Do lektury "Socjopaty w Londynie" (Wydawnictwo: Prószyński i S-ka) Daniela Koziarskiego, będącego kontynuacją jego debiutanckiej powieści "Kłopoty to moja specjalność, czyli kroniki socjopaty" zachęciła mnie znajoma, a raczej wydobywający się z niej podczas czytania – to chichot, to salwy śmiechu - naprzemiennie i bez końca.
Nie dziwię się, bo to niezwykle zabawna książka - ot, taki głupawy, komediowy scenariusz. Autor postanowił wyprawić swego (anty)bohatera, Tomasz Płachtę, na wyspy, by i on, zdeterminowany opowieściami o szybkich pieniądzach i przyjemnym życiu w Londynie, mógł zasmakować blasków (i cieni) emigracyjnej kariery. Śledzimy jego walkę o marzenia – kibicujemy, gdy pracuje na czarno w smażalni, trzymamy kciuki za karierę w sklepie z zabawkami, kręcimy z niedowierzaniem głową przypatrując się jego wyczynom w sklepie muzycznym czy wyłamujemy nerwowo palce obserwując jego popisy na żydowskim przyjęciu. Jeśli zaś zagłębimy się w tomaszowe relacje rodzinne, prześledzimy wątek mailowej przyjaźni czy zerkniemy na sąsiedzkie znajomości … tak, kłopoty to Tomasza specjalność.
Co jak co, ale udało się Koziarskiemu stworzyć charakterystycznego (anty)bohatera, którego każde słowo i gest są interpretowane cokolwiek inaczej niż on by sobie życzył, który traktowany jest jak złodziej, pedofil, pieniacz i cham. Jego aroganckie zachowanie, aspołeczne zapędy, prowokacyjny styl bycia, mówienie tego, co ślina na język przyniesie i robienie wszystkiego, co przyjdzie do głowy - wbrew utartym schematom i … zdrowemu rozsądkowi – cóż, to się prosi o kłopoty. Chcą nie chcąc Tomasz Płachta podpada wszystkim – znajomym i obcym, Chińczykom i Polakom, Żydom i muzułmanom, dorosłym i dzieciom - na pieńku ma ze wszystkimi, ze swą rodziną włącznie. Totalny pechowiec. Dziwak. Socjopata.
Książka w odbiorze jest łatwa i przyjemna, ale ma swoje drugie dno - Daniel Koziarski pod płaszczykiem absurdalnego humoru, przerysowanych postaci, groteskowej fikcji utkanej z samych piątków trzynastego, poruszył wiele ciekawych i istotnych życiowych kwestii. Ośmieszył drzemiące w nas stereotypy, obłudę i zacofanie. Zdemaskował mit spójności polskiej emigracji i pokazał, do czego prowadzi źle pojęta tolerancja czy zniewolenie poprawnością polityczną.
Z kolei zarzucana Danielowi Koziarskiemu przewidywalność konwencji, poczucie nieprawdopodobności wątków oraz to, że w książce dzieje się dużo i nader często - owszem, może męczyć. Ale jak to mówią, wszystko jest kwestią podejścia – nie ma co się najeżać, tylko … przymrużyć oko.
Bo choć można Koziarskiego, jak i jego (anty)bohatera, nazwać prowokatorem, to nie wolno się na niego obrażać – wszak autor z ręką na sercu nie zapewnia, że wszystko, co opisał, to szczera prawda. Ja tam z Tomkiem Płachtą bawiłam się bardzo dobrze, czego i Państwu życzę.
Monika Zalewska-Biełło
Tylko użytkownicy zarejestrowani na forum i zalogowani na stronie mogą wprowadzić swój komentarz. Zarejestruj się jeśli nie masz swojego konta na forum. Pamiętaj, że rejestracja na Forum BabyBoom jest darmowa i zajmie tylko chwilkę.
Jeśli masz już swoje konto na naszym Forum zaloguj się.
Ten artykuł nie ma jeszcze komentarzy
Facebook,
Twitter,
RSS(gości: 522, użytkowników: 168)