reklama
Kumpel malucha, czyli zwierzak w domu

Kumpel malucha, czyli zwierzak w domu

Prawie każdy z nas ma w domu lub przynajmniej chciałaby mieć jakieś zwierzę.

Jedni wolą „tradycyjne” czworonogi, jak psy czy koty, inni gustują raczej w małych stworzonkach jak ptaki, rybki czy gryzonie albo gady. Są nawet i tacy hobbyści, którzy hodują owady czy pajęczaki. Tymczasem spodziewasz się dziecka. I co dalej?

Kiedy okazuje się, ze dziecko jest w drodze, wiele rodziców zadaje sobie pytanie, co z domowych zwierzyńcem. Czy nie zaszkodzi on przyszłej mamie i jej dziecku? Szczególny strach wzbudzają koty, ileż to bowiem się nasłuchaliśmy i naczytaliśmy o toksoplazmozie!

Tymczasem nie każdy kot może zarażać toksoplazmozą, bo nie każdy jest na nią chory. Zwierzę, które nie wychodzi na zewnątrz, nie je surowych myszy czy ptaków ani w ogóle surowego mięsa, nie ma możliwości zarażenia się tą chorobą. Dużo łatwiej niż od kota, nawet wychodzącego z domu, ciężarna może zarazić się toksoplazmozą, nie myjąc dokładnie warzyw i owoców i mając kontakt z surowym mięsem przez jego spożycie czy dotknięcie ust ręką, którą przed chwilą wyrabialiśmy mięsne surowe „ciasto” np. na kotlety. Oocysty, przez które przenosi się toksoplazmoza znajdują się bowiem albo w zarażonym surowym mięsie (wysoka i niska temperatura je niszczy) albo w glebie (stąd, będąc w ciąży, obieraj ziemniaki w gumowych rękawiczkach), albo w odchodach kota, który zjadł zarażone mięso.

Nawet jeśli jednak zarażony kot załatwia się do kuwety w domu, to aby oocysty się wykluły, potrzeba  dwu dni ich kontaktu z powietrzem, inaczej mówiąc, trzeba byłoby przez dwa dni nie sprzątać kuwety i jeszcze mieć ustny kontakt z odchodami kota. Na wszelki wypadek jednak, jeśli jesteś w ciąży, wychodzącego kota niech w kuwecie obsługuje mąż, a jeśli musisz to robić Ty, to koniecznie w gumowych rękawiczkach, a potem umyj dokładnie ręce.

Śmiało natomiast możesz głaskać kota czy pozwolić mu spać w swojej pościeli. Pamiętaj jednak, by przed jedzeniem, a po głaskaniu kota umyć ręce. Na futerku nie znajdują się oocysty, ale może tam być wiele innych odzwierzęcych bakterii, a po co przenosić je do ust? Pamiętaj również, ze nie tylko wtedy, gdy jesteś w ciąży, powinnaś dbać o regularność badań i szczepień swoich pupili.

Pewnie co rusz słyszysz życzliwe komentarze rodziny: pozbądź się zwierzaków, bo zaszkodzisz sobie albo dziecku, przecież to kurz, bakterie, choroby, a gdy pociecha przyjdzie na świat, cały czas musisz poświęcić tylko jej, nie będziesz mieć wiec ani chwili, by… Tymczasem wcale nie musisz się zwierząt pozbywać.

Dlaczego wciąż warto hodować zwierzęta domowe?

·    Bywa, że w ciąży masz wahania nastroju. Kontakt ze zwierzęciem może uspokajać i relaksować, a także, jeśli masz psa, mobilizować do ruchu na świeżym powietrzu.

·    Jeśli zwierzę jest regularnie badane i szczepione, kontakt z  nim na co dzień, spowoduje, że zarówno organizm Twojego dziecka, jak i Twój przyzwyczają się do obecności naturalnych niegroźnych drobnoustrojów np. na futerku psa , kota czy chomika. Dzięki temu jest mniejsze prawdopodobieństwo, że  u Twojego dziecka pojawi się alergia na kurz, roztocza i sierść zwierząt.

·    Kontakt z pupilem od najwcześniejszych miesięcy życia powoduje, że dla dziecka obecność zwierzęcia w domu stanie się czymś naturalnym. Dzięki temu Twój maluch w przyszłości nie będzie może marudził: Kup mi psa/świnkę morską/chomika itp., gdyż od początku będzie miał naturalną świadomość, ze zwierzątko to nie zabawka, tylko żywa istota, którą trzeba się zająć i nie można jej rzucić w kąt, gdy się znudzi.

