reklama

Krzyczysz ty, krzyczę ja

Ledwo żywa padasz wieczorem na kanapę – „to był wyjątkowo ciężki dzień” – myślisz i oddychasz z ulgą, bo oto masz chwilę tylko dla siebie.

Nie do końca jednak cieszy cię dobra książka, wyraźnie zaś coś cię gryzie: cisza, mącona jedynie przez równe oddechy śpiącej dzieciarni oraz ich słodkie buźki budzą … twoje poczucie winy. Masz wyrzuty sumienia, bowiem złamałaś dane sobie słowo i nie raz, nie dwa - nawrzeszczałaś na nie, ile w piersiach tchu. Tyle razy obiecywałaś sobie, że będziesz opanowaną, cierpliwą i ciepłą mamą, która trzyma zdrową dyscyplinę bez krzyków i dzikich awantur, posiłkując się bardziej cywilizowanymi metodami wychowawczymi.

Doskonale wiesz, że w wychowywaniu dzieci najważniejsza jest mądra miłość, której najbardziej istotne składniki to konsekwencja w egzekwowaniu poleceń i zakazów oraz ustalenie zasad i granic, w ramach których dziecko może korzystać ze swobody. Wiesz, że powinnaś być opanowana i psychicznie stabilna, by dzieci miały w tobie oparcie i wzór do naśladowania, że powinnaś podwójnie się starać. Tylko skąd wziąć tyle sił, z jakich pokładów cierpliwości czerpać (zwłaszcza, gdy jesteśmy zmęczone bądź po prostu zdenerwowane), by po siedemnastej prośbie: ”nie skacz po kanapie”, ósmej:” załóż piżamę” czy trzeciej:” nie zabieraj bratu auta” nadal być skałą i nie krzyknąć na Małego Potwora celem przywrócenia go do pionu?

Wydaje się być zrozumiałe, że najczęstszą, najbardziej naturalną reakcją w chwili, kiedy obezwładnia nas złość na dziecko (zwłaszcza, jeśli dotyczy ona braku posłuchu) jest krzyk. Niestety – odpowiedź ta nie dość, że nie przynosi pożądanych efektów, wpycha nas w sidła poczucia winy, zawodu i przekonania o niewydolności wychowawczej, to niesie ze sobą więcej szkody niż pożytku dla dzieci.

Twoje wrzaski na dziecko:

  • uczą je wyrażania się poprzez krzyk – wpajają przekonanie, że jest to jedyna skuteczna forma komunikowania się i … wyzywania złości

  • budzą agresję, uczą wyładowywania się na innych

  • upokarzają je, są przyczyną lęku i dezorientacji (nieadekwatnością twej reakcji do sytuacji bądź choćby krzykiem: ”nie krzycz”)

  • wypaczają - jeśli zwracasz na dziecko uwagę tylko wtedy, gdy jest niegrzeczne, ono może zacząć się źle zachowywać tylko po to, byś zwróciła na niego uwagę

  • krzyk jako lek na brak dyscypliny hamuje rozwój empatii u dziecka. Gdy reagujemy złością - pokazujemy, że nie przywiązujemy wagi do uczuć innych. Z kolei spokojnie wyjaśnianie, pokazywanie wpływu jego złego zachowania na innych, wspiera rozwój empatii.

Zdarza się, że dziecko staje się przypadkową ofiarą huśtawki nastrojów mamy: matka krzyczy na dziecko uznając, że jest ono agresywne, tymczasem agresywna jest ... ona sama. Mamy wtedy do czynienia z mechanizmem obronnym, jakim jest projekcja (przypisywanie innym własnych poglądów i zachowań). Czasem matka krzyczy na dziecko za złe zachowanie, choć jeszcze rano identyczna sytuacja nie wzbudziła w niej żadnych emocji. Okazuje się, że prawdziwym powodem wybuchu jest wściekłość na męża. Mamy do wówczas do czynienia z mechanizmem obronnym, jakim jest racjonalizacja (pozornie racjonalne uzasadnianie swoich decyzji i postaw, kiedy prawdziwe motywy pozostają ukryte).

Jeśli natura obdarzyła cię ognistym temperamentem, gorącą krwią i nadludzką energią – masz na pewno większy problem niż mama, która jest oazą spokoju o duszy szachisty. Wiedz jednak, że wszystko jest kwestią podejścia, chęci oraz pracy nad dziećmi … i sobą. Cóż, czasem tylko trzeba mocniej zamknąć oczy i zobaczyć bezludną wyspę z rajską plażą. Ale zupełnie serio:
przede wszystkim wpajaj dzieciom zasady panujące w domu, i sama ich przestrzegaj. Zawsze staraj się dawać proste polecenia i formułować jasne komunikaty. Bądź konsekwentna.

  • Spokojnie tłumacz, bądź opanowana, jeśli zachodzi potrzeba - powtarzaj polecenie i milion razy, do znudzenia, w każdej sytuacji.

  • Nagradzaj, wprowadź system mądrych kar.

  • W międzyczasie pamiętaj, że to ty uczysz dzieci kultury osobistej – jeśli krzyczysz, a wszystko przekazujesz z irytacją w głosie, na bank twoje dzieci będą ten wzorzec powielały.
  • Jeśli czujesz, że zaraz wychowawczo polegniesz, krew cię zaleje i wybuchniesz – wyjdź z pokoju, ochłoń, zbierz myśli, oddychaj spokojnie i licz – do dziesięciu, do stu. Zamknij oczy i w myślach pakuj się, wyprawiaj dzieci do babci, wsiadaj do pociągu byle jakiego.

  • Postaraj się spojrzeć na sytuację okiem malucha, który testując twą cierpliwość, uczy się życia, czegoś o sobie, jednym słowem – kolekcjonuje doświadczenia.

  • Szanuj indywidualność dziecka poprzez okazywanie mu zrozumienia i troski bez względu na to jak silny ma dziecko charakterek.

  • Pamiętaj, że dziecko wiele rzeczy widzi inaczej niż my, dorośli, wiele zjawisk jest dla niego nowych, wiele z nich nie rozumie. To, co dla nas jest oczywiste – dla niego jeszcze takim być nie musi.
     
  • No i zrozum - istnieje cała masa ciekawszych zajęć niż spanie, jedzenie czy sprzątanie. Bądź matką wymagającą, ale i rozumiejącą.

I cokolwiek się dzieje, nigdy nie myśl, że nie dasz rady – uwierz w siebie i wspieraj się mantrą „radzę sobie świetnie, w trudnych sytuacjach". Jednym słowem bądź twarda i … nastaw się na sukces: będzie nim sytuacja, kiedy twoje dzieci będą postępowały według narzuconych im zasad nie ze strachu lub dla uniknięcia kary, a jedynie dlatego, że uznają je za dobre i słuszne.

Monika Zalewska-Biełło

reklama