reklama

Szwecja - kwitnąca, czysta i pachnąca świeżością

Kiedy zdecydowałam się na przyjazd do Szwecji? Sama nie wiem.

To wszystko wyszło jakoś spontanicznie... Chłopak był ładny, młody, a ja zakochana. Spakowałam jedną walizkę i w drogę! Myślałam sobie, że ostatecznie do Polski jest nie tak daleko, zawsze można wrócić do domu. Chociaż hm... Tak naprawdę nie wiem, czy docierało do mnie, że nie wrócę do Polski, że wyjeżdżam na stałe.

Szwecja była taka... kwitnąca, czysta i pachnąca świeżością. Zresztą zawsze uważałam, że to kraj szczęśliwych ludzi - pracujących w swoich ogródkach, w nieomalże pedantycznie czystym kraju. Polska w tamtych czasach pachniała dymem Caro i kapustą kwaszoną.

Szwecja w dalszym ciągu jest tym wysprzątanym krajem i gdzie ogól ludzi ma dobry smak w urządzaniu domów czy ogródków. Ludzie są bardziej przyjacielscy niż się o nich mówi, chociaż nie okazują tego tak ostentacyjnie jak Polacy.

Najbardziej zaskoczyło mnie to ze przyjęli mnie, jak swoją, chociaż nie mówiłam ich językiem i nic o mnie nie wiedzieli. Dlatego tu zostałam. Te pierwsze dni były krytyczne. Byłam tu "małą" Polką, a na około sami "duzi" Szwedzi. Ale zajęli się mną, przyjęli do swojego grona.

Wyszłam za mąż i zaraz potem zaszłam w ciąże. Chodziłam na kontrolę jak chyba w każdym innym cywilizowanym kraju, i wszyscy zawsze zachwycali się mną i moją ciążą. Wtedy myślałam, że pogłupieli, teraz wiem że Oni (szwedzi) tacy są - sympatyczni i zaangażowani.

Chodziłam na kursy przedporodowe, gimnastykę, szkołę rodziców też zaliczyłam. Już nie wiem naprawdę, cały czas gdzieś chodziłam, wysłuchiwałam o metodach rodzenia,  środkach znieczulających i cieszyłam się, że Szwecja jest jednym z krajów o najniższej śmiertelności noworodków.

Jedno, co jest lepsze niż w Polsce - i zresztą innych krajach Europy, to urlop macierzyński - 365 dni płatnych, znaczy cały rok! A jeśli nie chcesz, żeby płacili za soboty i niedziele, to można "rozciągnąć" urlop jeszcze pół roku.Niezwykłe, prawda?

Różnice w wychowaniu dzieci są niewielkie. Wszystko kręci się wokół dziecka,  ale przy rozwodach i adopcjach Szwecja stoi na zdecydowanie wyższym poziomie niż Polska - tu Polacy mogliby się dużo nauczyć.

Mieszkamy niedaleko Bałtyku i naokoło mamy mnóstwo krystalicznie czystych jezior, więc w  lato nawet, jeśli nigdzie nie wyjeżdżamy, mamy  masę radości. W pobliżu jest góra, z której zimą jeździmy na nartach.  No i poza tym moje dzieci jeżdżą na koniach, strzelają w siebie laserowymi pistoletami w specjalnie do tego zaadoptowanej hali, chodzą na basen, tańczą, i co jakiś czas znajdują coś nowego, czego chcą spróbować. My też próbujemy, choć nie zawsze to kontynuujemy. Oczywiście jesteśmy zaangażowani w scauting (harcerstwo) razem z naszymi dzieciakami

Szkoły (w poł. Szwecji) mają klasy łączone 1+2+3, ponieważ to jest pedagogika "Montessori" (nawet jeżeli nie wszystkie szkoły są "czyste" Montessori), która dowodzi, że dzieci to indywidualiści, którzy najszybciej uczą się poprzez zabawę. Każde dziecko uczy się według swoich możliwości i we własnym tempie. Na moje dzieci to wpłynęło dobrze i umieją więcej - z mniejszym nakładem mojej pracy, niż dzieci, z którymi mamy kontakt w  Polsce.

Szwedzkie zwyczaje nie różnią się specjalnie od polskich, ale niektóre praktykujemy w naszej rodzinie, jak np: w dniu urodzin wszyscy wstają wcześniej od jubilata i z prezentami i śniadankiem śpiewając sto lat - budzą go.  W noc świętojańską tańczymy naokoło umajonego  krzyża, śpiewając i bawiąc się do białego rana. Na wigilijny stół "wjeżdża" dużaaaa szynka no i obowiązkowo musi przyjść Mikołaj, nawet jeżeli dzieci są duże i od dawna w niego nie wierzą.

Szwecja to kraj przepięknej, nienaruszonej przyrody, krystaliczne jeziora, Bałtyk, lasy, góry to wszystko razem sprawia, że nie musisz wybierać gdzie chcesz jechać w gory czy nad morze. Jak jest słoneczna pogoda, można leżeć na plaży, a jak brzydka - iść na spacer w góry.

Są "letnie miasteczka" z masą atrakcji dla dziec:

Wyspa Öland zaprasza na atrakcje zarówno dla dzieci, jak i dorosłych.

Göteberg zaprasza do wesołego miasteczka "Liseberg"

Sztokcholm do Skansenu z muzeum "Vaza"(statek królewski), gdzie można trochę się dowiedzieć o naszej wspólnej historji i karuzelami w "Gröna Lund"

O atrakcjach w Skåne można poczytać na www.skanetur.se  i zdaje się, że ta strona jest też po polsku.

W północnej części Szwecji koniecznie trzeba spróbowac "kwaszonego śledzia" - śmierdzi strasznie, ale smakuje OK, jak "mu" się da szansę.

***

Szwedzi przyjęli mnie ciepło, ujmujące jest ich poszanowanie człowieka, respekt dla indywidualizmu i praw człowieka, a także i optymizm. Te jest obecny we wszystkim, co robią. Na pytanie, co u ciebie, nie odpowiadają jak my "stara bieda". Tutaj jest "tylko dobrze" . Bo nam jest tu po prostu dobrze.

Malgosia

 

reklama