reklama

Pomyślałam, że w życiu nie nauczę się niderlandzkiego

Kiedy zdecydowałam, że zamieszkam za granicą, pomyślałam, że w życiu nie nauczę się niderlandzkiego i do końca moich dni będę rozmawiać po angielsku.

Początkowo niesamowicie tęskniłam za Polską (minęło to po dwóch latach). Wyobrażałam sobie, że w Holandii ludzie są bardziej skryci. Po przyjeździe okazało się, że są tacy sami jak w  Polsce: jedni sympatyczni, a drugim nawet nie warto się kłaniać.

Kiedy sprowadziłam się do Holandii, nie miałam jeszcze dziecka. Dwa lata po ślubie urodził się nasz starszy syn. Opieka po porodzie to jest coś, co mnie bardzo mile zaskoczyło: przez 8 dni przychodzi codziennie (min.na 4 godziny, a max. na 8 godzin) opiekunka, która zajmuje się dzieckiem nowonarodzonym, ale również starszym, (jeśli takie jest), uczy rodziców wykonywania czynności pielęgnacyjnych, pozwala mamie odpocząć, papie nacieszyć się maluchem, robi zakupy, sprząta i gotuje. Na dodatek w całości lub w 75 % płaci za to ubezpieczenie.

Jeśli chodzi o wychowanie, nie podoba mi się, tzw. wychowanie bezstresowe. Ciągle jeszcze spotykane dziecko to święta krowa, która chodzi w zabłoconych kaloszach po krześle, a mamunia się cieszy, że jest takie sprawne fizycznie. Z drugiej strony dzieci uczy się samodzielności, pracy w grupie, tolerancji (szacuje się, że w roku 2015 zaledwie 30 % mieszkańców będzie rdzennie białych), podejmowania decyzji i odpowiedzialności.

Dla mnie bardzo pozytywne jest- po pierwsze zdrowe karmienie np. dziecko 12 miesięczne je to samo, co rodzice (chyba, że jest alergikiem) i nikt mu żadnych papek nie robi, a w wieku 18 miesięcy potrafi w miarę sprawnie posługiwać się sztućcami.

Po drugie - sport. Maluchy od 4-go roku życia zapisywane są na zajęcia sportowe, a codziennie jeżdżą na rowerze i spędzają dużo czasu na świeżym powietrzu. Nawet jeśli pada deszcz. Takie zwyczaje chętnie wprowadziłam u nas w domu.

Nadal jednak nie rozumiem obchodzenia świąt Wielkanocnych i Bożego Narodzenia w ... restauracji. Oczywiście nie każdy tak robi i moja niderlandzka rodzina zalicza się do chlubnych wyjątków (na szczęście!). Z radością jednak dołączyłam do naszych rytuałów szukanie wielkanocnych jajek z "niespodzianką", rodzinnie obchodzone Mikołajki i wręczanie prezentów z dołączonym wierszykiem specjalnie napisanym dla danej osoby,

Jak można z dziećmi spędzić wolny czas?

Wyprawy w plener na łono przyrody, muzea - specjalnie przygotowane wystawy dla dzieci, fantastyczne ścieżki rowerowe zapraszające wręcz do wypraw, zoo, parki natury itp. Jeśli ktoś się wybiera na wakacje do Holandii koniecznie powinien zobaczyć Efteling, Madurodam, Safaripark, Keukenhof, Delfinarium oraz ZOO w Rotterdamie (jest w nim Oceanium z rekinami).

No i warto spróbować:

Polecam stroopwafels, poffertjes, slagroomtaart i zupę pomidorowa.

Stroopwafels to rodzaj okrągłego wafelka przełożonego specjalną masą, kładzie się wafelek na filiżance z kawą i robi się on wtedy miękki. W ustach się rozpływa. Poffertjes to malutkie naleśniczki (około 3 cm średnicy), które zjada się w niesamowitych ilościach, najlepiej smakują posmarowane odrobina masła i posypane cukrem pudrem.

Slagroomtaart to tort z bitej śmietany (biszkopt przekładany śmietaną). Zupa pomidorowa bez klusek czy ryżu, bardzo gęsta, z małymi kulkami mielonego mięsa.

Serdecznie pozdrawiam-Luiza.

P.S. Właśnie tworzę stronę domową, na której będą również informacje o Holandii i zwyczajach, trochę można już zobaczyć www.pol-ned.tk

reklama