reklama

Ogródki bez płotów, ulice bez błota- Illinois

Kiedy zdecydowałam się, że zamieszkam za granicą, dużo myślałam o aklimatyzacji mojej rodziny i dziecka w szkole, realizacji w zawodzie.

Zastanawiałam się, jak to będzie. Byłam spokojna, bo wydawało mi się, że USA będzie się różniło od Polski jedynie językiem.Na miejscu okazało się jednak, że panują tam inne zwyczaje, są inne sklepy, ludzie inaczej się ubierają, inaczej wygląda nauka, produkty żywnościowe, rozmiary ubrań, miary, wagi, olbrzymia przestrzeń, inny klimat... Najbardziej zaskoczyły mnie ogródki bez płotów, brak błota na ulicach, porządek przed domami, uszeregowana zabudowa, nieznajomi, którzy pozdrawiają się na ulicy.

Pierwsze dni były bardzo ciężkie. Pomimo tego, że uczyłam się języka, okazało się, że moja znajomość jest niewystarczająca, aby czuć się komfortowo. To potęgowało mój lęk. Przecież mieliśmy tu normalnie żyć, dziecko miało iść do szkoły. Czułam się, jak małe dziecko.

Szkoła

Moja córeczka miała 8 lat, skończoną pierwszą klasę w Polsce. W Stanach trafiła do szkoły podstawowej, teraz chodzi do middle school. Zajęcia zaczyna o 8 i trwają zazwyczaj one do 15, niekiedy dłużej. Dzieci do nauczycieli zwracają się po imieniu.

Do szkoły można jeździć szkolnym autobusem szkolnym. Jeśli dziecko jest zapisane do klubu, np.: muzycznego lub innego, wtedy też jest dowożone specjalnym autobusem. Zajęcia trwają w jednym ciągu, z tzw. przerwą na lunch. Codziennie jest wf, przy czym (co mi się nie podoba) w szkołach podstawowych dzieci się nie przebierają w kostiumy.

Szkoły są super zabezpieczane. Wszystkie boczne wejścia do szkoły są zamknięte na czas lekcji. Główne wejście jest otwierane po zadzwonieniu. Znajduje się ono na wprost głównego sekretariatu. Tutaj pytają, w jakim celu przyszłaś.

Pierwszy dzień szkoły to żaden specjalny dzień, tak samo ostatni nie jest świętem. Dzieci samodzielnie nie wchodzą do szkoły, tylko stoją przed szkołą, klasami. Przy każdej szkole znajduje się plac zabaw dla maluchów.

Rodzice mają bardzo duży udział w organizacjach dla dzieci. Są trenerami drużyn sportowych, zastępowymi w harcerstwie.

Z dziećmi można spędzać czas różnorako. Do wyboru są (odpłatne) zajęcia z malowania, gotowania, majsterkowania. Organizowane są imprezy typu mama i ja, tata i ja, imprezy sportowe.

Zwyczaje

Jest też kilka zwyczajów, które mi się podobają. Jednym z nich jest tzw. urodzinowy sleepover, czyli dzieci zostają na noc i śpią w domu solenizanta. Dla dzieci to wielka atrakcja. Oprócz tego miłe jest wieszanie skarpet na kominku w Boże Narodzenie i wsadzanie tam drobnych prezentów, Halloweenowe przebieranie i chodzenie z dziećmi od domu do domu i zbieranie słodyczy od sąsiadów i. Podobają mi się też uroczystości związane z zakończeniem szkoły (graduation) jest to dosyć ważne w życiu studenta, prawie jak zjazd rodzinny.

Co warto zobaczyć w Illinois

Jeśli ktoś się wybiera na wakacje do Illinois, polecam wizytę children museum (www.chichildrensmuseum.org), gdzie dzieci poznają świat poprzez zabawę. Jeśli sie wykupi członkowstwo w innych muzeach, wtedy korzysta sie z programów edukacyjnych, np muzeum przyrody -dzieci bawiły się w wykopaliska dinozaurów(www.fieldmuseum.org), w oceanarium dzieci poznają oceaniczne i morskie stworzenia (www.sheddnet.org) i parki wodne na lato :-)

Kulinarne hity

Jeśli chodzi o jedzenie, tutejsze dzieci uwielbiają macaroni and cheese, czyli makaron z topionym serem żółtym! www.chefscatalog.com, a także pancake z syropem np klonowym (to popularne śniadanie), pieczone na ognisku marshmallows albo podtapiane miedzy krakersami w mikrofalówce, nazywane somemores, oraz oczywiście przeróżne i przepyszne cookies.

Iwon(k)a

 

reklama