reklama
Pochwała starej zabawki

Pochwała starej zabawki

Wytarty miś bez oka, stary drewniany domek dla lalek, pudełko klocków, gry planszowe często takie zapomniane skarby z naszego dzieciństwa kryją strychy i piwnice naszych rodziców, a może i nas samych? Dlaczego warto sięgać po stare zabawki zamiast kupować nowe? Warto poświęcić temu chwilę namysłu, zwłaszcza przed zbliżającym się okresem świątecznym i szałem zakupów.

Historia
Stare zabawki mają historię, którą można dziecku opowiedzieć dając mu zabawkę. Taka opowieść prawie na pewno się przerodzi we wspomnienia o własnym dzieciństwie: przeżywanych lękach,  ukojonych przez maskotkę, radości oczekiwania na taką lalę z włosami przywiezioną przez ciocię zza granicy, ukochanym autku, które ciągle się gubiło i wiele innych. Sprawy niby błahe, ale uczą dziecko, że i my byliśmy mali, mieliśmy kłopoty, radziliśmy sobie z nimi w ten czy inny sposób. Można też poszukać owych zabawek na starych fotografiach, co z kolei jest okazją do rozmowy o pojawiających się na nich osobach. I tak historia zabawek splata się z historią naszej rodziny, a może i historią kraju?

Poszukiwania
Przekopcie znajome strychy. Wybierzcie się do muzeum: często w muzeach etnograficznych są wystawy ze starymi zabawkami, jest to okazja do obejrzenia ich i rozmowy o tym, jak bawiły się dzieci, gdy nie było telewizorów i komputerów. Czy zabawki bogatych i biednych się różniły? A jak jest dzisiaj? W Kielcach jest nawet Muzeum Zabawek i Zabawy, może uda się Wam je odwiedzić? Jeśli nie, można pooglądać chociaż fotografie umieszczone w wirtualnej sali. A co jeśli pamiętacie jakąś zabawkę, ale zginęła? Można jej poszukać na portalach aukcyjnych. Samo przeglądanie aukcji budzi miłe wspomnienia. Szukać można nie tylko rzeczy materialnych, ale i rymowanek, wyliczanek, zabaw. Dawniej dzieci często bawiły się wykorzystując patyk, kamyki, kapsle... A jak się mają zabawki w literaturze? Poszukajcie ich także tam: „Dzielny ołowiany żołnierzyk”, „Supeł”, „Spotkanie nad morzem”. A w co bawiły się „Dzieci z Bullerbyn”? Sięgajcie do wielu źródeł, takie poszukiwania zapadną w pamięć dziecka i będą wspaniale spędzonym wspólnym czasem znacznie ważniejszym niż kolejna zabawka na półce.

Trwałość
Jak to się dzieje, że naprawdę stare zabawki, mają się zupełnie dobrze, pomimo upływu czasu, a tak wiele tych nowo kupionych nie nadaje się do niczego... Odpowiedź jest dość prosta - przetrwały te wykonane z prawdziwą starannością, często przez rzemieślników, zabawki trwałe, nieniszczące się lub traktowane z niezwykłą dbałością. Dziś producentom nie zależy na tym, żeby zabawka byłą trwała, wręcz przeciwnie, większość firm kieruje się polityką, że im wcześniej się zabawka zepsuje, tym prędzej rodzic kupi nową. Oczywiście i tu są chlubne wyjątki, zwłaszcza producenci zabawek drewnianych dbają o ich trwałość, ale z tego względu cena takich klocków, domków dla lalek czy układanek, jest odpowiednio wyższa. Mimo to warto sięgać po zabawki drewniane: te stare i te nowe - często wzorowane na starych. Są one bezpieczne dla dziecka, bo wykonano je ze starannie wygładzonego drzewa, pomalowano ekologicznymi farbami. Drewno jest bardzo miłe dotyku, ma swoją fakturę i ciężar. Im większy jest przedmiot wykonany z drewna, tym jest cięższy (z plastikowymi przedmiotami bywa różnie), co daje dziecku prawdziwą wiedzę o świecie. Prostota drewnianych zabawek pozostawia miejsce dla wyobraźni i umożliwia twórczą zabawę. Jest to także cecha starych zabawek: taką zwykłą lalą można się było bawić, udając, że jest dzieckiem, mamą, nauczycielką, koleżanką. Barbie pozostaje Barbie - nie nadaje się do roli dzidziusia, a i sprzedawczyni, podczas zabawy w sklep, z niej kiepska.

Etyka
To wielkie słowo i w kontekście zabawek wydaje się nadużyte. Zastanówmy się jednak gdzie powstają współczesne zabawki... czy Wasze dziecko ma chociaż jedną bez napisu „Мade in China”? 80% zabawek na całym świecie produkowanych jest w Chinach. Tam właśnie produkują swoje zabawki wielkie koncerny. Co w tym złego? Otóż w fabrykach tych jest nagminnie łamane prawo pracy. Pracodawcy maksymalnie wykorzystują to, że robotnicy są bezradni i potrzebują tej pracy. Najczęściej zatrudniane są młode dziewczyny, którymi łatwo manipulować, a w okresie produkcji zabawek pod choinkę, nawet 13-15-o letnie dzieci i młodzież. Warunki pracy są bardzo złe: brak ochrony i ubrań roboczych często kończy się chorobą lub kalectwem. Oczywiście największą winę za taki stan rzeczy ponosi kraj, w którym prawo pozwala na takie traktowanie obywatela, ale przecież także konsument może mieć wpływ na to, jak produkcja zabawek się odbywa. Można próbować wywierać nacisk na producentów i sprzedawców, aby sprzedawane przez nich zabawki produkowane były etycznie. Można pisać listy, podpisywać petycje czy brać udział w akcjach organizacji dostrzegających ten problem (więcej informacji na przykład tutaj). Warto jednak przede wszystkim być świadomym tego wszystkiego.

Zdrowie
Kolejnym argumentem przemawiającym na korzyść starych zabawek jest zdrowie naszych dzieci. Według instytucji zajmujących się badaniem tego, wynika, że co trzecia zabawka ma nieprawidłowości mogące potencjalnie zaszkodzić dziecku. Są to: rakotwórcze substancje (ftalany, metale ciężkie, formaldehydy - dziecko ma znacznie cieńszą skórę i takie substancje wchłania szybciej), niewłaściwe oznaczenia - mylące dla konsumenta, elementy, które mogą się łatwo oderwać i zostać połknięte lub pokaleczyć dziecko, niejasne instrukcje i sprzeczne informacje. Zabawki używane są pod tym kontem przetestowane, a i wiele szkodliwych substancji zdążyło się z nich ulotnić.

Porządki
W dziecięcym pokoju zabawek jest już zbyt dużo? Dziecko z nich wyrosło? Może czas na porządki? Jednak zamiast wyrzucać te, które są zniszczone, spróbujcie je wspólnie naprawić, skompletować, zeszyć, skleić, odnowić. Tak zreperowane mogą poszukać nowego właściciela: młodszego dziecka w rodzinie, sąsiada, przedszkolaków czy dzieci z biedniejszych rodzin. Zabawka to także radość z jej dawania. Nie pozbywajcie się jednak wszystkiego i nie zapomnijcie schować kilka tych najukochańszych, żeby dziecko miało co pokazać swoim dzieciom.

Joanna Górnisiewicz

Uważasz, że ten tekst jest wart przeczytania? Poleć go znajomym:

Oceń:

Wysyłam Twój głos!
Ocena: 5,00 z 5. Głosów: 4
Kliknij w gwiazdki, żeby dodać swój głos.
reklama