Kiedy zdecydowałam się, że zamieszkam za granicą- myślałam o aklimatyzacji mojej rodziny, realizacji w zawodzie, aklimatyzacji dziecka w szkole.
USA do Polski różnić miało się jedynie językiem. Po przyjeździe okazało się, że jest zupełnie inne, inne sklepy, inne drogi, sposób ubierania, zwyczaje, szkoła, produkty żywnościowe, rozmiary ubrań, miary, wagi, olbrzymia przestrzeń, inny klimat.
Najbardziej zaskoczyło mnie ogródki bez płotów, brak błota na ulicach, porządek przed domami, uszeregowana zabudowa, kłanianie się sobie na ulicach przez nieznajomych
Pierwsze dni były bardzo ciężkie, mimo że uczyłam się języka okazało się, że go nie umiem na wystarczającym poziomie żeby czuć się komfortowo, co potęgowało mój lęk, bo mieliśmy tu normalnie żyć, a bez znajomości języka urastało to dla mnie do rangi niemożliwości, tym bardziej, że dziecko miało iść do szkoły. Czułam się jak małe dziecko.
Moja córeczka miała 8 lat i skończoną pierwsza klasę w Polsce.
Szkoła w USA kompletnie różni się od tej, która pamiętam w Polsce.
Dzieci zwracają się do nauczycieli po imieniu. W szkołach brak przerw co 45 min. Jest ciąg zajęć od rana do lunchu. Wtedy dopiero jest długą przerwa, ok 45 min, a po niej znów ciąg zajęć.
Dziwi mnie brak zeszytów w szkołach. Dzieci piszą na kartkach, które potem gubią i nie mają zupełnie źródła do powtórki; ponieważ szkoła zapewnia podręczniki. Przechodzą one z pokolenia na pokolenie, bo szkoła jest ich posiadaczem.
Moja córka chodzi do szkoły(middle chool). Jej dzień szkolny jest długi, zwykle od 8 do 3, niekiedy dłużej. Do szkoły jeśli jest zbyt daleko jeździ autobus szkolny, jeśli dziecko jest zapisane do klubu np muzycznego lub innego ma te zajęcia przed szkołą i wtedy tez specjalny autobus zabiera dziecko.
Codziennie jest wf, przy czym w szkołach podstawowych dzieci się nie przebierają do wf, ćwiczą w ubraniu w którym przyszły dopiero w middle school zaczynają się przebierać w strój gimnastyczny. To mi się nie podoba.
Cieszą mnie super zabezpieczenia szkół. Wszystkie boczne wejścia do szkoły są zamknięte. Tylko główne jest otwierane po zadzwonieniu. Znajduje sie na wprost głównego sekretariatu i tam trzeba iść żeby powiedzieć, po co się przyszło.
W szkołach publicznych brak "uroczystych strojów" pełny luz. Pierwszy dzień szkoły to żaden specjalny dzień, idzie się normalnie ubranym na zwykle lekcje, to samo ostatniego dnia.
Poza tym dzieci nie wchodzą do szkoły, tylko stoją pod szkołą, klasami, jedno dziecko z drugim, i kiedy rozlega się dzwonek wtedy wchodzą do szkoły. Przy każdej szkole plac zabaw dla maluchów.
Rodzice biorą bardzo duży udział w organizacjach dla dzieci. Są trenerami drużyn sportowych, zuchowymi w harcerstwie, udzielają się w różnych organizacjach.
Jak można z dziećmi spędzić wolny czas ? Istnieje mnóstwo możliwości, jest pełno placów zabaw, specjalne muzea dla dzieci, miejsca gdzie dzieci mogą zrobić jakieś robótki ręczne np wyrób glinianych przedmiotów, pomalowanie i wypalenie ich, w bibliotekach specjalne działy dla dzieci, publiczne tam czytanie, to samo w księgarniach, przy dziale dla dzieci specjalne miejsce gdzie ktoś czyta książki, robi przedstawienia, parki dla dzieci z karuzelami itp.,
Każde muzeum ma zawsze ekspozycje, które dziecko zainteresują. Wykorzystuje się wtedy kolor dźwięk, dziecko cos musi nacisnąć, zrobić, żeby cos zobaczyć, usłyszeć.
Właściwie każde publiczne miejsce ma kącik dla dzieci, nawet w kościołach są specjalne pokoje dla matek z dziećmi, jeśli chcą dziecko uspokoić czy nakarmić, zwykle w takim pomieszczeniu jest tv gdzie wyświetlana obecnie odprawiana msza.
Zwyczajem urodzinowym jest tzw. sleepover, czyli dzieci zostają na noc i śpią w domu solenizanta, jest to dla dzieci wielka atrakcja, ale zauważyłam ze jest to prawie jak zwyczaj. Lubię też uroczystości związane z zakończeniem szkoły (graduation) jest to dosyć ważne w życiu studenta, prawie jak zjazd rodzinny, oprócz tego mile jest wieszanie skarpet na kominku w Boże Narodzenie i wsadzanie tam drobnych prezentów, Halloweenowe przebieranie i chodzenie z dziećmi od domu do domu i zbieranie słodyczy od sąsiadów, party halloweenowe, dzieci sie przebierają i zabawiają, dorośli zresztą tez.
Właściwie jak pisałam w każdym publicznym miejscu jest jakieś miejsce dla dzieci, wszystkie muzea nastawione są w swoich ekspozycjach na dzieci, są specjalne children museum (www.chichildrensmuseum.org) gdzie dzieci poznają świat poprzez zabawę, jeśli sie wykupi członkowstwo w innych muzeach wtedy korzysta sie z programów edukacyjnych, np muzeum przyrody- dzieci bawiły sie w wykopki dinozaurów(www.fieldmuseum.org), w oceanarium dzieci poznają oceaniczne i morskie stworzenia (www.sheddnet.org), oczywiście wszelkiego rodzaju parki rozrywki, czyli Disney World, czy Disney Land, oraz universal studio. ale w większości większych miast istnieją parki dla dzieci z mnóstwem atrakcji, są tez parki wodne na lato :-)
Dzieci tu uwielbiają macaroni and cheese, czyli makaron z topionym serem zoltym! www.cooking.com/recipes/static/recipe2360.htm, również pancake z syropem np klonowym jest tu tez popularnym śniadaniem, pieczone na ognisku marshmallows, albo podtapiane miedzy krakersami w mikrofalówce, nazywane somemores, oraz oczywiście przeróżne i przepyszne cookies.
W dużym skrócie
Iwonka
(gości: 885, użytkowników: 382)