reklama

Krytyka od dziecka

Odnoszę wrażenie, że kiedy byliśmy dziećmi, wychowanie nas było jakieś... łatwiejsze.

Nikt nie myślał o tym, czy poprawnie zwraca się dzieci, nikt nie zastanawiał się, co to empatia czy trauma, a posiadanie potomstwa było wpisane w scenariusz życia i nikt się nimi nad wyraz nie przejmował.

Relacje dziecko – rodzic były przejrzyste i jasne, a porządkowała je zasada: „dzieci i ryby głosu nie mają”. Nasi rodzice nie mieli kłopotów z buntującymi się dziećmi, nikt nie miał trudności z egzekwowaniem poleceń, nie do pomyślenia było krytykowanie rodziców przez dzieci – do utrzymywania porządku służył klaps albo krótkie: ”nie dyskutuj”. Dziś rozmowy, negocjacje z dzieckiem nie są niczym dziwnym i choć trudno mówić o partnerstwie w układzie rodzic-dziecko, to obecnie maluchom przysługuje o wiele więcej praw i swobód, niż dane było skosztować pokoleniu ich rodziców. My, przedstawiciele pokolenia „testowego” jakoś musimy sobie radzić z tym, że oto dopuszczono dzieci do głosu.

W myśl zasady, ze dziecko ma swoje zdanie i ma prawo je wypowiedzieć, możemy czasem spotkać się z werbalizacją negatywnego odbioru rodzica przez dziecko. Chciałoby się wtedy rzec: ”nie pyskuj i do pokoju swojego marsz!”, jednak staramy się opanować emocje i wysilić się na bardziej konstruktywny odruch, choć bywa ciężko. Gdy z ust dziecka pada w naszym kierunku krytyka, to nasza reakcja zależy od tego, w jakim wieku jest dziecko i co tak naprawdę jego słowa znaczą: czy jest to krytyka rzeczowa („nie lubię mamo, kiedy tak do mnie mówisz”), czy zwykła, nic nie wnosząca krytyka w złości. Inaczej zareagujemy na „jesteś głupia” wypowiedziane przed zbuntowanego, nie umiejącego wyrazić swych emocji dwulatka, a inaczej, gdy tak podsumuje nas duże dziecko. Pamiętajmy, że krytyka to nie tylko emocje, ale i treść. Nawet w „nienawidzę cię, mamo”, oprócz złości, można wyczytać, co dziecko chciałoby osiągnąć i przekazać (np. by mu kupować wszystko to, czego ono sobie zażyczy).

•    Podstawową zasadą w przyjmowaniu krytyki jest umiejętność oddzielenia emocji od meritum sprawy, czyli zachowanie do niej dystansu. Pamiętaj, że wbrew pozorom, może się ona stać ważnym źródłem informacji, w jakim kierunku można zmienić swoje zachowanie. Krytyki nie lekceważy się, nie neguje, ale i nie pozwala, by paraliżująco działała na psychikę.
•    kiedy Cię dziecko krytykuje, nie złość się na niego tylko spokojnie wytłumacz, porozmawiaj; ale jeśli uważasz, że twoje postępowanie i stanowisko są bezwzględnie słuszne, powiedz, że nie pozostaje smykowi nic innego jak się podporządkować.

•    Kiedy dziecko krytykuje cię w złości, wykorzystaj sytuację, by nauczyć go nazwać i rozpoznać, zrozumieć uczucia. Zazwyczaj bowiem: „nienawidzę cię”, znaczy:  "Jestem zły, bo...", który dla małego dziecka jest komunikatem zbyt trudnym. Zawsze trzeba mu wyjaśnić, co się zdarzyło i jaka jest adekwatna nazwa dla tego, co czuło.

•    Jeśli dziecko krytykuje cię tylko po to, by sprawić ci przykrość, zignoruj to zachowanie lub powiedz, że „dopóki nie będziesz się wyrażać o mnie z szacunkiem, nie będę cię słuchać” czy „Przykro mi jest, ze tak do mnie mówisz”. Jeśli i to nie skutkuje – poproś dziecko o pójście do swojego pokoju i przemyślenie sprawy. Później porozmawiajcie o tym, co się stało i o co tak naprawdę chodziło. Może dojdziecie do konstruktywnych, zadowalających obydwie strony, wniosków.

•    Jeśli dziecko krytykuje cię w napadzie złości, musisz najpierw go przerwać, choćby przez zmianę scenerii - zabierz je z miejsca, w którym doszło do konfliktu lub oddeleguj do swojego pokoju, gdzie będzie mogło ochłonąć i zebrać myśli.

•    Spójrz na krytykę z innej strony: ciesz się, że twoje dziecko nie boi się okazywać wprost swoich uczuć, że ma swoje zdanie, ma świadomość własnego "ja" i swoich stanów psychicznych, nie ma trudności z konfrontacją. To naprawdę ważne.

Monika Zalewska -Biełło


reklama