reklama

Wszystkich gorąco zapraszam do Kanady

Kiedy zdecydowałam się, że zamieszkam za granicą, pomyślałam....boję się, ale chyba warto spróbować, być może to moja życiowa szansa. Kanadę wyobrażałam sobie bardziej bajkowo. Po przyjeździe okazało się, że ma również wady i nie jest aż taka kolorowa i beztroska.

Najbardziej zaskoczyło mnie....niedbalstwo i niechlujstwo.Za to bardzo podoba mi się tutejsze podejście ludzi do siebie nawzajem, tzn. dużo uprzejmości, co czasami przyznam bywa denerwujące, ale generalnie jest miłe i tego nadal brakuje w Polsce. Ludzie, nawet nie znając się w ogóle potrafią powiedzieć sobie cos miłego, czy to w autobusie, sklepie czy windzie. Istnieje też niepisana zasada, że, jeśli trzeba komuś powiedzieć coś niemiłego należy zacząć od czegoś pozytywnego i podobnie należy zakończyć. Faktycznie ta metoda rewelacyjnie sprawdza się w moich kontaktach z rodzicami (pracuję w przedszkolu).

Ponadto nauczono mnie, że dziecku należy mówić, co powinno robić, a nie czego ma nie robić. Czyli formułować zdania bez zastosowania zaprzeczeń, typu:" nie ruszaj, nie biegaj, nie krzycz", zastępując je:" weź coś innego, biegamy po ulicy, a  w domu chodzimy, teraz będziemy cichutko"
Jest też trochę zwyczajów nieznanych w Polsce, które chętnie w prowadziłam w moim domu.

Obdarowywanie urodzinowych gości jakimiś drobiazgami, wyprawianie tzw. "baby shower" dla mamy oczekującej dzidziusia. Najczęściej jest to niespodzianka, zbierają się wszystkie koleżanki "brzuchatej" mamy przygotowują łakocie, masę prezencików dla maluszka i często też zrzucają się po parę dolarów, żeby mam mogła kupić cos, co jej się najbardziej przyda, np. Wózek, łóżeczko, itp.

Kiedy na świecie pojawiła się Hanusia bardzo mi się spodobało, że mogę ją wszędzie zabierać : do restauracji, kina, parku.  W domach handlowych są specjalne pokoje dla mam karmiących, no i specjalne stoliki do przebierania. Dosłownie wszędzie, czego brakuje nie tylko w Polsce, a ale i w Europie. W Kanadzie dzieci są bezapelacyjnie na pierwszym miejscu pod każdym względem, czego dowodem może być chociażby przedłużony do roku czasu urlop macierzyński

Nie do końca odpowiadają mi tutejsze metody wychowawcze. Przede wszystkim większość dzieci wychowuje się bez jakiś reguł, nie wpajając im żadnych wartości (prócz materialnych). Dzieci często nie mają szacunku dla starszych, nie znają podstawowych zasad dobrego wychowania. Zaskoczyło mnie totalne niedbalstwo, jeśli chodzi o ubieranie dzieci i to nie tylko w kwestii estetycznej, ale przede wszystkim zdrowotnej. Normalny jest widok niemowlaka bez czapki, czy skarpetek zimą i jego rodziców opatulających się w puchowe kurtki...

Dużo czasu spędzam z dziećmi, ponieważ, tak jak pisałam pracuję w przedszkolu. Nasze przedszkole akurat opiera się na filozofii, że dziecko uczy się przez zabawę. Zajęcia z plastyki, muzyki, matematyki, również oparte są bardziej na zabawie niż szkolnej nauce. Co miesiąc układamy kalendarz, czyli tematy i zajęcia na każdy dzień i staramy się je realizować.

Jak spędzamy wolny czas?

Okolice Vancouver, gdzie mieszkamy, mają tę ogromną zaletę, że jest tu po prostu pięknie. Czy to w górach, czy nad oceanem, czy w pobliżu jezior. W każdym z takich miejsc są place zabaw dla dzieci, często z wodnymi natryskami czy ślizgawkami. Ponadto organizowane są (często darmowe) programy edukacyjne dla dzieci w rożnym wieku, np. wieczory z bajką i piosenką w bibliotekach.

Jest wiele ośrodków społecznych, które posiadają baseny, bądź sale gimnastyczne i tam też są organizowane zajęcia ruchowe dla dzieci. Możliwości jest naprawdę wiele, szkoda tylko, że rodzicom często czasu brakuje.

Tymczasem wszystkich gorąco zapraszam do Kanady, do Vancouver, bo jest tu naprawdę bajecznie i wakacje spędzone tu będziecie pamiętać dłuuugo i cieeeplutko.

Pozdrowionka
Kasia z mężem Tomkiem i Haneczką (22 m-ce)

reklama