reklama

Wyobrażałam sobie, że Bruksela to duże, czyste miasto...

Mój narzeczony mieszkał w Brukseli już od kilku  lat.

Chcieliśmy założyć rodzinę i być w  końcu razem. Perspektywy na rozwój w kraju nie widzieliśmy, więc zdecydowałam się przyjechać do niego i żyć tutaj.

Brukselę wyobrażałam sobie jako duże, super czyste miasto. Po przyjeździe okazało się, że jest inaczej. Dlaczego? Mało kto przestrzega prawa. Samochody są parkowane na przejściach dla pieszych i na zakrętach. W Polsce za takie wykroczenie dostaje się mandat, tutaj nie. Wielu kierowców jeździ po spożyciu alkoholu. To stresujące, zwłaszcza dla mnie. Mam małe dziecko i nie czuję się bezpiecznie.

Najbardziej zaskoczyło mnie, że jest tutaj tak brudno. Tylko w tzw. dobrych dzielnicach pilnuje się porządku. Poza nimi śmieci wyrzuca się w krzaki, a nawet na ulice. Straszny bałagan. Nade mną mieszka rodzina arabska. Ludzie wykształceni. Pracują jako prawnicy, ale …po północy hałasy, dzieci biegają, rzucają czymś w podłogę. Pan domu wynosząc śmieci brudzi całą klatkę schodową i uważa, że nie do niego należy sprzątanie. Nie rozumiem, jak im to może nie przeszkadzać. Po prostu kompletny brak kultury.

Zaskoczyło mnie, że na ulicy można spotkać ludzi z różnych rejonów świata, ale rodowitych Belgów nigdzie! Strasznie dziwne uczucie. Nawet w sklepach nie pracują Belgowie. Wszyscy poprzenosili się na obrzeża Brukseli. Z dala od centrum.

W ciągu pierwszych dni byłam przerażona, że z nikim nie mogę się porozumieć. Moja znajomość języka angielskiego jest na wysokim poziomie, ale tutaj mówi się głównie po francusku. Poza lekarzami, czy  urzędnikami prawie nikt nie mówi po angielsku.

Największą trudnością była dla mnie nauka francuskiego, a dodatkowo przykre doświadczenie, że ludzie nie mają tyle życzliwości, żeby słysząc, że ktoś stara się mówić i rozumieć ich język, nie chcieć pomóc. Nie rozumiesz - twój problem.
 
W ciążę zaszłam w Belgi i tu też urodziłam dziecko. Moim ginekologiem jest Polka. Bardzo ceniona przez pacjentki. Chodziłam na prywatne wizyty, ponieważ nie miałam jeszcze ubezpieczenia. Opiekowała się mną fantastycznie. Miałam z nią możliwość 24h kontaktu, wizyty co miesiąc (pomimo że ciąża przebiegała całkiem normalnie), USG przy każdej wizycie. Do tego ginekolog traktuje pacjentkę, jak przyjaciółkę, co powoduje, że szybko zyskuje zaufanie.
 
Poród przebiegał u nas dość dziwnie. Rodziłam tydzień. Dodam, że mąż towarzyszył mi przez ten tydzień w dzień i w nocy! Byłam już w 42 tygodniu i nie miałam ani skurczy ani rozwarcia. Moja ginekolog skierowała mnie do szpitala na wywołanie rozwarcia. Niestety tabletki nie poskutkowały. W 43 tygodniu dostałam krwotoku wewnętrznego. Zdecydowano się na cesarkę.
Byłam przerażona. Moja ginekolog i pielęgniarki pocieszały mnie, że to nic złego i będzie dobrze. Kiedy zawieźli mnie na salę przedstawiono mi wszystkich, którzy brali udział w operacji i opowiedziano, czym się będą zajmować. Wszyscy byli bardzo mili i uśmiechnięci, co dodawało mi otuchy. Do tego obecność męża jest tutaj obowiązkowa.

