reklama
Afrodyzjaki

Afrodyzjaki

Urodziła się w muszli podobnej kształtem do łona,a fale przyniosły ją na brzeg Kypros (Cypru). Imię jej, Afrodyta, oznacza „zrodzona z piany”. Była czczona w starożytności jako bogini miłości, lecz nie miłości wysublimowanej, idealizowanej, tylko cielesnej, zmysłowej. W Rzymie nazywana Wenus, posiadała cudowną rzecz, czarodziejską przepaskę, którą opiewa epicki hymn:

To rzekłszy pas czerwony z piersi swych odpina,
W nim zamknięte powaby wszystkie,
Wszystkie wdzięki,
Miłość, żądza kochanków rozmowy i jęki,
Słodkie głosy, wyrazy skrycie ujmujące,
Serca tkliwej się nawet czułości strzegące.

Właśnie takie, czarodziejskie środki zostały od imienia bogini nazwane. Historia afrodyzjaków jest tak samo długa, jak dzieje ludzkości. Ludzie szukali środków, które mogłyby działać tak, jak to potrafiła tylko bogini miłości: budzić miłość tam, gdzie jej nie ma, rozpalać pożądanie miłosne tam, gdzie istnieje tylko obojętność, dawać rozkosz miłosną tam, gdzie panuje tylko nuda, wywoływać erotyczną przygodę tam, gdzie nie ma wyobraźni.

W tamtych czasach było to szczególnie ważne, ponieważ ludzie żyli krótko, kobiety umierały przy porodach, a mężczyźni na wojnach. Zatem ze wszystkich stron było pożądane, by mieć jak najwięcej dzieci. 

W ciągu wieków różnie zapatrywano się na afrodyzjaki. Uważano je za środki pobudzające do spółkowania, ułatwiające pozbycie się nieśmiałości, wzmagające rozkosz cielesną, wywołujące pożądliwość płciową lub niweczącą wszelkie poczucie wstydu.

Często łączono je tylko z męską impotencją. Miały pobudzać na nowo osłabioną lub zmęczoną męskość, wzmagać potencję albo poprawiać erekcję, przedłużać ją, a także mobilizować penis do zwielokrotnionej aktywności. Dla wielu afrodyzjaki nie były niczym innym jak tylko środkiem na potencję, przyjmowane albo przez chorych, czyli dotkniętych impotencją, albo przez zdrowych, sprawnych seksualnie mężczyzn.

Niektórzy szukali w afrodyzjakach środka pozwalającego rozpalić oziębłe kobiety, a niechętne uczynić uległymi, jak też kobietom pozbawionym zmysłowości udostępnić obszary erotyki i seksu. Stąd już niedaleka droga do magii miłosnej, w której środki te stosowano w tajemnicy, bez wiedzy osób zażywających, by oddziaływać na pożądanie cielesne. 

Często uważano, że afrodyzjaki mogą usunąć bezpłodność, zwiększyć zdolność płodzenia  oraz podnieść rozrodczość. Widziano w nich środki wzmacniające narządy rodne, by w ten sposób przygotować je do funkcji rodzenia. 

Na przestrzeni wieków za afrodyzjaki uważano ponad 1000 gatunków roślin. Pierwszym ziołem miłosnym wymienianym w Starym Testamencie była mandragora. Egipskie hieroglify z 1700 r. p.n.e. zdradzają zapis przepisu mikstury miłosnej z wykorzystaniem liści tarniny, akacji i miodu.

W starożytnej Grecji dużym powodzeniem cieszył się napój przygotowany z ciepłego jogurtu i dzikich orchidei, a także por i czosnek. Ten ostatni był też popularny w Rzymie. Za kolebkę miłości uznawany był daleki wschód. Stamtąd pochodzi jeden z najsłynniejszych afrodyzjaków – żeń szeń. Legenda głosi, że nalewkę z jego korzenia pili chińscy cesarze i ponoć zaspokajali setki nałożnic.  

Dawniej działanie afrodyzjaków przypisywano duchom roślin, dziś przypisuje się owo działanie składnikom chemicznym w nich zawartym. Afrodyzjaki można przyjmować jako herbaty, napoje, pigułki lub potrawy.

Wiele mieszanek ziołowych pali się lub się nimi okadza. Podczas kadzenia substancje zapachowe działają poprzez nerwy na mózg, a podczas palenia wchłania się dym zawierający środki pobudzające, który jest absorbowany w płucach.

Wiele afrodyzjaków nadaje się do użytku zewnętrznego. Przygotowuje się je w postaci maści bądź olejków, które wciera się w narządy płciowe, przez skórę działają na nerwy lub układ krwionośny. Inny rodzaj afrodyzjaków to środki stosowane doodbytniczo. Działają one na krwioobieg poprzez błonę śluzową kiszki stolcowej, albo pobudzają kiszkę i odbytnicę jako strefy erogenne.  

