reklama
Jak wychować syna na świetnego faceta

Jak wychować syna na świetnego faceta

Synuś mamusi, a córusia tatusia – tak się często określa tę silną więź, która łączy matkę z synem, a ojca z córką.

Może jest w tym trochę myślenia stereotypowego i nie zawsze tak musi być, niemniej warto się przyjrzeć temu, jak to jest być mamą syna i w jaki sposób to, jaką postawę przyjmuje matka w jego dzieciństwie, może wpłynąć na jego związki z innymi (kobietami) w przyszłości.

Naucz żyć w świecie, gdzie są kobiety

Trochę to przewrotne, bo przecież taki właśnie jest świat. Chodzi jednak o to, że dziecko pozostaje pod dużym wpływem massmediów: bajek, filmów, komiksów, a większość z nich nie przechodzi pozytywnie testu Bechdel. Jest to test, który stawia 3 pytania, tj.: czy w danym produkcie są:

·    przynajmniej dwie mówione role kobiece?
·    Kobiety rozmawiają ze sobą?
·    Tematem rozmów jest coś innego niż mężczyźni?

Jeśli spojrzymy na to, co oglądają chłopcy, szybko może okazać się, że większość „bajek” tego testu nie przechodzi. I choć test ten ma służyć określaniu, które filmy są stereotypowe i seksistowskie, to jeśli spojrzymy na problem nieco szerzej, to może okazać się, że syn wiedzę o tym, jak rozmawiać z kobietami i o kobietach czerpie z takich właśnie produkcji. Dlatego tak ważne jest, aby matka pokazała mu, że kobiety to nie tylko księżniczki i blondynki.

Kochaj i okazuj uczucia

To takie oczywiste, a jednak... Przez 9 miesięcy Twój syn był w pozycji uprzywilejowanej: otoczony miłością, bliskością, mógł czerpać od Ciebie wszystko, co dobre. Kiedy się narodził – sytuacja nieco się zmieniła, wprawdzie nadal możesz okazywać mu swoje uczucia, ale też coraz częściej będziesz się spotykać z krytyką ze strony innych „nie rozpieszczaj go”, „nie noś go, bo się przyzwyczai”, „niech się wypłacze”, itd. Czasami trzeba dużo siły i wiary w samą siebie, żeby pomimo dezaprobaty innych nadal dziecko przytulać, pocieszać, głaskać i całować. Oczywiście, dzieci są różne i nie każde lubi kontakt fizyczny, z wiekiem też chłopcy z coraz większymi oporami się do tego odnoszą i trzeba to uszanować. Jednak nadal potrzebują wsparcia i zapewnień o tym, że są ważni i kochani. Może to być rozmowa i cierpliwe oraz umiejętnie słuchanie, może sama obecność podczas trudnych dla niego chwil. Nauczenie chłopca, że otwarte mówienie i okazywanie uczuć jest w porządku, sprawi, że będzie umiał stworzyć związek, w którym umiejętność dawania i brania jest jednakowo ważna, a w razie trudności rozmawia się o nich, a nie ucieka lub udaje, że nie  istnieją.

Poznaj go i zaakceptuj

Dziecko pragnie być kochane i akceptowane takie, jakie jest. Dorośli zbyt często posługują się swoją miłością do tego, aby dziecko się zmieniło: okazują swoje uczucie lub odmawiają go, manipulując nim w ten sposób i zmuszając do postępowania zgodnie z własną wolą. Najcenniejszym, co matka może dać synowi, jest poznanie go: tego, co lubi i dlaczego, co mu sprawia trudności, co go cieszy, co sprawia, że jest inny niż wszyscy. Akceptacja – bezwarunkowa – jest nie do przecenienia. Człowiek, który otrzymał taki dar w dzieciństwie, ma głębokie, wewnętrzne przekonanie o własnej wartości. Jest fundamentem, na którym można budować związki z innymi ludźmi: pełne szacunku dla innych i świadomości, że samemu się na szacunek zasługuje. Łatwo jest jednak akceptować ludzi, którzy są podobni do nas, znacznie trudniej, gdy dużo nas różni – dotyczy to także własnych dzieci. Dostrzeżenie i zrozumienie tych różnic to dopiero początek pracy nad tym, żeby świadomie akceptować. Akceptowanie dziecka nie oznacza jednak wcale przyzwolenia na wszystkie jego zachowania.

Pokazuj i ucz, gdzie przebiegają granice

Chłopcy chętnie angażują się w zabawy i sytuacje, które wymagają rywalizacji i udowadniania, kto jest lepszy. W takich wypadkach zdarza się im przekraczać granice i postępować brutalnie, niszczycielko czy agresywnie. Matka powinna pomóc zrozumieć, że pokonując przeszkodę należy mieć na uwadze innych i nie krzywdzić ich przy tym: począwszy od walki w piaskownicy o zabawkę, po zawody sportowe. Ważne jest też pokazywanie, co i kiedy staje się niebezpieczne dla zdrowia, czy życia oraz kiedy spełnienia własnych potrzeb narusza potrzeby innych. Miłość i akceptacja nie oznaczają też braku wymagań.

Pozwól rozwijać się

Mamy bywają nadopiekuńcze w stosunku do swoich synów i przesadnie ingerują w ich życie: przyuczanie dziewczynek do robienia porządków czy prac domowych jest oczywiste, czasem jednak takie rzeczy są „odpuszczane” chłopcom. W efekcie rosną mężczyźni bezradni w sprawach codziennych, ale i bez umiejętności samodzielnego podejmowania decyzji. Tymczasem chłopcy chętnie towarzyszą swoim mamom podczas pieczenia i gotowania, a później uczą się, że po pracy trzeba posprzątać. Nie oznacza to, że nie powinni wraz z ojcem wbijać gwoździ, jednak warto mieć na uwadze, że podział na prace męskie i kobiece coraz bardziej się zaciera, a pozwalając synowi nauczyć się także zmywania czy odkurzania, dajemy mu po prostu użyteczne w życiu umiejętności. Trzeba też zastanowić się czy niechęć do uczenia syna takich rzeczy, nie wynika z tego, że kobieta pragnie go jak najbardziej od siebie uzależnić. Nie można bowiem zapominać o tym, że wychowujemy dzieci dla świata, nie dla siebie i tak jak po 9 miesiącach trzeba odciąć pępowinę, aby dziecko samodzielnie zaczęło oddychać, tak po osiągnięciu przez nie samodzielności, trzeba pozwolić mu opuścić gniazdo.

Joanna Górnisiewicz

reklama