Operacja szybko się skończyła, od razu pokazano mi małą, następnie zawinięto ją i zabrano na ważenie i mierzenie. Towarzyszył jej mój mąż. W szpitalu mieliśmy salę pojedynczą. Mąż był cały czas ze mną. Wstawiono łóżko żeby mógł wygodnie spać. Pierwszej nocy pielęgniarki zasugerowały, że zajmą się małą, abyśmy my mogli przespać i wypocząć. Po tym całym tygodniu dobrze nam to zrobiło. Rano przywieziono mi Nicole i była już z nami cały czas. Cztery dni po operacji mieliśmy wyjść, ale mała dostała silnej żółtaczki przynieśli do nas tzw. SOLARIUM. W ten sposób miałam dziecko przy sobie, kiedy mała była głodna albo miała mokro mogłam w każdej chwili wyłączyć urządzenie i ją wyciągnąć.
 
Bardzo użyteczne jest to, że każda kobieta, która jest w ciąży i zarejestruje się w 7 miesiącu ciąży dostaje 1000 euro na wyprawkę dla dziecka. Co miesiąc dostaje pieniądze na dziecko, a także różne prezenty od firm dziecięcych.
Jeśli sobie tego życzysz lub stan dziecka tego wymaga przychodzi położna. Wystarczy zadzwonić telefonicznie i na drugi dzień będzie. Pogotowie laktacyjne jest czynne 24h, też wystarczy zadzwonić i bez problemu uzyskać informacje.

Tutaj jest darmowa opieka nad dzieckiem tzw. ONE. Ja korzystałam z tej opieki przez 3 miesiące. Fajne, ze dzieci mają darmowe szczepienia. Lekarze nie przepisują antybiotyków od razu. Starają się najpierw szukać alternatywnych sposobów.

Belgowie zupełnie inaczej wychowują dzieci. Wcześnie posyłają je do żłobków i przedszkoli. Na początku uważałam, że jako powinnam samodzielnie wychowywać swoje dziecko. Kiedy zobaczyłam, jak dzieci lgną do żłobka, bo  w domu się nudzą, stwierdziłam, że może to niezły pomysł. Dziecko ma kontakt z rówieśnikami. Uczy się języka. Nicol na razie chodzi do żłobka na 4 godziny dziennie 3 razy w tygodniu.
O ile sprawa żłobka okazała się dla mnie do przyjęcia, to zwyczaj, żeby na dworze dziecku nie zakładać ani skarpetek, ani czapeczek, kiedy jest zimno, jest dla mnie nie do przyjęcia.
 

Jak można z dziećmi spędzić wolny czas ?

Wolny czas to głównie spacery po parkach.. Jest ich tutaj sporo,  ale brakuje placów zabaw!! Jeśli są to baaardzo ubogie. W całej Brukseli odkryłam tylko dwa, które są naprawdę  super.

Na szczęście  przez całe wakacje działa  wesołe  miasteczko które jest przystosowane i dla maluszków jak i starszych dzieci. Na rynkach i w supermarketach zawsze są jakieś atrakcje dla maluchów. Urodziny dziecku wyprawia się w McDonaldzie czy innej tego tupu restauracji. Czasem również na basenach, w salach gimnastycznych na których są instruktorzy którzy zajmują się dziećmi.

Co warto zobaczyć?

Jeśli ktoś się wybiera na wakacje do kraju, w którym mieszkam koniecznie powinien zobaczyć wesołe miasteczko,  a także oceanarium z delfinami, cyrki.
Zimą warto pójść z maluchami na Grand Plac na którym są super choinki a do tego na olbrzymim pałacu wyświetla się filmiki z Mikołajem. Coś naprawdę świetnego. Nasza mała potrafi stać godzinę i oglądać.Parki są tutaj prześliczne dzieci mają dużo przestrzeni do biegania.

Czego trzeba spróbować?

Jeśli wasza wyprawa ma charakter kulinarny, to tutaj królują krewetki i małże. W Polsce nie chciałam tego jeść. Prawdę mówiąc brzydziłam się.  Ale tutaj w restauracji, jak się raz spróbuje, to potem nie można się  oprzeć. Dodatkowo prawie w każdej restauracji są specjalne foteliki dla maluchów, a dzieci... jedzą za darmo.

Przepis na sałatkę z krewetek

2 pomidory sparzyć obrać ze skórki, posiekać na drobno i wrzucić do miski, do tego wrzucić małe krewetki i wszystko wymieszać z majonezem doprawić do smaku solą i pieprzem. Super szybka sałatka dla niespodziewanych gości :)

moniaa

reklama