·    Zwierzę jest świetnym stymulatorem rozwoju ruchowego małego dziecka. Nasz synek od początku bardziej interesował się przemieszczaniem się na rozmaite sposoby niż siadaniem, a to wszystko po to, by dogonić łaciate futerkowe miauczące stworzenie, które wałęsa się po mieszkaniu.

·    Pupil uczy empatii i wrażliwości. Malec niejako automatycznie, biorąc przykład z rodziców, uczy się, że zwierzę też czuje ból czy znudzenie i że psa nie można bić czy wkładać mu palca do ucha. Dziecko mimochodem przyswaja sobie różnicę między pluszową zabawką, a żywą kosmatą istotą.

·    Zwierzak wyrabia poczucie obowiązku w dziecku. Maluchy uwielbiają karmić i poić zwierzątka, a także obserwować ich zachowanie. Z czasem więc np. dwuletnie dziecko może my nauczyć, jak karmić kotka, pieska czy chomika.

·    Jeśli mamy kilka zwierząt, dziecko tez poznaje różnice między nimi i dzięki temu np. dowiaduje się, że rybek nie można pogłaskać, a szczurka tarmosić za ucho tak jak kota.

·    Zwierzę może stać się świetnym kompanem dla dziecka. Nasz kot, ilekroć widzi, że  synek zaczyna go szukać i gonić, podbiega do dziecka na odległość kilkunastu centymetrów i gdy maluch już-już prawie trzyma jego łapkę czy ogon, kot czmycha w przeciwległy koniec mieszkania i cała zabawa, niezwykle dla synka absorbująca, zaczyna się od nowa. Tak wiec nie tylko dzieci bawią się ze zwierzętami, ale i zwierzęta z dziećmi.

·    Dla dzieci pochodzących z „zoologicznych” domów kontakt z przyroda i przebywanie na łonie natury oraz szacunek dla wszelkiego życia jest czymś oczywistym, naturalnym jak oddychanie., posiadanie w domu pupila jest więc świetną i jakże zabawną lekcją poglądową.

Jakie zwierzę wybrać?
Dobrze, jeśli wasz futrzasty czy pierzasty lokator jest z wami jeszcze od czasów ciąży albo nawet przed poczęciem dziecka. Zwierzę wówczas bowiem zna mieszkanie i jego domowników i może mu być łatwiej się przyzwyczaić do zmian, jakie w rodzinie i w domu powoduje pojawienie się dziecka. Poza tym przed narodzinami malucha mas okazję spokojnie i bez stresu przyjrzeć się zachowaniu pupila: czy jest agresywny, czy lubi dzieci, czy bez protestu znosi delikatne tarmoszenia. To bardzo ważne, wtedy bowiem wiesz mniej więcej, czego się możesz spodziewać po swoim zwierzęciu i jak je „ułożyć”, by nie robiło dziecku krzywdy.

Przy malutkich dzieciach najlepiej sprawdzają się zwierzęta duże, łagodne, futerkowe, takie, do których można się przytulić i którym niełatwo jest zrobić krzywdę. Trzeba bowiem pamiętać, że ciekawski roczniak czy nawet kilkumiesięczniak będzie testował cierpliwość zwierzaka, tym bardziej, że dla małych dzieci tarmoszenie, ciągnięcie mamy za włosy czy kota za futro to po prostu objaw czułości i swoista dziecięca forma głaskania. Stąd od pewnego wieku dziecka trzeba już pilnować nie tylko, by pupil nie zrobił krzywdy dziecku, ale również by pociecha nie okaleczyła nieświadomie (ani tym bardziej świadomie) zwierzaka.

I na koniec bardzo ważna rzecz: Nawet, jeśli masz najbardziej wytresowanego psa i najgrzeczniejszego kota pod słońcem, nie zostawiaj ich NIGDY z dzieckiem bez nadzoru. W stosunku do zwierząt, nawet oswojonych i tych najłagodniejszych, istnieje zasada ograniczonego zaufania. W końcu to tylko zwierzę, które kieruje się instynktami, a te bywają czasem zdradliwe, wszak zwierzę nie ma nad nimi kontroli, a jedynie musi im ulegać.

Agnieszka Jankowska

Uważasz, że ten tekst jest wart przeczytania? Poleć go znajomym:

Oceń:

Wysyłam Twój głos!
Ocena: 4,75 z 5. Głosów: 8
Kliknij w gwiazdki, żeby dodać swój głos.
reklama