reklama

Firdum dyrdum

 Firdum dyrdum to mały niesforny chłopczyk z bajki którą wymyśliłam dla mojego synka gdy jeszcze był w brzuszku :) Kto by pomyślał że postać tego chłopca zawita w moim życiu na dłużej i będzie częścią tak wielkich zmian. No jeszcze rysunek taty Noego, gdy byliśmy jeszcze razem i czekaliśmy na narodziny naszego Bąbla. Przemek narysował Noesia jak będzie wyglądał w przyszłości jak tylko dowiedzieliśmy się że moim brzuchu jest mały facet.

 


Jakiś czas temu los spowodował, że rozstaliśmy się z tatą Noego. Ja i mój mały mężczyzna zamieszkaliśmy sami. Noe poszedł do żłobka, a ja z forumowej ,,mamy siedzącej w domu,, musiałam się stać ,,mamą pracującą,,. W panice szukałam pracy, ale nie było to łatwe. Wizja pędzącej mnie na 8.00 do pracy i wracającej po 20 i Noesia, którego wychowują nianie, opiekunki i babcia była przerażająca. Nie chciałam widzieć mojego szczęścia tylko wtedy gdy śpi. Same wiecie jakie to wielkie szczęście patrzeć się na swoje małe Słonko jak robi kolejny krok ,mówi cos nowego lub jak odnosisz sukces pierwszego siku na nocnik.


Gdy siedziałam jeszcze w domu pracowałam w swoim zawodzie ,jako stylistka i charakteryzatorka. Ale to wolny zawód nigdy nie wiadomo co przyniesie następny miesiąc. Teraz nie mogłam sobie na to pozwolić i z całych sił chciałam zrobić wszystko żebym mogła sama wychowywać swojego małego człowieka.


Zawsze chciałam mieć coś swojego ,coś co skupia ludzi podobnych do mnie , coś gdzie ludzie przychodzą bo jest im tam dobrze… Żeby pogodzić wszystko mogłam zrobić tylko jedno stworzyć to Coś :) Pomysł sklepu z używanymi ubrankami dla dzieci pojawił się już dawno ale był tylko zarysem ,kaprysem czymś nie osiągalnym - bo nie ma odwagi … czymś o czym się zaraz zapomina bo wraca szara wolna i łatwa codzienność.


Teraz powrócił …była potrzeba ,odwaga i przymus działania …no i co najważniejsze przyszła ogromna siła nie wiem skąd. Zwykły sklep z odzieżą używana dla dzieci nie wchodził w rachubę ,był czymś banalnym, a przecież nie chodziło mi jedynie o zarabianie na życie ,choć to oczywiście było bardzo ważne. To miało być to Coś :) Coś co daje mi także sens Zaczęłam marzyć ..tak to były na początku marzenia , bo choć była siła odwaga to nadal trudno było uwierzyć że się uda. W mojej głowie powstał sklep z ubrankami dla dzieci, ładnymi ,tanimi ,kolorowy w logo z małym ludzikiem który nazywa się Firdum Dyrdum:)


Sklep miał posiadać kącik dla dzieci z kredkami flamastrami , bujaczkiem , kanapę gdzie można usiąść. W mojej wyobraźni pojawiły się mamy które wpadają nawet po to żeby tylko pogadać ze mną lub miedzy soba. Pojawiły się może dlatego że kiedyś byłam energiczna osoba ,pędzącą przed siebie dom był dla mnie tylko sypialnią. Teraz choć przy mnie było moje nawiększe szczęście czułam się strasznie samotna , wieczór w wieczór cztery ściany, komputer i te wszystkie myśli co dalej. No i często taka bez sensu nie wiem gdzie znikneła moja energia.


Jeszcze pełna niepewności znalazłam fundacje która za darmo doradza małym firmą gdzie szukać pieniędzy na realizacje swoich planów. Tam cudowny człowiek podał mi kilka adresów i przedstawił możliwości na wcielenie w życie moich marzeń. W jednym z tych miejsc złożyłam ich opis ,wypełniłam kilka formularzy i po miesiącu dostałam odpowiedz. Przyznali mi pożyczkę którą będę musiała spłacić w ciągu 3 lat , która daje mi szanse ożywienia Małego ludzika Firdum Dyrdum.


