reklama

Z tej samej gliny... czyli style przywiązania

Na pewno zastanawialiście się nie raz, dlaczego tak wiele dzieci powiela schemat życia swoich rodziców:

dzieci ze szczęśliwych i trwałych związków tworzą związki równie udane i mocne, a dzieci ludzi żyjących w ciągłym napięciu emocjonalnym, są osobami, które boją się bliskości i nie umieją zaufać innym.

Te wszystkie Jasie i skorupki co za młodu nasiąkają, czy jabłka spadające niedaleko od jabłoni – ile w tym jest prawdy? Zastanawia to nie tylko nas, ale także psychologów: na ile nasze pierwsze więzi, które powstają między nami a najbliższymi (szczególnie matką) kształtują nas - to jacy jesteśmy w dorosłym życiu i jakie są nasze relacje z ludźmi?

Noworodek, niemowlak – wydaje się, że nie ma bardziej bezbronnej istoty na świecie. Wielka głowa, duża twarz w stosunku do reszty ciała, ogromne oczy – to wszystko instynktownie budzi w nas cechy opiekuńcze. Małe dziecko wzięte na ręce przywiera do opiekuna, chętnie nawiązuje kontakt fizyczny, bardzo szybko też zaczyna śledzić twarz wzrokiem, nawiązywać kontakt wzrokowy i uśmiechać się. Nie dzieje się tak przypadkowo, dzieci są słodkie – to ich zabezpieczenie. Bez opieki nie potrafią przeżyć dłużej niż dzień, dlatego samym swym wyglądem budzą w ludziach sympatię, niezależnie od narodowości.

Okazuje się też, że wszystkie dzieci na świecie reagują podobnie, gdy zostaną rozłączone z matką: krzyk i płacz, którego nie może uspokoić nic innego poza powrotem matki. Jej brak oznacza brak poczucia bezpieczeństwa, a w takich warunkach maluch nie godzi się na zabawę czy poznawanie świata z kim innym. Przedłużająca się rozłąka, przeradza się w rozpacz, aż wreszcie negację więzi – powrót matki jest ignorowany, zupełnie jakby dziecko chciało pokazać, że jej nie potrzebuje. Długotrwałe przebywanie w tym stanie sprawia, że dziecko zaczyna unikać wszelkich kontaktów, a w skrajnych sytuacjach zapada na tak zwaną chorobę sierocą.

J. Bowlby, twórca teorii przywiązania, stwierdził, że jakość owej więzi między dzieckiem, a jego najbliższymi zależy od ich reakcji na dziecko: musi ono odczuwać zainteresowanie opiekuna, aby powstała owa więź emocjonalna. Czy zawsze jest ona taka sama? Od czego to zależy? I dlaczego jest to takie ważne?

Otóż z badań na dorosłych wynika, że u większości styl nawiązywanych relacji z innymi ludźmi (szczególnie partnerami) jest dokładnie taki sam, jak styl relacji nawiązany z matką w dzieciństwie. Tak jakby dziecko tworząc pierwsze więzi, kształtowało jednocześnie kalkę, którą będzie powielać w dorosłym życiu.

Wyróżniono trzy różne typy wczesnych więzi między najbliższym opiekunem a dzieckiem:

Styl bezpieczny – charakterystyczny dla większości dzieci, około 2/3. Opiera się on na zaufaniu i na poczuciu bezpieczeństwa: dziecko ufa, że matka wróci, że zareaguje na jego płacz, zaopiekuje się nim i będzie o nie troszczyć. Ponieważ tak się rzeczywiście dzieje, maluch uczy się, że zasługuje na miłość i nabiera poczucia własnej wartości. Nie obawia się świata i chętnie go poznaje, bez większych problemów wchodzi w relacje z innymi. Dzięki temu dziecko nabiera odwagi, chętnie uczy się nowych rzeczy, jest aktywne w poszukiwaniu bliskich relacji z innymi. Dzieci, które cechuje ten styl przywiązania, jako dorośli potrafią tworzyć trwałe, dające oparcie i szczęśliwe związki. Są ufni w stosunku do innych, bez trudu zawierzają innym. Czują się bezpieczni, kiedy są zależni od innych, ale również wówczas, gdy ktoś jest zależny od nich. Nie obawiają się porzucenia ani bliskości.

Styl unikający – przypomina negację więzi, jaką można obserwować u dzieci rozłączonych z matką. Cechuje on około 20% dzieci. Taki styl przywiązania wytwarza się wówczas, gdy próby zbliżenia się do niej są karane. Nerwowa, często zagniewana matka szybko uczy dziecko, że lepiej dla niego jest trzymać się od niej z daleka. Po osiągnięciu wieku dorosłego, osoby o tym stylu przywiązania są nerwowe, boją się bliskości, zależności, nie potrafią zaufać.

Styl nerwowo-ambiwalentny – cechuje około 20% dzieci. Dziecko odczuwa stały niepokój, na myśl, że matka zniknie, dlatego ciągle upewnia się, czy ona jest, a na jej nieobecność reaguje gwałtownym płaczem. Silny lęk, jaki stale odczuwa, wpływa na zmniejszone zainteresowanie otoczeniem, niechęć w nawiązywaniu kontaktów z innymi, a w końcu przeradza się w gniew i niechęć do matki. Jako ludzie dorośli nie wierzą w to, że ktoś kocha ich naprawdę, łatwo ulegają huśtawce emocjonalnej, a ich uczucia wahają się od obsesyjnej miłości do skrajnej zazdrości, ponieważ są przekonane, że każdy partner ich prędzej czy później porzuci.

Dorośli, którzy prezentują bezpieczny styl przywiązania wspominają swoich rodziców jako osoby ciepłe, akceptujące, kochające nie tylko dziecko, ale i siebie nawzajem. To, jakimi jesteśmy rodzicami ma wpływ na dorosłe życie naszych dzieci.

Oczywiście, jak to w psychologii bywa, nic nie jest raz na zawsze przesądzone. Każdemu mogą się bowiem przytrafić takie wydarzenia, które będą miały negatywny wpływ na późniejsze życie: przemoc w rodzinie, traumatyczny rozwód, cichy i nieustający konflikt między rodzicami. A jednocześnie ludzie wychowani przez wyjątkowo zimnych i nieczułych rodziców umieją stworzyć bliską więź z partnerem, pomimo bagażu, który wnoszą do związku.

Warto pamiętać o tym, że choć nasi rodzice byli w naszym życiu niezwykle ważni, my nadal mamy możliwość świadomego wyboru tego, co chcemy naszym bliskim przekazać, a czego chcemy i możemy się pozbyć.

Joanna Górnisiewcz


Uważasz, że ten tekst jest wart przeczytania? Poleć go znajomym:

Oceń:

Wysyłam Twój głos!
Ocena: 3,00 z 5. Głosów: 4
Kliknij w gwiazdki, żeby dodać swój głos.
reklama