reklama
A kiedy żony piłują szpony…

A kiedy żony piłują szpony…

Szukając materiałów do tego artykułu, znalazłam tekst o pielęgnacji paznokci, zaczynający się w ten sposób: „Paznokcie to przydatki skóry w formie kieszonkowatych wgłębień...”. Dalej nie czytałam, bo nie podoba mi się to podejście. Moje paznokcie kosmiczną plazmą? Nie, zdecydowanie nie chcę pielęgnować skórnych przydatków. Pielęgnowanie paznokci – no, to zupełnie co innego.

Powiedz mi, co jesz, a powiem ci, jak wyglądają twoje paznokcie

Tak moje drogie. Wygląd paznokcia w dużej mierze zależy od tego co jemy. Nie pomogą nam najdroższe zabiegi i odżywki, jeśli nasza dieta zabieganej kobiety sukcesu opiera się na kawie i batoniku snickers. Pamiętajmy też, że nawet zmiana sposobu odżywania nie pomoże natychmiast i rezultaty będą widoczne dopiero po 3-4 miesiącach. Warto jednak uzbroić się w cierpliwość.

Kruche, łamliwe i rozdwajające się paznokcie to sygnał, że powinnyśmy rozejrzeć się za witaminkami z grupy B i H oraz minerałami. Jeśli już lecicie radosnym kłusem do apteki, to zróbcie ostry wiraż na obcasie w stronę najbliższego warzywniaka. Witaminy i minerały najlepiej przyswajamy z surowych warzyw i owoców, a preparaty w postaci ukochanych ostatnio przez reklamy tabletek powinny stanowić jedynie program uzupełniający lub kryzysowy (np. zimą).

Zewnętrzny program ratunkowy

Kiedy jesteśmy już nafaszerowane bananami (rewelacyjne źródło magnezu), brokułami (super dawka witaminy B), wątróbką (biotyna) i innymi smakowitościami, możemy „legnąć” w fotelu i pomyśleć, co by tu zrobić, żeby umilić paznokciom trzymiesięczne czekanie na zadziałanie diety witaminowej.

Paznokcie cienkie i miękkie

Pomożemy im przetrwać stosując olejki, płyny i lakiery  pogrubiające i utwardzające. Przy wyjątkowo wrażliwych paznokciach specjalny lakier-baza uniemożliwi wnikanie szkodliwych czynników w głąb płytki.
Recepty z babcinej szuflady:

Łyżkę suszonych ziaren kopru zalewamy szklanką wrzątku. Po wystudzeniu napar cedzimy i stosujemy do codziennego nacierania paznokci (przynajmniej przez dwa tygodnie).

Mieszamy 5 łyżek oliwy z oliwek z trzema łyżkami soku z cytryny. Lekko podgrzewamy w kąpieli wodnej i w takiej miksturze moczymy całe dłonie przez około 10 minut, wycieramy ręcznikiem (stosujemy raz na dwa tygodnie).

Paznokcie rozdwajające się

Niestety, większość prac domowych, w których główną rolę odgrywa duet naszych dłoni z detergentem, powinnyśmy wykonywać w rękawicach ochronnych. I to jest moja zmora. Nie umiem, nie chcę i nie potrafię nic zrobić w tym lateksowym cudzie rodem z sali operacyjnej. Więc moje paznokcie za każdym razem przeżywają surwiwal z panem Ludwikiem czy „misterem Properem”.

Napiszę jednak obłudnie: używajmy rękawic ochronnych, aby nasze dłonie były piękne, a paznokcie zdrowe.

Dla podobnych mnie wrogów rękawic ochronnych rzucam koło ratunkowe:

Recepta z babcinej szuflady:

2 łyżki skrzypu polnego mieszamy z połową szklanki oliwy. Podgrzewamy w kąpieli wodnej przez około godzinę. W wystudzonej mieszance moczymy paznokcie przez 10-15 minut raz w tygodniu.

Paznokcie łamliwe

Wzmocnimy je stosując specjalne utwardzacze (do kupienia w sklepach kosmetycznych) i odżywki na bazie lakieru (proteinowe lub wapienne). W przypadku szczególnie kruchej płytki możemy pokusić się o nałożenie tipsów, „akryli” lub paznokci żelowych.