Jeszcze nigdy nie miałam tak skrajnych uczuć , popadałam na przemian w panikę (czy dam radę) i ogromną radość, że się udało. Tak naprawdę był to tylko pierwszy krok. Sterta papierkowych formalności biegania , szukanie idealnego lokalu. Musiałam to wszystko ogarnąć w błyskawicznym tempie, potem mały remont sklepu. No i ciągle skrajne uczucia radość ,panika ,radość ,panika…


Cudowne było to, że na mojej drodze pojawiło się mnóstwo wspaniałych ludzi ,bez pomocy których nie dałabym sobie rady. Tak naprawdę to dzięki nim ruszył sklep. Dawali mi nie tylko nadzieję, ale pomagali we wszystkim. To stworzyło Firdum Dyrdum. No i przede wszystkim moi cudowni rodzice i przyjaciele :)


A ja w tym wszystkim zabiegana , zakręcona między załatwianiem kolejnych zusów, smrusów, i innych rzeczy przypominających mi raczej czarną magię, z Noe pod pachą i zostawiającą ciągle gdzieś swoją głowę ;)

Teraz połowę chudsza, ale szczęśliwa choć nadal...pełna skrajnych uczuć ożywiłam Firdum Dyrdum. Działa od 21.02.07. Żyje sobie na razie spokojnie na warszawskim Ursynowie. I tak jak w marzeniach jest zielony, jak wiosenna trawa, jest w nim pełno ubranek dla dzieci, kącik z kredkami, flamastrami i kanapa. Ponieważ nie jest tylko sklepem, ale jest tym Czymś ,staram się zrobić wszystko żeby mamy poczuły się w nim dobrze. Nie przepłacały, a w zamian miały śliczne markowe ubranka dla maluszków i dużaczków.


Niestety zmykam go o 17, ale pędzę po mojego małego człowieka żeby jeszcze spędzić z nim troszkę czasu. Na razie ogłoszony jest co miesięczny konkurs rysunkowy dla dzieci. Trzy rysunki co miesiąc wygrywają zabawki. Z biegiem czasu, gdy pojawi się więcej mam z bąblami, będą się odbywać spotkania z młodą aktorką teatru lalek, która będzie czytać bajki.

Każda mama może wypełnić specjalną karteczkę i opisać, co by chciała kupić. Zrobię wszystko żeby znaleźć to dla niej przy następnej dostawie. Mamy mogą zostawić e-mail, a ja przesyłam informacje o nowościach.

Marzy mi się na wiosnę przed sklepem herbaciany stolik, gdzie można się spotkać pogadać, same wiemy że siedzenie w domu z maluszkiem czasami powoduje delikatne zgnuśnienie i nie ma jak druga mama …nowa mama.

Dziś usypiałam Noego i pomyślałam o piaskownicy przed sklepem, bujaczkiem i płotkiem i możliwości przypięcia wózka …to na razie marzenia :) ale któż wie ? Kiedy sklep zarobi na nie może się spełnią :) ?


Firdum Dyrdum miał być miejscem, które sama chętnie bym odwiedzała i mam nadzieję, że innym mamom też się spodoba. Że stanie sie nie tylko sklepem z używaną odzieżą, ale tym Czymś.


Może ktoś stwierdzi, że to tylko sklepik, że rozpisywanie się o nim nie ma sensu, bo nie jest niczym wielkim, ale nie wstydzę się, że Firdum Dyrdum jest dla mnie czymś dużo ważniejszym. Jest ogromną zmianą w życiu. Czymś co budzi skrajne uczucia;) Daje mi radość, szczęście. Nigdy nie pomyślałabym, że zbiorę w sobie tyle odwagi. Jest moi małym- wielkim osobistym sukcesem.


Teraz boję się, czy wszystko się rozkręci, czy dam radę spłacić kredyt, czy inni też tak samo go polubią jak ja. Jednak , kiedy codziennie rano wchodzę do sklepu (a szczególnie dziś gdy wpadało do niego przez zielone szyby słonko ) mam wielką nadzieję i jestem dobrej myśli ;)


Nawet jak nie chcesz nic kupić to wpadnij do mnie pogadać. Też jestem mamą.
Mija

www.firdumdyrdum.pl

Uważasz, że ten tekst jest wart przeczytania? Poleć go znajomym:

Oceń:

Wysyłam Twój głos!
Ocena: 4,50 z 5. Głosów: 6
Kliknij w gwiazdki, żeby dodać swój głos.
reklama