reklama

Rodos - powrót do dzieciństwa

Mój synek Mikołaj rok temu miał 1,5 roku. Postanowiliśmy wyjechać na pierwsze wspólne prawdziwe wakacje. Trochę się ich baliśmy – czy damy sobie radę z naszym „żywym srebrem”, czy sami także odpoczniemy i czy nasze plany nie są zbyt „ambitne” dla Mikołajka. Wybraliśmy bowiem słoneczną wyspę Rodos- i był to strzał w dziesiątkę!!! Moim opisem wakacji chciałabym zachęcić wszystkich Rodziców także do tych dalszych podróży, bo są one naprawdę super!

Na wakacje polecieliśmy samolotem. Podróż zajęła nam (łącznie z pobytem na lotnisku) około 5 godzin i wcale nie była uciążliwa. Mikołaj spał w samolocie - chyba delikatny szum go usypiał i w ogóle nie odczuł jej trudu.

Mieszkaliśmy w hotelu. Do pokoju wstawiono łóżeczko - Mikołajek miał swoje własne miejsce do spania (było to dla nas duże ułatwienie). Bezpośrednio przy hotelu oprócz basenu dużego był mały basenik dla dzieci - to w nim Mikołaj spędzał większość czasu, a woda po paru dniach stała się jego żywiołem. Wspólne zabawy z innymi dziećmi, dzielenie się zabawkami (wszystkie były wspólne), brykanie i chlapanie - śmiechom nie było końca. I łatwiej było dbać o jego bezpieczeństwo. A i my mogliśmy przez to wypocząć i oderwać się od codzienności. Nasze obawy, że trudno będzie Małego upilnować stały się bezpodstawne.

Dotychczas podczas naszych wyjazdów, zarówno tych bliższych jak i dalszych, staraliśmy; się poznawać nowe miejsce, jak najwięcej zobaczyć. Nie chcieliśmy spędzić dwóch tygodni wylegując się na plaży. Dzięki wypożyczonemu samochodowi (zawsze do dyspozycji jest fotelik samochodowy)zwiedziliśmy także wyspę poznając całe jej piękno i przeżywając niezapomniane chwile. Zwiedziliśmy przepiękne Lindos, uważne za perełkę nie tylko wyspy, ale całej Grecji. Zobaczyliśmy zieloną Dolinę Motyli i ruiny starożytnych miast – Iallyssos i Kameiros, kilka razy byliśmy w mieście Rodos (mieszkaliśmy blisko niego, a komunikacja autobusowa była naprawdę bez zarzutu), chłonęliśmy atmosferę średniowiecznego miasta Zakonu Joanitów i pijąc orzeźwiającą frappe wyobrażaliśmy sobie, w którym miejscu stał Kolos Rodyjski. Popłynęliśmy nawet na wyspę Kos, na której to Hipokrates dał podwaliny współczesnej medycyny.

Tempo wycieczek dostosywaliśmy oczywiście do Mikołajka, tak aby nie były dla niego za bardzo męczące. Mamy nadzieję, że dzięki takim podróżom już od maleńkości ma szanse poznawania nowych miejsc, bycia bardziej otwartym i ciekawym świata. Jak widać na zdjęciu zwiedzanie także Mikołajowi sprawiało wielką frajdę! A mając w plecaku ciasteczka i jego ulubione deserki  wiedzieliśmy, że głodny nie będzie i szukanie czegoś odpowiedniego do zjedzenia dla 1,5 rocznego dziecka nie będzie konieczne.

Oczywiście oprócz zabaw w basenie i zwiedzania były też igraszki na plaży - w końcu piasek i błotko są takie fajne! Zbieranie kamyków i brykanie w cieplutkiej morskiej wodzie także jest bardzo miłe. A i my na chwilę staliśmy się beztroskimi dziećmi budującymi zamki z piasku (które Mikołajek namiętnie psuł), puszczającymi kaczki i robiącymi sobie wesołe psoty.

Na nasz odpoczynek wybraliśmy drugą połowę września - i był to rewelacyjny termin. Jeszcze cieplutko, a już nie gorąco, a i woda także była bardzo ciepła. Zresztą Mikołaj świetnie się czuł w środziemnomorskim klimacie, bardzo mu on odpowiadał.

Naprawdę wszystkim rodzicom polecam wypoczynek w całej Grecji (nie tylko na Rodos). Grecy uwielbiają dzieci i zawsze chętnie we wszystkim pomogą, można nawet liczyć na małe przywileje. 

Wiem, że takie wczasy wydają się drogie. Ale można znaleźć naprawdę atrakcyjne cenowo oferty. Nie trzeba martwić się o pogodę, dziecko na pewno się nie przeziębi, a standard wypoczynku na pewno jest zdecydowanie wyższy (niestety!) niż w większości polskich kwater i hoteli. A ceny nad Bałtykiem (zwłaszcza w odniesieniu do standardu) są jak dla mnie zdecydowanie za wysokie (byłam nad naszym morzem 4 dni i osobiście sprawdziłam).

Planując wyjazd i szukając ofert warto zwrócić uwagę właśnie na obecność małego basenu dla dzieci przy hotelu, odległość do plaży, zacienienie lub
parasole oraz możliwość wstawienia łóżeczka do pokoju.

Mam nadzieję, że czytając relację z naszych wakacji przekonam Rodziców także małych dzieci, że warto już teraz zacząć oszczędzać i nie bać się ”dalekich podróży”. Polecam je wszystkim, a sama już zaczynam marzyć i planować  równie udane wakacje w tym roku i... wrzucać pieniążki do naszej domowej świnki!

Uważasz, że ten tekst jest wart przeczytania? Poleć go znajomym:

Oceń:

Wysyłam Twój głos!
Ocena: 5,00 z 5. Głosów: 4
Kliknij w gwiazdki, żeby dodać swój głos.
reklama