reklama

Bezwzględy zakaz aborcji, likwidacja in vitro. Polki zostaną uprzedmiotowione?

Projekt komitetu "Stop aborcji”, który  przewiduje bezwzględny zakaz aborcji, został dzisiaj skierowany do dalszych prac komisji. Jednocześnie sejm odrzucił projekt komitetu "Ratujmy kobiety".

Posłowie zadecydowali, że projektem zajmie się jedynie komisja sprawiedliwości i praw człowieka.
Projekt "Stop aborcji" nakazuje bezwzględny zakaz przerywania ciąży i odpowiedzialność karną dla każdego, kto jest odpowiedzialny za śmierć “dziecka poczętego”, również dla matki.

Co zakłada projekt?

  1. Osoba, która “spowoduje śmierć dziecka poczętego" podlega karze od 3 miesięcy do 5 lat pozbawienia wolności. Jeśli do “śmierci” (poronienia) dojdzie  nieumyślnie - do lat 3. Kobieta, która poroniła nieumyślnie, może nie być pociągnięta do odpowiedzialności karnej.
  2. Ważniejsza jest ochrona życia poczętego od ochrony zdrowia kobiety. “W świetle współczesnych standardów medycznych aborcja nie może zostać w żadnych okolicznościach uznana za niezbędną dla ratowania życia matki". Dopuszczalna może być jedynie w sytuacji bezpośredniego zagrożenia jej życia.
  3. Nieuleczalna choroba ani ciężkie i nieodwracalnego upośledzenia płodu nie jest powodem do dokonania aborcji, bo dziecko  "zasługuje na pełną ochronę życia i zdrowia".
  4. Gwałt nie jest przesłanką do zakończenia ciąży, bo  "nie istnieje prawo do nieurodzenia dziecka".
  5. Jeśli badania i leczenie będą stanowić zagrożenie dla płodu i doprowadzą do jego obumarcia, to lekarz może zostać pociągnięty do odpowiedzialności karnej.

W jaki sposób projekt odnosi się do praw kobiet?

Nie podlega karze kobieta, która nieumyślnie doprowadziła do poronienia. Tylko kto będzie potrafił w 100% stwierdzić, czy zadziałała celowo czy też nie? To może prowadzić do poważnych nadużyć. Zwłaszcza, że za ewentualną pomoc będzie odpowiadać i matka, i lekarz.

Wyobraźcie sobie też sytuacje (które niestety wcale nie są nieprawdopodobne), kiedy kobieta w trakcie poronienia trafia do szpitala, a lekarz odmawia jej pomocy  z obawy przed konsekwencjami lub składa doniesienie na policję.  W efekcie kobieta, które roni naturalnie i przeżywa prawdziwy dramat dowiaduje się, że jest przestępczynią i grozi jej kara więzienia.  

Pojawi się nakaz kontynuowania ciąży zagrażającej zdrowiu. I mówimy tu zarówno o zdrowiu fizycznym, jak i psychicznym. Nikt nie pochyla się nad ofiarami gwałtów, kazirodztwa, przemocy czy ofiarami pedofilii. Bez względu na sytuację po prostu każda dziewczynka czy kobieta ma urodzić dziecko. Nawet jeśli dziecko będzie żyło godzinę lub urodzi się martwe kobieta, będzie musiała tego doświadczyć. 

Oczywiście każda z nas ma wybór. Może ciążę usunąć i iść do więzienia.

Lekarze zrezygnują z zalecania inwazyjnych badań prenatalnych, które w niewielkim stopniu zwiększają  ryzyko poronienia. I chociaż jednocześnie dzięki nim, w razie nieprawidłowości, można uratować życie dzieci, to ryzyko sprawy karnej, w razie powikłań po zabiegu, jest wystarczającym powodem, żeby z nich rezygnowano.

Jak pokazują badania przeprowadzone przez Światową Organizację Zdrowia (WHO) w 2012 roku zaostrzanie prawa aborcyjnego wcale nie obniża liczby zabiegów, natomiast sprawia, że kobiety wykonują je nielegalnie, co stanowi niebezpieczeństwo dla ich zdrowia i życia.

Kolejnym krokiem są zmiany w projekcie dotyczącym in vitro, które jeśli wejdą w życie, zlikwidują możliwość korzystania z tej metody w naszym kraju. Dzisiaj projekt trafił do dalszych prac w komisji.
Niestety po ostatnich wydarzeniach właściwie trudno oczekiwać, że pod uwagę zostanie wzięte dobro rodziców, dla których in vitro jest jedyną możliwością, żeby na świecie pojawiło się ich upragnione dziecko.

Monika Rosa z Nowoczesnej powiedziała: To jest ustawa antykobieca, antyludzka, antyrodzicielska, anty-zdroworozsądkowa. Sprawi, że będą cierpiały kobiety, cierpiały rodziny, dzieci się nie będą rodzić.

Jedna i druga ustawa uderza w mniej zamożne kobiety. Tak naprawdę to one staną się ofiarą fundamentalistycznego prawodawstwa.

Jaka wyłania się rola kobiety w polskim społeczeństwie? Z pewnością nie jest ona podmiotem dyskusji, a raczej jej przedmiotem.