reklama
Problemy adopcyjnych rodziców

Problemy adopcyjnych rodziców

Rodzice adopcyjni, mimo szczerej i dobrej woli oraz pragnienia pokochania dziecka, które pojawi się w ich domu, muszą poradzić sobie z szeregiem problemów psychologicznych.

Pojawiają się pytania - czy zaadoptować dziecko zdrowe, noworodka, nastolatka czy malucha wymagającego specjalnej troski? Czy będą zdolni przysposobić dziecko chore albo mniej sprawne intelektualnie, z różnymi deficytami, zaburzeniami? Co może się zdarzyć, gdy zabraknie sił do wychowania? Jak postępować? Kiedy i czy w ogóle powiedzieć maluchowi, że jest dzieckiem adoptowanym? Jak znosić różnice między własnymi oczekiwaniami wobec nowego członka rodziny, a jego możliwościami intelektualno-emocjonalnymi?

Istotne znaczenie ma motywacja pary małżeńskiej - jeśli wiązała się ona ze świadomą decyzją, w której było zarezerwowane miejsce dla trudności, bez złudzeń o rodzinie idealnej, to  szanse, że się uda są dużo większe. A może na adopcji zależało tylko jednemu z rodziców? Bądź chodziło głównie o ratowanie związku przed rozpadem?

Warto pamiętać, że każdy człowiek, również ten maleńki, wnosi w relację z drugim człowiekiem swoją własną historię, swoje życiowe doświadczenia, nierzadko naznaczone cierpieniem. W przybliżeniu określają one, co z jego punktu widzenia, w tym nowym spotkaniu jest bezpieczne, a co nie. Część wątpliwości ma szanse rozwiać się już na etapie ubiegania o przysposobienie dziecka oraz podczas procedury kwalifikacyjnej. Oczywiście, jeśli adoptowane maluch jest niemowlęciem, które trafiło do nowych rodziców najszybciej, jak tylko to było możliwe, to problem jest zdecydowanie mniejszy, być może nawet nigdy się nie pojawi. Trudniejsza będzie sytuacja, gdy do rodziny trafia kilkuletnie dziecko.

To oczywiste, że wszystkie dzieci pragną czuć się chciane i ważne, ale nierzadko ich psychika jest naznaczona, brakiem poczucia bezpieczeństwa i miłości, zaniedbaniem, odrzuceniem, a nawet doświadczeniami przemocy. Ten mały, słaby człowiek musiał poradzić sobie z doświadczeniami „dziecka niczyjego”, pobytem w domu dziecka! Czy rodzice adopcyjni, którzy mają już swoje własne, rodzone dzieci, a z różnych powodów decydują się na adopcję, są w lepszej sytuacji? Badania wykazują, że tak. Z drugiej strony, mogłoby się wydawać, że ci, którzy decyzję podjęli po długich i nieudanych staraniach o własne potomstwo, wnoszą do nowej relacji tyle entuzjazmu, nadziei, radości  iż to wystarczy by zbudować silna więź . Ale jest jeszcze nieukojony ból, tkwiące w podświadomości poczucie straty, odepchnięte, nieprzepracowane uczucia. Uciekanie od nich czy zaprzeczanie im utrudnia bycie rodzicem takim, jakim wyobrażali sobie, że będą. Nieoczekiwanie i ku zaskoczeniu, pojawia wrogość, zamiast ciepła agresywne słowa. Początkowy entuzjazm zostaje zastąpiony rozczarowaniem i rozgoryczeniem. A przecież zupełnie szczerze oczekiwali tego dziecka! Akceptacja i wzajemne zrozumienie zostają dodatkowo utrudnione poprzez nieufność malucha, podejrzliwość, agresywność, złość. Starsze dzieci często lekceważą zasady wychowawcze rodziców, ignorują nakazy i zakazy, wagarują bądź nawet uciekają z domu. Więź uczuciowa i emocjonalna między adoptowanym dzieckiem i jego „nowymi” rodzicami rodzi się bardzo powoli. Zwykle towarzyszy temu ciężki wysiłek.

