reklama

Słomiane wdowy

Mąż pracujący za  granicą i samotna żona, która została w kraju – to chyba pierwsze skojarzenie z hasłem słomiana wdowa.

Nie zawsze musi być to konkretnie wyjazd za granicę. Czasami jest  to praca w odległym miejscu w Polsce, bo tam mąż otrzymał dobrą propozycję. A może jest to praca wymagająca częstych wyjazdów i to powoduje, że mąż jest właściwie gościem w domu. To, co łączy te przykłady to długotrwała rozłąka współmałżonków. A patrząc z perspektywy słomianej wdowy są to samotne wieczory bez męża oraz cały dom (codzienne obowiązki, dzieci, czasami jeszcze praca zawodowa) na głowie tylko jednej osoby.

Czy można być w pełni zadowolonym czy szczęśliwym w takich warunkach? Odpowiedź  na to pytanie nie jest prosta. Ostatnio czytałam wypowiedź żony marynarza, która od dwudziestu lat (tyle trwa jej małżeństwo) tak żyje. Najpierw mąż wypływał na rejsy trwające nawet rok, teraz są to wyjazdy na 2-3 miesiące. Żona za każdym razem przeżywała odjazd, jak sama pisze:

„polubić się tego nie da, to co można zrobić to przyzwyczaić się, a przede wszystkim nauczyć się z tym żyć”. Idąc za przykładem słomianej wdowy z dwudziestoletnim stażem warto zadać sobie pytanie, jak układać życie w takiej sytuacji, by pomimo rozłąki słowo małżeństwo (a gdy są dzieci – rodzina) nie było tylko i wyłącznie pustym słowem.

Zapraszam do zapoznania się z trzema wskazówkami, które z różnych perspektyw podpowiadają jak radzić sobie będąc słomianą wdową:

Perspektywa 1. Ważne jest przygotowanie do rozstania.  Jeśli decyzja jest dopiero przed Tobą, wspólnie z mężem dokładnie przedyskutujcie plusy i minusy takiego rozwiązania. Dobrze byś czuła, że jest to Wasza wspólna decyzja. Co prawda nie uchroni Cię to przed samotnymi wieczorami i rozmyślaniem, czy na pewno warto było się rozstawać, ale ułatwi poradzenie sobie z nachodzącymi Cię wątpliwościami.

Pomaga też ustalenie planów dotyczących Waszej przyszłości – np. na jak długo się rozstajecie, czy też co będzie miało wpływ na to, że jednak szybciej podejmiecie decyzję o powrocie. Konkretne ustalenia (plany, przewidywanie działań awaryjnych – co zrobić, jeśli…) zwiększają Twoją kontrolę nad sytuacją.
Jeśli przed wyjazdem nie udało Wam się tych wszystkich spraw dookreślić – nic straconego – jeśli uznasz ten pomysł za przydatny, porozmawiaj o nim z mężem.

Perspektywa 2 – jak układać Wasze relacje? Tak tę kwestię opisuje młoda żona, której mąż rok wcześniej wyjechał do pracy za granicę: ”najpierw musiałam poukładać sobie codzienne obowiązki bez niego, na początku było trudno, po jakimś czasie udało mi się, miałam swój rytm i wtedy przyjechał mąż, i znowu było szaleństwo, a jak z powrotem wyjechał, na nowo musiałam układać swoje obowiązki”. Duża ilość komentarzy do tej wypowiedzi pokazuje, że podobnie sytuacje nie są obce i innym żonom.

Warto więc zastanowić się nie tylko nad tym jak regularnie utrzymywać kontakt gdy jesteście daleko, ale także jak spędzać wspólne chwile – gdy jesteście razem.

Czasami przyjazd męża jest traktowany jako święto. I z jednej strony to dobrze, bo podkreślasz, że jest on dla Ciebie ważny. Z drugiej strony to nie przyjazd dalekiej kuzynki, a męża. Nie może on być traktowany jak gość. To pełnoprawny członek rodziny, który ma swoje przywileje i obowiązki.  Jego przyjazd to czas na przyjemności, ale również na układanie kluczowych spraw domowych. Twój mąż musi czuć, że ma wpływ na decyzje dotyczące Waszego życia (np. spraw związanych z wychowywaniem dzieci). To wzmacnia rodzinne więzi.

Czasami najtrudniejsze jest to, że mąż nie może być obecny w ważnych momentach życia rodziny (święta, urodziny). Wspomniana już przeze mnie żona marynarza stara się, by jej mąż uczestniczył w jak największym stopniu w różnego rodzaju uroczystościach.   Na przykład zdarza się, że urządza dwie kolacje wigilijne: jedną  na kilkanaście dni przed 24-tym grudnia (gdy mąż jest w domu), a drugą już zgodnie z kalendarzem (gdy mąż jest daleko). To tylko przykład dla zobrazowania przesłania: pielęgnuj ważne dla Was chwile. Szczególnie w takich momentach, zarówno Ty jak i Twój mąż, potrzebujecie czuć, że pomimo trudności jesteście sobie bliscy.

Perspektywa 3 – sztuka istnienia osobno. Często słomiane wdowy opisując swoje życie bez męża, podkreślają samotne i smutne wieczory. Może to być oczywiście proza życia, bo np. trzeba zajmować się bez niczyjej pomocy dzieckiem. Często jednak jest to bardziej lub mniej uświadomiona postawa, że tak powinno być. Taką postawę dobrze opisują słowa popularnej dawno temu piosenki: „męska rzecz to być daleko, a kobieca czekać”. Nie zniechęcam do czekania na męża, ale namawiam, by ten czas bycia osobno nie był czasem straconym. To moment na uczenie się samodzielności. Nie tylko w sprawach zarządzania domem, ale także w ramach swoich zainteresowań, pasji. To moment, by uświadomić sobie, że warto mieć swoje pomysły na czas wolny, tak by jego spędzanie nie było uzależnione tylko i wyłącznie od obecności męża. To sztuka w małżeństwie (szczególnie z niedługim stażem) umieć istnieć nie tylko razem, ale osobno. Można wręcz napisać, że rozłąka uczy tej sztuki.

Dorota Uljasz

reklama