reklama
Sekrety szczęśliwych domów

Sekrety szczęśliwych domów

Mówi się, że szczęśliwa rodzina to ta, która jest pełna, nie ma w niej chorób i poważnych trosk. Ale czy to prawda?

Ile rodzin, które wpisują się w takową definicję, faktycznie odczuwają ową kojącą błogość? W ostatnich latach wiele się zmieniło – życie nabrało i rozmachu, i tempa. Rodzice pracują do wieczora, a po powrocie do domu marzą tylko o tym, by w ciszy i spokoju odetchnąć po męczącym dniu, a resztki energii pożytkują, robiąc w domu tylko to, co naprawdę konieczne. A dzieci? Te często żyją solo – wyeksploatowane obowiązkami szkolnymi i bogatą ofertą zajęć pozalekcyjnych, po powrocie do domu zamykają się w swoich pokojach, by poszaleć to na konsoli, to w sieci. I tak to członkowie rodzin – nie tylko familii pełnych, dobrze usytuowanych i pozornie idealnych, choć mieszkają pod jednym dachem, nie tworzą społeczności, bo żyją w swoim świecie - nie razem, a obok siebie.

Nie ma jak dom, szczęśliwy dom...

Szczęśliwy dom to ten, w którym każdy może czuć się swobodnie, domownicy lubią ze sobą być, są dla siebie ważni – interesują się sobą i się o sobie troszczą. Do domu wracają radośnie i chętnie, niczym do bezpiecznego gniazda. Szczęśliwy dom jest ciepłym i bezpiecznym miejscem, które daje ukojenie, siłę i poczucie, że mając kochającą rodzinę, tak naprawdę ma się wszystko. Pamiętajmy o jednym - że szczęście i dobrostan, nie tylko rodziny, nie jest dobrem przypisanym nam na stałe - musimy o nie dbać nieustannie, każdego dnia. Tylko... jak to robić?

Celebrujcie swa odrobinę ciepłej nudy

Mówi się, że odrobina ciepłej, domowej rutyny i nudy daje poczucie stabilizacji i szczęścia. To prawda, jednak niestety - codzienność to rzadko błogie leniuchowanie, częściej zaś mniej więcej stała sekwencja czynności: pranie, gotowanie, rachunki, zmęczenie czy kłótnie rodzeństwa. Tak, codzienność w takim wydaniu (i w takich proporcjach przyjemności i obowiązków) zdecydowanie może wypalać. Dobrze byłoby umieć wyluzować, przestać się spinać i po prostu odpuścić, by pocieszyć się sobą i „nic nie robieniem”. Pamiętajmy, że dom to nie tylko proza życia i obowiązki. Co powiesz na to, by czasem zamiast obiadu zamówić pizzę, a popołudnie – w myśl "odkurzanie nie ucieknie" - spędzić na innych rozrywkach? Grajcie w warcaby, urządźcie kalamburowy wieczór, wspólnie pieczcie ciasto czy obejrzyjcie familijny film. Rozmawiajcie, dyskutujcie, planujcie i wspominajcie. Bycie razem może być naprawdę fajne – zabawne, odprężające i inspirujące. Cieszcie się swą bliskością, ładujcie akumulatory rodzinną atmosferą. Miejcie swoje rytuały – jak te wieczorne, przed pójściem spać, celebrujcie tradycje - na przykład codziennie jedzcie wspólne kolacje, ale nie dajcie się rutynie! Dbajcie o to, by wasze życie było atrakcyjne, by się w nim coś pozytywnie działo. W tym celu nie musicie jechać na egzotyczne wakacje. By życiu nadać kolorów, chodźcie na spacery, na rower czy sanki, do kina. Wyruszcie na rodzinny piknik czy tajemniczą wyprawę za miasto.

Postawcie na aktywną komunikację

Wiele się mówi o tym, że dialog jest ważny. Pełni rolę nie tylko informacyjną, ale buduje bliskie, żywe relacje. Tak, jak niezwykle istotne jest, by mówić o tym, co się czuje i czego oczekuje, tak sam ważne jest słuchanie. Tymczasem cóż - często jesteśmy tak rozpędzeni, zorientowani na cel i zapętleni w chaosie dnia codziennego, że choć wypływają z nas potoki słów, rzadko tak naprawdę oczekujemy informacji zwrotnej. Po prostu nie słuchamy - i tego, co mówią do nas inni: partner czy dzieci, ale i tego, co podpowiada nam wewnętrzny głos. Przyznaj się – ile razy zdarzyło ci się, że wysłuchiwałaś mężowskiej relacji z pracy, energicznie rozprawiając się z kurzem na półkach, a kiedy córka relacjonowała ci swój dzień, swą uwagę bardzo sprawiedliwie dzieliłaś pomiędzy odbiorem owych zwierzeń a czytaniem emaila? Szanuj swego rozmówce, okaż mu zainteresowanie. Patrz mu w oczy, skup się na interakcji - słuchaj aktywnie tego, co ma do powiedzenia. Co ważne – na forum rodzinnym omawiajcie problemy, podejmujcie decyzje i omawiajcie różne sprawy (nie przeceniajmy jednak dzieci - nie mieszajmy ich w sprawy, które ich nie dotyczą, z kolei małżeńsko-rodzicielskie kwestie sporne roztrząsajmy raczej bez udziału małoletnich świadków). Niech każdy ma prawo głosu i szansę na wyrażenie swojej opinii. I na koniec – ile to razy uwierzyłaś, w temacie własnego dziecka bądź rozwiązania jakiegoś rodzinnego dylematu, opinii nauczyciela czy zasłyszanej ocenie specjalisty, sama nie zgłębiając tematu? Miej odwagę słuchać swego rozsądku, serca i intuicji.

Dbajcie o dobrą atmosferę w domu

Uśmiechajcie się często do siebie, odnoście się do siebie z sympatią i nie wymuszonym zainteresowaniem. Nie chodzi o to, by nie mówić, co jest nie tak, udawać, że nic się nie dzieje, gdy coś się rzeczywiście stało czy tłumić negatywne uczucia. Idealnie byłoby, gdyby w chwili irytacji – zamiast wybuchnąć bądź coś odburknąć - umieć wziąć głęboki oddech i pomyśleć o czymś, co sprawia przyjemność (nie ma to jak wizualizacja bezludnej wyspy). Szanujcie siebie, swoje przyzwyczajenia i usposobienia. Bądźcie dla siebie czuli i wyrozumiali – jeśli dojdzie do kłótni, umiejcie się przepraszać i sobie wybaczać. Odzywajcie się do siebie grzecznie i uprzejmie – nie dopuszczajcie do sytuacji, by ktoś stał się dla drugiego skarbonką na frustracje. Nie wyładowujcie na sobie złości. Za to często żartujcie, śmiejcie się – nie trzymajcie sztywnego, sztucznie podtrzymywanego dystansu rodzice - dziecko. Zapewne także wasza rodzina ma specyficzne, bo „wasze” poczucie humoru, swój „rodzinny slang”, który czasem przypomina kod, który w pełni rozumiecie tylko wy. Bawcie się nim! Na każdym kroku, w każdej sytuacji miejcie poczucie, że jesteście drużyną, przyjacielskim teamem, który współpracuje na co dzień i wspólnie tworzy dom: jego scenerię i rzeczywistość.

Monika Zalewska-Biełło


reklama