Napięcia i frustracje mogą mieć też inne źródło. Jeśli do rodziny trafia dziecko, które doznało przemocy, to nadal mimo świadomości tego, że od tej pory nie musi się już niczego obawiać, będzie zachowywało się tak, jakby sytuacja zagrożenia nadal istniała. Maluch może nieświadomie przenosić swoje lęki i bronić się przed rodzicami adopcyjnymi, jakby to byli wciąż zagrażający mu rodzice biologiczni. Dziecko staje się lękliwe, wycofane, bierne, apatyczne, pozbawione inicjatywy i woli działania albo agresywne, wrogie, pełne gniewu. Może mieć kłopoty z nawiązaniem bliskiej relacji z rówieśnikami, z rodzicami. Nie będzie reagowało na napomnienia, tłumaczenia, a tym bardziej na krzyk, czy groźby. Rodzice adopcyjni, obsadzeni przez dziecko w roli „prześladowcy”, w odpowiedzi na jego zachowania mogą zacząć przejawiać niezrozumiałe dla siebie, negatywne reakcje i zachowania. Pojawia się u nich napięcie, złość, nawet odrzucenie – znane mechanizmy psychologiczne. Rodzi się niebezpieczeństwo uruchomienia niezdrowych sposobów funkcjonowania rodziny, bowiem frustracja, spowodowana porażką wychowawczą, jeszcze bardziej pogłębia trudności.

Rodzice adopcyjni, którzy przysposabiają dzieci z rodzin dysfunkcyjnych i nie są przygotowani na pojawienie się problemów, stają najczęściej przed przerastającym ich zadaniem odbudowania u maluchów poczucia bezpieczeństwa i pewności siebie. Sama miłość nie wystarcza, gdyż dzieci niejednokrotnie nie potrafią jej przyjąć. Poza tym mama i tata mają niekiedy zupełnie nierealistyczne oczekiwania wobec dziecka, a im większe oczekiwania, tym łatwiej o porażkę i poczucie, że sytuacja ich przerasta. Zaczynają szukać pomocy bardzo późno, kiedy problem wymyka się całkiem spod kontroli i bardzo trudno jest cokolwiek zmienić, poprawić. W odruchu desperacji mogą reagować chęcią ucieczki przez rozwiązanie adopcji.

Kolejna poważna trudność,  to tzw. poalkoholowy zespół płodowy u dzieci. Jeśli ich matki nadużywały, bądź używały alkoholu podczas ciąży, to u wielu dzieci wystąpi on w postaci zaburzeń funkcjonalnych, emocjonalnych oraz zaburzeń zachowania, powodując zarówno dysfunkcje organiczne, jak i psychiczne. Prawdopodobne konsekwencje, to problemy z nadpobudliwością psychoruchową, kłopoty w szkole, trudności w uczeniu. Rodzice mogą mieć poczucie, że zachowanie dziecka wynika z patologii odziedziczonej po rodzinie biologicznej i nic na to nie można poradzić. Ich dziecko niczego się nie uczy, jest wciąż niedojrzałe. Powyższe trudności wynikają nie tylko z występowania płodowego zespołu poalkoholowego, ale równie często z traumatycznej przeszłości dziecka, braku stałości i bezpieczeństwa w jego dotychczasowym życiu.

Postawienie dokładnej diagnozy, co z czego wynika, jest często niemożliwe i nie o to chodzi. Dlatego warto zadbać o pomoc i wsparcie, ale przed wczesnym jej szukaniem hamuje rodziców lęk przed oceną, poczucie wstydu i lęk. Często nie są świadomi ewentualnych zagrożeń, natomiast mogą tkwić w złudnym i mylącym przekonaniu, że obdarzenie dziecka miłością wystarczy, by pokonać wszelkie trudy adopcji. Warto przekonać ich, że nie chodzi tu jednak o niekompetencję - w pewnym sensie są bezbronni wobec ogromu problemów. Oprócz gotowości do pokochania dziecka, potrzebne jest jeszcze rzetelne przygotowanie się do przysposobienia dziecka poprzez zdobywanie wiedzy, poznawanie siebie, urealnienie własnych oczekiwań, wypracowanie wspólnej strategii postępowania wobec adoptowanego dziecka, dbałość o udzielanie sobie wsparcia czy korzystanie z pomocy, np. psychologa.

