reklama
Ubezpiecz miłość, czyli jak dbać o związek

Ubezpiecz miłość, czyli jak dbać o związek

Masz ubezpieczenie na życie? Tak, to konieczne i potrzebne. Ubezpieczasz samochód? Jasne, wypadki się zdarzają. Wykupiłaś ubezpieczenie domu? Oczywiście, to ważne. A czy ubezpieczasz swój związek? Nie? Nie robisz tego? A może powinnaś?

Koniec związku może być równie bolesny i przykry jak stłuczka samochodowa i zalanie świeżo wyremontowanej łazienki, dlatego mimo że nie ma możliwości ubezpieczenia małżeństwa czy innego układu między dwojgiem ludzi, to warto pomyśleć nad ubezpieczeniem się. Jakim? Tak jak regularnie dbamy o nasz samochód, aby się nie rozleciał na zakręcie, tak samo powinnaś zadbać o swój związek.

Cudowny początek...

Początki związku są niezwykle ekscytujące – jesteśmy zafascynowani partnerem, z radością go poznajemy i odkrywamy. Jeśli jesteśmy zakochani, to każda chwila spędzona z tą drugą osobą jest magiczna: wycieczki, spacery, imprezy i wypoczynek. Początek związku to czas, gdy jesteśmy skupieni na kimś innym tak bardzo, że czasami nawet zapominamy o własnych potrzebach i zamiast „ja” mówimy „my”. Wypady do kawiarni, świętowanie rocznic, romantyczne spacery – małe zwyczaje i wielkie rytuały – sprawiają, że możemy kochać i czujemy się kochane.

... a potem pod górkę

W miarę jak nasz związek dojrzewa i trwa, na pierwszy plan wkraczają nowe rzeczy: ciąża, dziecko, rodzina. Pojawia się tak wiele spraw, które wymagają naszej uwagi, że może zacząć brakować czasu na zajęcie się związkiem, poza tym przecież wszystko jest w nim tak, jak trzeba, prawda? I to jest właśnie niebezpieczne – zakładanie, że jeśli coś działa, to nie potrzebuje troski i uwagi. Tymczasem związek nie jest czymś niezmiennym, bo przecież my sami się zmieniamy – odkrywamy swoje nowe role i uczymy się być: żonami, synowymi, matkami. Podobnie zmienia się nasz partner. Tym samym zmienia się – dojrzewa – nasz związek, dlatego wymaga nadal troski, zainteresowania, bo to, co było między nami fajnego i pięknego: miłość, erotyzm, opiekuńczość, fascynacja i zabawa, nie będą trwać w nieskończoność.

A zatem?

Jest kilka strategii, jak dbać o związek. I tu zła wiadomość: wszystkie, ale to wszystkie, wymagają czasu i zaangażowania, a tego może Ci szczególnie brakować. Potraktuj to jednak jak ubezpieczenie – musisz je znaleźć, tak jak musisz zapłacić ubezpieczenie.

1. Regularne spędzanie czasu razem

Nie na imprezie, nie z z dzieckiem, nie na imieninach cioci. Tylko Wy dwoje. Przypomnij sobie, co tak chętnie robiliście dawniej i powtórzcie to. Regularnie wcale nie znaczy codziennie, bo – nie czarujmy się – na codzienny spacer raczej nie uda Wam się znaleźć sił i czasu, ale niech to będzie wspólna kąpiel raz w tygodniu. Albo kino raz na miesiąc. Wyjście do kawiarni co sześć tygodni. Wróćcie do tego co lubiliście i stwórzcie z tego nowy rytuał. Niech to nie będzie jednorazowy zryw, ale rzecz, na którą czekacie i którą się cieszycie.

2. Zróbcie coś nowego, coś czego jeszcze nigdy nie robiliście

Rozwiej nudę, która wkradła się między Was: idźcie na film zupełnie innego gatunku niż zawsze lub na kabaret czy koncert; zaproponuj wspólną wycieczkę gdzieś, gdzie jeszcze nie byliście; spełnij zawsze odkładane wspólne marzenia czy plany; wprowadź jakieś urozmaicenie w seksie.

3. Drobne dowody miłości

Wspólne wakacje na Hawajach to dla większości z nach taka sama utopia jak wspólny wieczór tylko we dwoje – nie stać nas na to ani czasowo, ani organizacyjnie czy finansowo. Jednak ograniczony budżet nie zwalnia nas z obowiązku dbania o związek – możemy to robić pomimo takich czy innych braków. Związek cementują także błahostki – kawa zaparzona w ulubionym kubku, zrobienie śniadania, cierpliwe wysłuchanie jak minął dzień, pocałunek po przyjściu z pracy czy ulubiony gatunek piwa w lodówce. Głupotki, drobiazgi, błahostki, ale też dowód na to, że się kocha, myśli, pamięta i jest razem, a nie obok.

Wprawdzie do tanga trzeba dwojga, ale jednak ktoś musi zacząć. Nie licz na to, że to będzie on. Oni są z Marsa... Dla niego dowód miłości to wymiana żarówki zanim o to poprosisz, a nie kwiatek. Zatem dostrzegaj to, ale też sama stawiaj sobie jak najczęściej pytanie: czy robię wszystko, co tylko się da?

Joanna Górnisiewicz

reklama