reklama
5 sposobów na to, by powszednie poranki nie były koszmarem

5 sposobów na to, by powszednie poranki nie były koszmarem

Poranki, kiedy wszyscy domownicy muszą wyjść z domu, by dotrzeć do pracy, szkoły, przedszkola czy żłobka, są zazwyczaj szalone i – niestety - nerwowe. Taki ich urok.

W najtrudniejszej sytuacji zazwyczaj są mamy, zwłaszcza te, które mają więcej niż jedno małe dziecko. One najczęściej, już chwilę po pierwszej, szybkiej kawie, ocierają pot z czoła, a nerwowość i pośpiech wyzwalają w nich bestię.

Czy można coś na to poradzić? Okazuje się, że tak. Wystarczy poddać się porannej rutynie, popłynąć z jej prądem - wypracować nową obyczajowość, polegającą na podporządkowaniu się cyklowi określonych nawyków i czynności. Na początku nie będzie łatwo okiełznać rzeczywistość, ale potem…

Zapomnijcie o chaosie i nerwowości. Improwizację i spontaniczność zostaw na inne pory dnia – poranek pozwól zdominować familijnej rutynie. I tak:

Wstawaj kwadrans wcześniej – tyle dodatkowego czasu zarezerwuj na poranny rozruch: wypicie kawy czy przygotowanie się do startu, na dzień dobry.

Bądźcie teamem - współpracujcie, uzupełniajcie się. Nie bierz wszystkiego na swoje barki, to nierozsądne. Oczywiście, że sama zrobisz wszystko najlepiej i najszybciej, ale daj się wykazać także innym. Po pewnym czasie zauważysz, że jesteście świetnym, efektywną drużyną, a ty jesteś mniej poirytowana… że wszystko na twojej głowie. Niech mąż pomoże dzieciom się umyć, a one niech spakują swoje kanapki do szkoły. Kiedy ty się myjesz, niech mąż dopilnuje ubierające się dzieciaki, a maluchy - niech posprzątają naczynia ze stołu.

Niech wszystko ma swoje miejsce. Rano nic tak nie doprowadza do szału, jak klucze, które diabeł nakrył ogonem czy telefon komórkowy, który gdzieś się właśnie zapodział. Szukacie, miotacie się, a rano – wiadomo – każda minuta jest na wagę złota. Już wieczorem przygotuj ubrania na drugi dzień, ale także wszystko, co masz do zabrania: notesy, dokumenty, klucze, telefon, plecaki dzieci, pieluchy dla malucha. Umieść ekwipunek w zasięgu wzroku i ręki – tak, byście rano mogli je tylko chwycić, bez zagłębiania się w kompletność zawartości.

Zachęcaj dzieci do samodzielności. Nie musisz wszystkiego robić za nie, ale i nie przeprowadzaj rewolucji. Pamiętaj też, by wymagania dostosować do wieku i możliwości dziecka, niemniej: pozwól maluchowi na samodzielne założenie butów, starszemu dziecku – na zapięcie się w pasy samochodowe. Te proste czynności są doskonałym treningiem samodzielności – im dzieci starsze, tym więcej czynności wokół siebie wykonają same, a dzięki temu, że każdy będzie obsługiwał sam siebie, ty zyskasz czas, a i poprawi ci się – to pewne - samopoczucie.

Dzieciom, które wykazują się samodzielnością, mów, co mają robić – nie czekaj, aż się domyślą. To irytujące i czasochłonne. Bądź ich przewodnikiem. Nie musisz krążyć jak satelita – wystarczy, jeśli będziesz im podpowiadać, jakie czynności następują po sobie. Dobrym motywatorem – zamiast wielokrotnych próśb i gróźb – jest ustalenie limitu czasowego, czyli magiczne: „Liczę do pięciu…”.

Powodzenia!
mzb

reklama