Świadome pogodzenie z faktem, że nie mogą mieć własnego dziecka oraz wiedza o mechanizmach, jakie rządzą światem dziecka adoptowanego i zdawanie sobie sprawy z trudności wychowawczych, jakie sprawia młoda osóbka, która stoi przed koniecznością zaadaptowania się do nowych warunków, pozwala uniknąć poczucia winy, przeciwdziała kumulowaniu się negatywnych emocji w dziecku i w rodzicach adopcyjnych, ułatwia podjęcie decyzji o szukaniu profesjonalnej pomocy. Często pomaga to w uwolnieniu się od źle rozumianego wyobrażenia o rodzicielskiej miłości, przejawiającej się w chęci wynagradzania dziecku doznanych w przeszłości krzywd, ignorowaniu dyscypliny. Takie metody działania potęgują tylko problemy z dzieckiem adopcyjnym. Pojawiają się kradzieże, rozboje, handel narkotykami, złe oceny w szkole itp. I tu przed rodzicami stoi bardzo trudne zadanie umiejętności stawiania granic, współpracy i wypracowywania wspólnych rozwiązań związanych z wychowywaniem dzieci, konsekwencji, cierpliwości w ciągłym powtarzaniu reguł, bez agresji czy przemocy, kształtowaniu świata wartości, szacunku wobec malucha. Trzeba mieć świadomość, że problemy z adoptowanym dzieckiem nigdy nie są tylko i wyłącznie winą dziecka czy konsekwencją jego trudnej przeszłości. Nieporozumienia powstają na styku rodzice adopcyjni-dziecko.

Naukowcy przypuszczają, że społeczno-emocjonalne urazy we wczesnym okresie życia dzieci, które zostały później adoptowane, mogły spowodować zmiany w mózgu, które odpowiadają za przedwczesne dojrzewanie ważnych ścieżek nerwowych. To wczesne dojrzewanie mózgu skutkuje później stymulacją przysadki mózgowej i włączeniem ścieżek hormonów, które powodują dojrzewanie. Adoptowane dzieci 25 razy częściej niż inne grupy dzieci przechodzą przedwczesne dojrzewanie. Dorastające nastolatki dają się we znaki niejednej mamie i tacie. Jeszcze trudniej mają rodzice adopcyjni. Muszą liczyć się z nieprzewidywalnością przysposobionego dziecka i jego dziwnymi czy niezrozumiałymi reakcjami. Często też czują się bezradni i nie wiedzą, co począć, dlatego powinni zawsze móc skorzystać z pomocy i wsparcia psychologa rodzinnego.

Niektórym parom, które zaadaptowały dziecko, udaje się, mimo wcześniejszych wielu nieudanych prób, doczekać się swojego własnego potomka. Do tej pory nie ma naukowego wyjaśnienia tego fenomenu. Innym przychodzi borykać się z kryzysami w małżeństwie, bowiem problemy poadopcyjne w relacjach partnerskich nie są rzadkie. Zbyt duże zaabsorbowanie opieką nad maluchem skutkuje obniżeniem jakości związku małżeńskiego co nie służy rodzinie, dlatego trzeba umieć zachować zdrową równowagę.

Mimo wielu trudów, a nawet bólu i łez, adopcja dziecka to cudowny dar, który warto pielęgnować, cieszyć się nim i chronić go. Dopiero czas pokaże jego wartość.

Anna Czajkowska
pedagog, logopeda, trener

Uważasz, że ten tekst jest wart przeczytania? Poleć go znajomym:

Oceń:

Wysyłam Twój głos!
Ocena: 4,25 z 5. Głosów: 8
Kliknij w gwiazdki, żeby dodać swój głos.
reklama