reklama
Samotna mama i seks

Samotna mama i seks

Czasem miałam ochotę wrzasnąć: Jestem rozwiedziona, ale nie martwa!!! Nie patrz tak na mnie, nadal potrzebuję bliskości fizycznej. Czy to takie dziwne?

Moje małżeństwo skończyło się niedługo po narodzinach naszego drugiego dziecka. Mąż stwierdził, że się zakochał, ale żebym wiedziała, że jestem ważną osobą w jego życiu, prawdziwą przyjaciółką, więc z pewnością go zrozumiem, kiedy sama znajdę miłość mojego życia i bla…bla…bla... Pomyślałam o nim.. w sumie nieważne.

W każdym razie zostałam sama z dwójką dzieci, szybko wróciłam do pracy i właściwie dobę dzieliłam między opieką nad dziećmi, pracą i chwilami na sen.


Przebudzenie nadeszło po roku. Któregoś dnia poczułam, że chyba potrzebuję bliskości i seksu.Kurcze, przecież jestem pracowniczką i samotną mamą, ale przede wszystkim młodą kobietą, która też ma swoje potrzeby.

Zwierzyłam się moim przyjaciółkom. Popatrzyły na mnie, jak na nienormalną i powiedziały: - Przecież ty masz dzieci?


Pomyślałam, cholera czy to znaczy, że już wyczerpałam limit na łóżkowe igraszki do końca życia? 
Nie jestem gotowa na nowy związek, nie chcę wpuszczać jakiegoś faceta do domu. Mam ochotę na flirt, randki i niezobowiązujący seks. Czy to takie dziwne? Gdybym była singielką  nikt by się nie czepiał.


Jednak kiedy podjęłam decyzję, że chcę umawiać się na randki - przestraszyłam się. W końcu przez dwa lata a nawet dłużej nikt mnie nie adorował. Moje ciało…nie było z nim źle, ale po dwóch porodach nie wyglądało idealnie. Spojrzałam w lustro i postanowiłam, że czas się zacząć podobać…samej sobie.

Poszłam do fryzjera, kupiłam kilka ubrań. Spacery z dzieciakami starałam się spędzać aktywnie, więc woziłam je w wózku jeżdżąc na rolkach.  Kilka razy byłam na masażu , co świetnie wpłynęło nie tylko na moje ciało, ale również na psychikę i  nadszedł  moment żeby kogoś poznać.


Postanowiłam skorzystać z portali randkowych. Oczywiście część zgłoszeń od razu wrzuciłam do kosza z napisem świry i zboczeńcy, ale miałam też kilka fajnych randek. Zdecydowanie dobrze podziałały na moje poczucie własnej wartości. Wreszcie przestałam o sobie myśleć w kategoriach nudna mamuśka. Byłam adorowana i czarowana. Czułam się jak nastolatka na pierwszej randce, ale nie musiałam się specjalnie przejmować, co pomyśli o mnie mój partner. To było prawdziwie uwalniające.


Oczywiście, kiedy miałam pierwszy raz iść do łóżka byłam zdenerwowana. Jednak okazało się, że seks był radosny. Czułam się pożądana i piękna. Ten facet sprawiał, że stałam się boginią seksu, zaczęłam mówić o moich potrzebach i fantazjach (czego nie potrafiłam w czasie małżeństwa), usłyszałam mnóstwo komplementów. Po prostu było ekscytująco. A dodatkowo bez żadnych zobowiązań. Po…mogłam wrócić do mojego “normalnego” życia. Mogłam się umówić na kolejną randkę albo i nie. To nie oznacza, że co chwila z kimś sypiałam. W sumie w ciągu trzech miesięcy miałam kilkanaście randek, a kilka skończyło się w łóżku.


Nie, nie poznałam nikogo, z kim chciałabym się związać na dłużej, jednak te kilka miesięcy pozwoliło mi odzyskać moją kobiecość, poczuć się na tyle pewnie i dobrze samej ze sobą, że chyba zaczynam być gotowa na poważniejszy związek. Dlatego jeśli czytasz ten tekst samotna mamo, nie daj sobie wmówić, że jesteś osobą drugiej kategorii, a twoja seksualność powinna umrzeć razem z twoim małżeństwem. Masz takie samo prawo do czerpania przyjemności, jak twoja zamężna sąsiadka i koleżanka singielka. Najważniejsze żebyś była w zgodzie ze sobą i uwierzyła, że nadal jesteś piękną, WOLNĄ kobietą.

pozdrawiam
sophia

p.s.
Zapomniałam dodać, że dla własnego zdrowia możesz zainwestować w śliczny, zgrabny wibrator. On potrafi stać się cudownym przyjacielem kobiety:)

Uważasz, że ten tekst jest wart przeczytania? Poleć go znajomym:

Oceń:

Wysyłam Twój głos!
Ocena: 5,00 z 5. Głosów: 5
Kliknij w gwiazdki, żeby dodać swój głos.
reklama