reklama

Isia na Rodos

Zanami super wakacje na wyspie Rodos. Było cudownie!

Ale zacznijmy wszystko od początku. Isia to nasza córka. Skończyła siedem miesięcy. Bardzo zależało nam na fajnych wakacjach, czyli: pewna pogoda i spokój, ale trochę się obawialiśmy wyjazdu z tak małym dzieckiem. Okazało się,że zupełnie niepotrzebnie.

Podróż na Rodos była długa i męcząca, ale tylko dla nas. Isia wszystko zniosła z podziwu godnym spokojem. Zarówno podróż na krakowskie lotnisko samochodem bez klimatyzacji (w upał), jak i lot samolotem, i jeszcze godzinny transport autokarem do hotelu. Rozglądała się tylko ciekawie, zaczepiała pasażerów, a zmęczona zasypiała. Pełen komfort.

W samolocie wprawdzie przeżyłam chwile prawdziwej grozy, kiedy okazało się, że pomysłowy pan z obsługi uraczył nas osobnymi miejscami! Nie wyobrażam sobie trzygodzinnego lotu z dala od męża, z dzieckiem nie wiadomo jak reagującym na lot na kolanach. Na szczęście ktoś tam się zgodził przesiąść, ale co przeżyłam, to moje. Warto więc zwrócić uwagę na taki pozorny drobiazg.

Na miejscu mieliśmy pokój z aneksem kuchennym, była mikrofalówka, więc nie miałam problemu z podgrzewaniem mleka i słoiczków. Gdy córka zasypiała, szliśmy na plażę. Gdy się budziła, przemieszczaliśmy się nad basen, gdzie leżeliśmy sobie w słońcu, a ona siedziała w cieniu parasola i się bawiła grzeczniutko.

Udało nam się nawet zwiedzić wyspę wynajętym na trzy dni samochodem. Wprawdzie młodej niezbyt odpowiadały kręte rodyjskie drogi, które oprotestowała kwękaniem w aucie, ale po dojechaniu do celu rozglądała się ciekawie, aż w końcu zasypiała. Na miejscu mieliśmy fotelik samochodowy, który zabraliśmy jako bagaż podręczny na pokład samolotu, a także wózek, który nadaliśmy na bagaż bez zbędnych problemów.

Rodos to wyspa niewielka i bardzo sympatyczna. Mieszkańcy są przyjaźni i otwarci. Kradzieże nie zdarzają się, częstym widokiem sa zostawione przez tubylców samochody z włączonym silnikiem i kluczykami,podczas gdy właściciele robią zakupy. Warto zwiedzić stolicę wyspy,czyli malownicze Rodos i urokliwą wioseczkę Lindos, przyciągającą rzesze turystów. Interesującym miejscem jest też Dolina Motyli, ale motyli w niej coraz mniej.

Jeżeli chodzi o niezbędnik niemowlaka, tzn. jedzonko, pieluchy itp., wszystko wzięłam z Polski. Nie było tego tak dużo, a wzięłam nawet wodę mineralną. Wszystko dobrze sobie wyliczyłam i nie było żadnych braków. Dla chcących kupić tego typu rzeczy na miejscu mogę dodac,że widziałam pieluchy, słoiczki (Nestle) w jednym z przyhotelowych sklepów, ale wybór był raczej marny. O wiele większy jest w mieście Rodos, no ale wiadomo, nie każdemu po drodze.

Naszym utrapieniem okazały sie komary, które są na wyspie tylko poza sezonem, jak okresowe rzeki nie są do końca wyschnięte. Ponoć od lipca juz nie ma ani jednego insekta. Warto więc zaopatrzyć się w dobre środki przeciwko komarom, bo miejscowe są szalenie drogie i niezbyt skuteczne. Isia wróciła więc troszeczkę pokłuta:)

Zachęcam do wyjazdów z maluchami, które nie umieją jeszcze chodzić. Można wypocząć i opalić się! Wrócić z zapasem świeżych sił. Polecam.

Uważasz, że ten tekst jest wart przeczytania? Poleć go znajomym:

Oceń:

Wysyłam Twój głos!
Ocena: 5,00 z 5. Głosów: 2
Kliknij w gwiazdki, żeby dodać swój głos.
reklama