Rewelacyjnym sposobem na wzmocnienie paznokci jest wykonanie tzw. Manicure Japońskiego. Zabieg polega na wcieraniu specjalnej pasty w naturalną płytkę paznokcia. Trwa to około 30 minut. Średnio co 2-3 tygodnie należy przeprowadzić uzupełnienie. W skład zestawu do tego manicure wchodzą polerki o różnej grubości i specjalna pasta. To metoda, która wzmacnia paznokcie, nadaje im perłowo-różowy połysk. Pasta zawiera min. witaminy A + E, keratynę, pyłek pszczeli, krzemionkę z morza japońskiego. Manicure można zrobić w gabinecie kosmetycznym (około 25-30zł) lub pokusić się o kupienie takiego zestawu do domu, bo wykonanie całości jest banalnie proste (zabieg powinno się powtarzać co 2-3 tygodnie).

Nierówna powierzchnia paznokcia

Najbardziej banalną przyczyną powstawania bruzd na płytce paznokcia jest nieumiejętne wycinanie skórek lub źle nałożone akryle/tipsy. Mogą je też powodować niedobory witamin z grupy B. Wygląd paznokci doraźnie poprawimy stosując odżywki wygładzające z krzemem, miką lub silikonem, oraz polerując płytkę specjalnym pilnikiem wygładzającym.

Wybielanie paznokci

Po zmyciu niektórych, bardziej intensywnych odcieni lakierów zauważymy, że paznokieć nieładnie się odbarwił. Zażółcenie może też spowodować samoopalacz lub farby do włosów. Angielki wybielają paznokcie polerując je pastą do zębów. Możemy też pozbyć się zażółcenia wciskając końce palców na kilka chwil w cząstkę cytryny.

Piłowanie, obcinanie drapieżności

Nawet jeśli chcemy mieć bardzo długie paznokcie, w końcu i te najdłuższe trzeba kiedyś skrócić, choćby dla tego, żeby nie narażać męża na przypadkową amputację w chwili namiętnych pieszczot.

Do modelowania i skracania używajmy pilników wykonanych z tworzyw sztucznych lub tektury. Rewelacyjne, choć stosunkowo drogie (za to na lata) są pilniczki szklane nacinane laserowo. Metalowy bezapelacyjnie powinien wylądować w koszu.

Paznokcie piłujemy zawsze w jednym kierunku, od boków ku środkowi. Pilnik ustawiamy ukośnie do brzegu paznokcia

Trochę o zadziornych skórkach

Są bardzo denerwujące, prawda? Zadzierają się przez to, że skóra otaczająca paznokieć, bez właściwej pielęgnacji staje się zbyt sucha – na to pomoże regularne nacieranie specjalnym olejkiem do skórek, lub stosowanie domowej odżywki:

2 łyżki soku ze świeżego ananasa mieszamy z łyżką oliwy. Moczymy w tym końcówki palców przez około pół godziny (tu przydałby się jakiś wciągający serial w telewizji). Następnie delikatnie odsuwamy skórki z paznokci.

Jeśli nie mamy czasu na dłuższe zabiegi zafundujmy, sobie sztyft pielęgnacyjny. Wygląda jak flamaster nasączony olejkiem do paznokci i pozwala bez zbytnich ceregieli szybko natłuścić skórki.

Nie wycinajmy skórek domowym sposobem. Nieumiejętne wykonanie takiej operacji może uszkodzić paznokieć, lub spowodować zakażenie. Zamiast cążek sięgnijmy po specjalne preparaty do usuwania narośniętych skórek.

Na koniec o smakowitej pielęgnacji dłoni.

W przepastnych głębinach moich przeprowadzkowych kartonów (tak, właśnie przeprowadziliśmy się do nowego domu) udało mi się CUDEM odnaleźć moje ulubione przepisy na maseczki na dłonie. Pachnące i smakowite jak żadne inne…. Więc jak już skończyłyśmy dyskutować na temat „przydatków skóry w formie kieszonkowatych wgłębień” uraczmy się śmietanką i wiórkami kokosowymi.

Zapraszam wasze dłonie do stołu:

Okład migdałowo-mleczny

Mielimy 20g sparzonych i obranych migdałów, zalewamy połową szklanki mleka i dodajemy kilka kropli olejku (zapach wg. uznania kulinarnego). Pozostawiamy na skórze około 20 minut. Spłukujemy.

Peeling śmietanowy

Gęstą śmietanę mieszamy w równych proporcjach z wiórkami kokosowymi i dodajemy do papki kilka kropel soku z cytryny. Nakładamy na dłonie i spłukujemy po 20 minutach.

Maseczka Jogurtowa

Do jogurtu naturalnego (lub twarożku )dodajemy łyżeczkę oleju i nakładamy na dłonie na 10 minut.

Smacznego!

Pazurzasty Żużaczek

Uważasz, że ten tekst jest wart przeczytania? Poleć go znajomym:

Oceń:

Wysyłam Twój głos!
Ocena: 2,75 z 5. Głosów: 4
Kliknij w gwiazdki, żeby dodać swój głos.
reklama