reklama

Dziecko nie może być przedmiotem rozrywki w TV

W 2010 roku w przesłuchaniu do brytyjskiego  “Mam Talent” trafił wybitnie uzdolniony 7-letni pianista Elton Curtis. Jego gra wywarła nieprawdopodobne wrażenie na jurorach. Chłopiec otrzymał informację, że ma się przygotowywać do udziału w programie.

Niestety dwa dni przed przyjazdem do Londynu usłyszał, że ostatecznie nie zakwalifikował się do udziału w show. Jego mama powiedziała wówczas:  “Wszyscy byliśmy zdruzgotani wiadomością. W bardzo okrutny sposób potraktowano siedmioletniego chłopca. Nie wolno tego robić dziecku!”.

Kiedy w 2014 roku do mamy chłopca zwrócili się z zaproszeniem producenci programu, ta powiedziała: “To, co wydarzyło się trzy lata temu, nie może się powtórzyć, bo to sprawiło, że Curtis był załamany i zdezorientowany”.  Tymczasem - pomimo rewelacyjnych ocen i pochwał ze strony jury chłopiec znów nie dostał się do programu. 

Oficjalny komentarz  twórców programu brzmiał: "Przykro nam, że Curtis jest smutny, ale życzymy mu wszystkiego najlepszego".

Według psychologów i lekarzy branie udziału w tzw. talent show  jest niebezpieczne dla zdrowia dzieci. Dziecko powinno wzrastać w bezpiecznym, przewidywalnym dla siebie świecie. Tymczasem przygotowania do występów zmieniają codzienność w karuzelę.  Zmieniają się pory posiłków, spania, dziecko zostaje poddane reżimowi ćwiczeń, rośnie stres. W  efekcie mogą się pojawić skutki uboczne, takie jak: utrata łaknienia, bezsenność, zaburzenia emocjonalne.

Jasne, że znam dzieci, które uwielbiają występować i na scenie czują się fantastycznie, ale czym innym wydaje się przygotowywanie wierszyka na konkurs recytatorski lub występy w przedszkolu, a czym innym wielogodzinne przygotowywanie do show. W tym drugim przypadku często dochodzi jeszcze jeden element - presja wywierana przez rodziców. Wielu z nich ma nadmierne wymagania i chociaż 99% z nich deklaruje, że dziecko bierze udział w występach, żeby się dobrze bawić, to im wyższa stawka, tym większe stają się oczekiwania. W rezultacie dzieci nie tylko zaczynają  bać się przegranej, ale również reakcji swoich bliskich.

Inna sprawa. Czy ktoś w ogóle się zastanawia, czy dzieci są wystarczająco dojrzałe, aby poradzić sobie z komentarzami jurorów? Część z nich w ogóle nie jest zrozumiała dla dzieci (za to publiczność bawi się doskonale), część bywa po prostu przykra. Nawet jeśli jurorzy dbają o samopoczucie uczestników, to dla wielu zakończenie “przygody” z konkursem i tak jest ogromnym przeżyciem. Dodatkowo rozemocjonowani rodzice często dają upust swojemu rozczarowaniu i dziecko, zamiast słów wsparcia, otrzymuje informacje niekoniecznie takie, że samo coś źle zrobiło, ale że jego konkurent  było taki, owaki, a jury - stronnicze, itp.

Przy każdym talent show pracuje grupa psychologów, którzy mają dbać o samopoczucie uczestników. To fantastyczny pomysł, że ktoś potrafi udzielić profesjonalnego wsparcia. Pytanie tylko co się dzieje, kiedy gasną światła i dziecko wraca do domu - czy nadal może skorzystać z porad, jeśli nie potrafi poradzić sobie z porażką?

“W życiu każdego dziecka jest wystarczająco dużo łez i z pewnością nie należy dodawać ich więcej w imię rozrywki”  - kilka lat temu powiedział sir Bruce Forsyth krytykując brytyjską wersję programu “Mam Talent”. - “Widać, że dla wielu  dorosłych wykonawców to bywa doświadczenie traumatyczne. Pomyślmy więc, jakie szkody emocjonalne może to wyrządzić dzieciom, które w przeważającej części są tam tylko ze względu na ambicje rodziców i nauczycieli"?

Wszystkim dzieciom, które biorą udział w tego typu programach życzę wszystkiego najlepszego, a przede wszystkim mądrych rodziców, którzy rozpatrzą wszystkie za i przeciw, a dopiero później podejmą decyzję. Pieniądze i sława nie powinny być jedynymi kryteriami wyboru.