radzi sobie z tym inaczej. Można jednak potraktować stratę jako zmianę, przynajmniej taki wybór pozostaje. Zmianę, po której nastąpi nowe życie. Będzie w nim długo jeszcze ziała wyrwa po utraconym, ale alternatywą jest poddanie się i zgoda na jego ruinę.

Dać sobie czas

Mówi się, że czas leczy rany i choć slogany nie przynoszą ulgi, to o tym akurat warto pamiętać. Żałoba trwać może bardzo długo, a osoba przeżywająca ją musi mieć go pod dostatkiem. Zapominają o tym ludzie z otoczenia, którzy sugerują, że po trzech, czy sześciu miesiącach to już czas zebrać się do życia itp., ale też często poganiamy samych siebie i mamy do siebie żal czy pretensje, że trwa to tak długo. A przecież czasu przeżywania smutku nie da się kontrolować. Obecnie w naszej kulturze wszystko musi się dziać szybko, problemy powinny być krótkotrwałe i błyskawicznie rozwiązywane. Zaakceptowanie stanu rzeczy, tego że smutek trwa, a bólu nie można ominąć, przeskoczyć i zniwelować, to pierwszy krok do uleczenia. Najlepiej jest, gdy ktoś może w tym towarzyszyć. Ktoś, kto nie pogania i nie przyspiesza tego, czego przyspieszyć się nie da.

Nazwać stratę i uczucia

Największym pragnieniem jest odwrócenie tego, co się stało. Człowiek pragnie obudzić się z tego złego snu i znowu widzieć swoje dziecko. Codziennie i w każdej chwili trzeba się zmierzyć ze świadomością, że tego się nie odwróci, że co się stało, to się nie odstanie i teraz trzeba żyć inaczej, bo zmianie uległo wszystko, nie tylko ta jedna część związana z dzieckiem, ale i całe życie. To dotychczasowe, z planami, wyobrażeniami, radościami oraz obawami, przestało istnieć. Nazwanie tego to początek akceptacji i otwarcie furtki dla innych uczuć, tych, które pomagają wyrazić ból. Tłumienie ich jest próbą zadowolenia otoczenia, które oczekuje „bycia silnym” i niewprawiania ich w zakłopotanie rozpaczą, łzami, żalem. Stłumienie tych uczuć to droga na skróty, która może się zakończyć katastrofą – uczucia powrócą, w najmniej spodziewanej chwili i z niszczycielską siłą. Uczciwość względem samego siebie i dbanie o własne potrzeby są niezbędne.

Szukanie wyjaśnień

Wszystkie religie próbują wyjaśnić sens ludzkiego cierpienia. Jedni odnajdują w nich pociechę, inni wręcz przeciwnie. Można próbować szukać pociechy w modlitwie i wierze w to, że choć ludzki umysł nie wszystko umie wyjaśnić, to jednak jest jakaś siła wyższa, która wysłucha i zrozumie. Inną drogą jest odnalezienie ludzi w podobnej sytuacji, swego rodzaju grupy wsparcia. Otwarcie się na smutek innych pozwala na poradzenie sobie z własnym smutkiem. Świadomość, że samemu stajemy się oparciem dla innych, bywa uzdrawiające. Współczucie działa bowiem w obu kierunkach. „Dając” innym swoje myśli, czas, uwagę, w pewnym stopniu także je otrzymujemy, a właśnie tego potrzebujemy. W tym momencie czas też na refleksję: czy – skoro umiemy zdobyć się na współczucie dla innych, potrafimy współczuć samym sobie? Dbać o siebie? Dostrzegać i zaspokajać własne potrzeby? Począwszy od tych najprostszych – odżywiania się, snu, wypoczynku?

Naprawdę pożegnać

Teoretycznie pogrzeb jest obrządkiem, który ma na celu pomóc przeżyć stratę. Najczęściej jednak następuje zbyt szybko, aby mógł naprawdę przynieść ulgę. Po jakimś czasie przydatna może być powtórna ceremonia, odprawiona tylko i wyłącznie na własny użytek (i w zaplanowanych przez nas samych sposób), która pozwoli na symboliczne pożegnanie. Wtedy, gdy jesteśmy na to gotowi. Nie wcześniej i nie później.

Joanna Górnisiewicz

Uważasz, że ten tekst jest wart przeczytania? Poleć go znajomym:

Oceń:

Wysyłam Twój głos!
Ocena: 5,00 z 5. Głosów: 1
Kliknij w gwiazdki, żeby dodać swój głos.
reklama