reklama

Pomyślałam - musi nam się udać!

Mieszkam w pięknej Alanyi - na Riwierze Tureckiej, około 1 km od wybrzeża.

Kiedy  zdecydowałam się, że zamieszkam za granicą - pomyślałam, że musi mi się udać, chociaż trudno było nie sugerować się stereotypami na temat Turków i życia w muzułmańskim kraju. Jednak postanowiłam udowodnić, że związek Polki z Turkiem może się udać...

Turcję wyobrażałam sobie, jako kraj bardziej konserwatywny, a o ludziach myślałam, że są mało tolerancyjni.  Po przyjeździe okazało  się, że to nieprawda. Turcy są bardzo tolerancyjni wobec nas chrześcijan i małżeństw mieszanych Turków z Europejkami. Nie spotka się takiej niechęci do obcokrajowców, jak u nas w Polsce. To właśnie sprawia, że wiele mieszanych małżeństw decyduje się na zamieszkanie w Turcji, a nie w innym europejskim kraju.

 
Wbrew moim oczekiwaniom okazało się, że dziewczęta wcale nie są pozakrywane od stop do głów. Bardzo dbają o ubiór, chodzą wydekoltowane, pokazują swe ciało na plaży, nawet opalając się topless. Są wykształcone nie mniej  niż mężczyźni, co wydawało mi się niemożliwe przed przyjazdem do Turcji. W ogóle standard życia jest bardzo wysoki, co wydaje się nieprawdopodobne jak na muzułmański kraj.

 

Pierwsze dni były… pełne niespodzianek. Najbardziej zaskoczyło mnie  ogromne poświęcenie dla rodziny. Rodzina jest najważniejsza. Wszyscy sobie pomagają. Szacunkiem darzy się starszych ludzi i z ich zdaniem pozostali członkowie rodziny liczą się najbardziej.

Rodzina męża  nie od razu mnie zaakceptowała. Obserwowano każdy mój ruch. Czułam się, jak królik doświadczalny. Nawet nie mogłam spokojnie zmyć naczyń, bo patrzono mi na ręce. Cała wioska, w której mieszkają rodzice męża, schodziła się przez kilka dni, aby mnie sobie oglądać. Dobrze, że już wtedy znałam turecki, więc nikt nie mógł nic powiedzieć za moimi plecami. W międzyczasie poznawałam religię. Byłam w meczecie. Uczyłam się kuchni tureckiej od rodziny męża.

Siostry męża bardzo chciały, abym zmieniła religię. Poświęciła się prowadzeniu domu i rodzinie. Wtedy zaczęły powstawać między nami pierwsze konflikty, na tle kulturowym, typu:  ubieraj się inaczej, gotuj tak, jak mówimy, cały czas pierz dywany i w ogóle najlepiej nie wychodź z domu, bo jakiś mężczyzna może ci zrobić krzywdę. Faktem jest, że Turcy mają ogromny temperament i czasem łatwo przez to o kłopoty…

Nasz synek urodził się w Polsce. Do Turcji wyjechaliśmy, gdy miał 9 miesięcy. I wtedy przeżyłam lekki szok.  Okazało się, że właściwie nie ma słoiczkowego jedzenia.  A jeśli już jest to kosztuje mnóstwo pieniędzy. W Polsce mamy dużo produktów gotowych dla dzieci. Tutaj tego nie ma. Dzieci najczęściej jedzą zupę z soczewicy, dużo kaszy,  zupkę jogurtową przyprawianą miętą, sehriye- taki malusieńki makaronik z pomidorami,  kotleciki z soczewicy i kaszy.

W ogóle dzieciom poświęca się mało uwagi. Nie dostają tyle miłości i czułości, co w naszej kulturze. Moje zwyczaje wywołują uwagi typu: za krótko obcięłaś dziecku paznokcie, dziecku na głowę leje się wodę garnuszkiem podczas mycia. Tylko, że mój Emrah nigdy sobie na to nie pozwoli. Zdziwienie wywołuje, że ja gotuję małemu dodatkowe potrawy w ciągu dnia. Tu dzieci jedzą tylko 3 razy dziennie, tak jak dorośli.

Ciągle mi się trudno pogodzić z tym, że kobieta jest przeważnie tylko panią domu.  Jej rolą jest rodzenie dzieci i zajmowanie się domem. Jest  sporo wykształconych kobiet, ale mają kłopot z dostaniem pracy. Zresztą mężczyźni niechętnie się zgadzają, by ich żony pracowały. Ja na razie kończę studia. Chcę  pracować w szkole, jako nauczycielka angielskiego.

Na razie obserwuję  rożne zwyczaje i w części  uczestniczę. Po narodzeniu dziecka czyta się mu pierwszy wersy KORANU do uszka. Oczywiście jest też obrzezanie małych chłopców, którzy aby stać się prawdziwymi muzułmanami muszą przejść przez ten obrządek. Mój mąż zgodził się na chrzest małego, więc i ja muszę się zgodzić na obrzezanie. Ten zwyczaj mnie przeraża mimo, że jest połączony ze świętowaniem . Chłopcom wyprawia się specjalne przyjęcie. Jest muzyka, tańce, zabawa. Chłopczyk wdziewa specjalną szatkę, dostaje berło i koronę. To taki strój, który symbolizuje inicjację. Moja rodzina na zakończenie ramadanu obdarowuje się słodkościami. W tym czasie dzieci zbierają cukierki od sąsiadów.

Jak można z dziećmi spędzić wolny czas ? Akurat w Turcji jest bardzo dużo cudownych placów zabaw. Są większe od naszych polskich. Kolorowe i pilnowane przez dozorcę. Oprócz tego, tam gdzie mieszkam, jest piękna  plaża i świetne miejsce na piknik pod palmami. Mnóstwo basenów z  brodzikami, fontannami i zjeżdżalniami. Niedzielną atrakcją dla tureckich rodzin jest piknik w górach na rzece DIM.

Jeżeli wybieracie się do Turcji z dziećmi turystycznie, to polecam na riwierze tureckiej (Alanya) ogromny aquapark z delfinarium, piknik nad rzeką w górach (tam też jest sporo atrakcji dla maluchów, zjeżdżalnie i stawki z rybkami), rejs po rzece MANAVGAT- podczas rejsu podziwia się stada żółwi i pelikanów. Ponadto czeka was plażowanie w miejscu, gdzie rzeka wpływa do morza.

Jeśli chcecie spróbować specjałów kuchni tureckiej to proponuję LAHMACUN -turecką pizzę, BOREK-coś w stylu naszych pierogów, ale większych i chudszych, nadziewanych  mielonym mięsem, białym serem, ziemniakami lub szpinakiem, ZUPĘ Z SOCZEWICY- nawet dzieciaki się zajadają, YAPRAK SARMASI- podobne do naszych gołąbków, ale zawijane w liście winogron, nadziewane warzywnym farszem z ryżem, na ostro. Są one tak cieniutkie jak palec. Do picia oczywiście AYRAN- jogurtowy słony napój, który gasi pragnienie w  czasie upału  jest pomocny przy biegunkach. A jeśli w domu chcesz przywołać smak tureckiej kuchni  spróbuj ugotować na rosołku trochę soczewicy z ryżem. Przypraw do smaku. Taka zupa z soczewicy jest bardzo prosta i smaczna, no i zdrowa.

Pozdrawiam
Karolina

reklama