reklama
Szpilki piękne, ale... zdradliwe

Szpilki piękne, ale... zdradliwe

Jest taka „branżowa” anegdotka:
Spotkało się dwóch specjalistów rehabilitacji i jeden pyta drugiego:
- ty, jak to robisz, że do ciebie walą wszystkie laski?!
– nie poruszam tematu szpilek…

Tytułem wstępu, pragnę zapewnić, że nie jestem hipokrytą i rehabilitacyjnym ortodoksem. Też uważam, że w szpilkach wyglądacie sexy.
Mam świadomość, że igram z ogniem poruszając tak drażliwy temat ale podejdę do zagadnienia odważnie. Nie będę się mądralował, straszył i zakazywał, postaram się tylko krótko i przystępnie nakreślić istotę problemu. Nie jest też moją intencją rozpisywać się o  zagrożeniach, tylko zaproponuję jak je zminimalizować i zredukować towarzyszący „hajhilsom” dyskomfort. Temat delikatny, zatem poddaję go krytyce Szanownych Czytelniczek.
 
Drogie Panie, nie będę ściemniał, na próżno szukać – przynajmniej z punktu widzenia mojej profesji – pozytywnych aspektów noszenia obuwia wysoko unoszącego piętę. Między bajki można włożyć opowieści o rzekomym „treningu właściwej postawy”, która to ma odbywać się dzięki obcasom i procentować gdy je zdejmiemy. Szpilki nie mają też mocy terapeutycznej, choć zgodzę się, że podczas ich noszenia niektóre Panie mogą poczuć się lepiej w dolnej części pleców.
Nie wdając się w szczegóły, negatywne oddziaływanie szpilek (jak większości nałogów) można podzielić na ogólne i miejscowe.

Ogólne, to bardzo niekorzystne zaburzenie postawy ciała (zmiany w krzywiznach kręgosłupa), szczególnie – co warte podkreślenia – nasilone w ciąży. Miejscowe, to liczne patologie w obrębie dużych stawów, bioder, kolan i stawów skokowych. Destrukcja odbywa się oczywiście i w samej stopie, która kompletnie nie jest zaprojektowana do takich atrakcji. Fundujecie im tam niezły hardcore a problemy z odciskami to najmniejsze zmartwienie. Na dokładkę, mięśnie i ścięgna łydki ulegają skróceniu, tracąc swoją elastyczność. Co tu dużo gadać, ogólnie jest kiepsko.
 
Teraz weźcie Panie głęboki oddech. Będzie ostro. Dbając o swoją reputację, tylko jako dykteryjkę powiem (bo nie wiem kto, gdzie i jak to badał ale z pewnością był to facet), że podobno istnieją pewne dowody jakoby permanentne noszenie szpilek miało zły wpływ na zdrowie psychiczne. Widzicie już uśmiech na twarzach swoich drugich połówek?

Pewnie podpadłem, zatem muszę się przypodobać. Są dwa – i to jakie – pozytywy!
Paniom (ponoć) podwyższają samoocenę, a panom (z całą pewnością) ciśnienie.

A na koniec obiecane kilka porad i sugestii:

  • zamiast kupić sobie nową parę szpilek, kup coś partnerowi :))
  • podczas zakupu (przymiarki) uwzględnij porę dnia. Rano, wypoczęte stopy inaczej leżą w bucie niż zmęczone, opuchnięte stopy pod koniec dnia;
  • staraj się kupować buty, w których obcas jest dokładnie na środku pięty a podczas chodzenia czujesz, że ciężar rozkłada się równomiernie na całą piętę;
  • pożądana wysokość obcasa to 2-3 cm, jeśli dla Ciebie to już obcas, to wybieraj właśnie takie;
  • pamiętaj, że im szerszy obcas tym większa stabilność podczas chodzenia;
  • wybieraj buty z odkrytymi palcami, znacznie redukujesz w ten sposób siły deformujące palce (halluxy!);
  • dopasuj buty do stopy a nie odwrotnie, korzystaj z wkładek i poduszek;
  • kupuj buty z naturalnych materiałów;
  • jeśli tylko możesz, zdejmuj lub zmieniaj szpile na wygodniejsze (np.: w biurze), jak zdejmiesz nawet na chwilę to zrób im mini gimnastykę;
  • nie stój nieruchomo w miejscu, zmieniaj pozycję;
  • podczas stania korzystaj zawsze z możliwości podparcia (o ścianę, krzesło, etc);
  • najlepiej zapomnij o obcasach w czasie ciąży. Masakra! Możesz wyrządzić sobie duże szkody na całe życie;
  • podczas długiego stania napinaj co jakiś czas mięśnie nóg, każdą grupę (udo, łydka) na ok. 3 sekundy;
  • masuj stopy i nogi, po ciężkim dniu wyskocz na masaż;
  • uprawiaj sport i koniecznie nie zapomnij o stretchingu (ćw. rozciągających) mięśni kończyn dolnych, zwłaszcza łydek!
  • gdy tylko masz okazję (będąc na plaży, łące, etc) zdejmuj buty i maszeruj na bosaka. Nie chodź  boso po utwardzonych powierzchniach (także po podłodze w domu!);
  • jeśli zauważasz różnicę w długości swoich nóg (zjawisko często spotykane) udaj się do specjalisty, zaproponuje Ci odpowiednie podkładki;
  • chodź energicznie, staraj się nie dreptać małymi kroczkami (często obserwowane u kobiet na bardzo wysokich obcasach), taki chód prowadzi do przeciążeń bioder i kręgosłupa;
  • strach to napisać ale wystrzegaj się długich przemarszów po galeriach handlowych, sklepach, etc. Jeśli kochasz shopping – a wiem, że tak – zmieniaj rytm chodu. Jak chodzisz, staraj się mieć „wolne” obie ręce, to zapewnia prawidłową pracę i balans ciała;
  • nie powielaj błędów, korzystaj z doświadczeń wcześniejszych pokoleń. Spytaj swoją mamę o samopoczucie, o jej kręgosłup, biodra, kolana i kostki. Popatrz na jej stopy. Pamiętaj, mama ma zawsze rację!

Grzegorz Olkowski
mgr fizjoterapii
Specjalistyczny Gabinet Rehabilitacji Kręgosłupa i Profesjonalnego Masażu
ProFizjo Warszawa
www.masaz-rehabilitacja.pl


Uważasz, że ten tekst jest wart przeczytania? Poleć go znajomym:

Oceń:

Wysyłam Twój głos!
Ocena: 4,38 z 5. Głosów: 24
Kliknij w gwiazdki, żeby dodać swój głos.
reklama