Sięgając po różnego rodzaju  specyfiki mające zwiększyć nasze seksualne możliwości,  ważne jest też, aby wiedzieć, co może skutecznie zabić miłość. Przede wszystkim są to tłuszcze zwierzęce, które niekorzystnie wpływają na układ krążenia i gospodarkę hormonalną. Obniżają poziom testosteronu i estrogenu.

W miłosnej diecie nie powinno być zbyt dużo alkoholu. Tylko jego niewielkie dawki działają jako afrodyzjak. Nadmiar najczęściej usypia, a nie pobudza.

Niekorzystny jest także nadmiar kawy. Kawa, podobnie jak alkohol, wypłukuje z organizmu magnez, którego brak uwidacznia się w szybszym zmęczeniu, a co za tym idzie pojawia się brak zainteresowania seksem.

Potrawy mączne i zbyt obfite desery nie są sprzymierzeńcem kochanków. Natomiast papierosy to absolutny wróg miłości, nadmierne palenie najczęściej powoduje zaburzenie erekcji. 

Niewątpliwe jest, iż wiele warzyw, owoców, ziół czy pewnych rodzajów mięs ma w sobie składniki,  które działają na organizm pobudzająco, rozgrzewająco i dodają wigoru.

Jednak bardzo często, aby odczuć działanie danej substancji, nie wystarczy skosztować danego produktu raz, ale przyjmować go dosyć często, jeśli nie codziennie. Spożywanie tego typu pożywienia, służy bardziej utrzymaniu naszego organizmu w jak najlepszej kondycji fizycznej i psychicznej, co konsekwentnie przekłada się również na większe zainteresowanie kontaktami seksualnymi. Natomiast dostarczanie organizmowi substancji, uznawanych za afrodyzjaki, nie jest jednoznaczne z tym, że osoba, która na co dzień nie wykazuje zainteresowania seksem nagle zacznie mieć na niego ochotę.

Składniki zawarte w afrodyzjakach mogą bardziej wpłynąć na samą intensywność doznań płynących ze zbliżenia seksualnego, niż na zmianę częstotliwości tego typu relacji. Często możemy ulec po prostu sugestii, wiedząc że dana potrawa ma wywołać określony skutek. Nawet samo przygotowywanie potrawy z użyciem afrodyzjaków może wywołać w nas podniecenie, wynikające z oczekiwania na przypisane mu działanie, czy wynikające  po prostu z nowości sytuacji.

Mając to na uwadze, cieszmy się bogactwem produktów uważanych za afrodyzjaki. Z pewnością wpłynie to korzystnie na nasze samopoczucie, witalność czy potencję, należy jednak pamiętać, że to nasz mózg jest głównie odpowiedzialny za chęć i jakość zbliżeń seksualnych. W związku z tym jeśli z pewnym partnerem kontakty seksualne nas nie interesują mała jest szansa, że afrodyzjak to zmieni. 

Poniżej kilka przykładów produktów znajdujących się w kuchni prawdopodobnie każdego z nas, których spożywanie korzystnie wpływa na naszą witalność.

Czekolada – zawiera dużo magnezu, co dodaje wigoru i witalności, także żelazo i potas. Istotnym składnikiem czekolady jest fenyloetyloamina, substancja którą produkuje mózg w momencie miłosnych uniesień. Znajdziemy tu również pobudzającą teobrominę, substancję składem zbliżoną do kofeiny.

Mleko, sery, jajka, soja, soczewica, groch – te produkty są przede wszystkim źródłem białka, które zawiera aminokwas uczestniczący w produkcji tlenku azotu, związku odpowiedzialnego za erekcję.  

Ostrygi, wątróbka, orzechy kakao, cebula, czosnek – dostarczają cynku, który gromadzony w męskich gruczołach płciowych decyduje o ich wydolności.

Kukurydza, czosnek, śledzie, soja – to także źródło selenu, który - podobnie jak białko – traci się wraz z wytryskiem, więc należy go uzupełniać. 

Żurawina, kakao, herbata, sałata, groch, fasola, soja – zawierają sporo manganu, który ułatwia w mózgu produkcję neuroprzekaźnika dopaminy, tzw. „hormonu szczęścia”, który daje nam poczucie euforii.  Mangan bierze też udział w tworzeniu krwi w organizmie.

Ewa Krawczyńska
psycholog- seksuolog

Uważasz, że ten tekst jest wart przeczytania? Poleć go znajomym:

Oceń:

Wysyłam Twój głos!
Ocena: 5,00 z 5. Głosów: 12
Kliknij w gwiazdki, żeby dodać swój głos.
reklama