reklama

Dostali tylko 11 dni. Zrobili wszystko, żeby były najpiękniejsze

Kiedy Lyndsay i Matthew Brentlinger wrócili do domu ze swoimi nowo narodzonymi bliźniętami czuli ogrom miłości i smutku. Chociaż minęło kilka dni od świąt Bożego Narodzenia i większość ludzi z ekscytacją czekało na przyjście nowego roku, oni musieli przygotować się do pożegnania z małym Williamem.

Już podczas ciąży Lyndsay dowiedziała się, że jej synek umrze albo w trakcie, albo w krótkim czasie po porodzie. Lekarze zdiagnozowali u niego ciężką, nieuleczalną wadę serca. Mama chłopca mówi, że wiadomość, którą dostała w ciąży była najgorszą w życiu, ale jednocześnie pozwoliła się przygotować zarówno jej, jak i mężowi na odejście maleństwa. Powiedziała, że przy zdrowych zmysłach trzymała ich wiara w Boga, modlitwa i miłość oraz wsparcie, które otrzymywali od bliskich i przyjaciół. 

I to jeden z ich przyjaciół wiedząc jak cenne będzie udokumentowanie chociaż tego krótkiego czasu, który rodzina ma szans spędzić razem zwrócił się o pomoc do fotografki Lindsey Brown.

Specjalnie dla nich odwołała inne sesje i przyjechała do rodziców małego Williama i jego siostrzyczki Reagan.

Podczas zdjęć trudno było uwierzyć, że chłopiec ma niebawem na zawsze odejść. Wyglądał tak słodko, jak zdrowy, szczęśliwy noworodek. Co może nietypowe dla tak malutkiego dziecka, że podczas sesji cały czas się rozglądał, tymczasem jego mała siostrzyczka spokojnie spała.

William zmarł zaledwie 11 dni po narodzinach. Jego rodzice mówią, że te dni były niesamowite. Spędzili je wspólnie, czując wdzięczność, że dostali czas, aby poznać swojego synka i móc w przyszłości pokazać jego zdjęcia siostrzyczce.

Tę niezwykłą sesję możecie obejrzeć na stronie lindseybrownphotos

 W Polsce rocznie rodzi się ok. 3,5 tys. dzieci z wrodzonymi wadami serca. Część z nich wymaga operacji już w pierwszych dniach życia. Pozostałe są leczone wieloetapowo. Szczęśliwie większość dzieci ma szansę na normalne życie w przyszłości.